8 mądrych książek o tym, że „człowiek nie jest tym, kim się wydaje”

8 mądrych książek o tym, że „człowiek nie jest tym, kim się wydaje”

Tak jak sowy w serialu „Miasteczko Twin Peaks”, które nie są tym czym się wydają (nie są szlachetnymi ptakami, ale bestiami, nosicielami obłąkanych dusz), tak i w obliczu wiedzy z mądrych książek, my nie zawsze jawimy się tacy, jak się powszechnie sądzi. A powracając do sów z Twin Peaks – idea, że ciało jest tylko opakowaniem na inne byty, także w tym spisie się pojawi.

Ziemia i życie (Marcin Ryszkiewicz)Ziemia i życie (Marcin Ryszkiewicz)
„Darwin głosił, że człowiek pochodzi od małpy!” Hola, hola! Ani nie głosił (w dziele „O powstawaniu gatunków” o człowieku jest tylko jedno dość ogólne zdanie), ani nie pochodzi. W każdym razie nie od takiej małpy, jaką wyobrażamy sobie dziś, mając w głowie obraz goryla czy szympansa. Obrazowo wyjaśnia tę fałszywą (niby)oczywistość Marcin Ryszkiewicz, publicysta naukowy związany z Muzeum Ziemi w Warszawie. Nie tylko ten fenomen dotyczący ewolucji organizmów żywych (czyli też ludzi) tłumaczy autor „Ziemi i życia”. Pisze choćby, co wydaje się paradoksalne, że każdy fragment naszego organizmu, dostosowany do spełniania bieżących potrzeb, jest też żywą skamieniałością, niosącą informacje o naszych przodkach sprzed milionów lat. Jak to możliwe? Przeczytajcie.

Małpie amory (Robert M. Sapolsky)Małpie amory (Robert M. Sapolsky)
Książka Sapolsky’ego to naukowy offroad po oczywistościach i osobliwościach. Te pierwsze reprezentuje choćby pytanie o wszechwładzę i samodzielność naszych genów. Po wiekach wiary w mądrość Stwórcy nadeszła epoka, w której geny (same w sobie) postawione zostały na piedestale. „Zaczęliśmy wierzyć, że istnieją geny kontrolujące, z kim idziemy do łóżka i czy przeżywamy w związku z tym jakieś rozterki” – pisze Sapolsky, wyjaśniając, że całkowita niezależność genów od czegokolwiek to mit, coś na kształt miejskiej legendy.
Sapolsky jest też mistrzem kierownicy w wyścigu po zakrętach ludzkich umysłów i zachowań. Osobliwych pytań stawia mnóstwo, choćby takie: dlaczego właściwie tak nam zależy na zobaczeniu i odzyskaniu ciał zmarłych (nawet przed wiekami) oraz czy pojawiająca się w głowie myśl ma wpływ na funkcjonowanie komórek naszego ciała, nawet tych z myśleniem zupełnie niezwiązanych (tak, ma).

Samolubny gen (Richard Dawkins)Samolubny gen (Richard Dawkins)
Tak jak sowy z serialu Twin Peaks były domem dla demonów, z gruntu złych i nieobliczalnych, tak w ujęciu teorii Richarda Dawkinsa – nasze ciała są wyłącznie pojemnikami dla genów, mającymi zapewnić im trwanie i replikację. W przeciwieństwie jednak do rezydentów sowich wnętrzności geny – co autor podkreśla – nie mają intencji by nam szkodzić lub pomagać. Tak naprawdę one nie mają żadnych intencji, rozumianych jako „coś sobie wymyśliłem i tak zrobię”. Ich samolubność zaś to tylko słowo – specyficzny zabieg literacki, sposób na bardziej precyzyjne zrozumienie faktu, że człowiek (i jakikolwiek inny organizm) wcale nie jest centrum życia, a tylko czymś na kształt kartonowego pudełka, które po zużyciu można zmiąć i o nim zapomnieć. Dawkins stawia do pionu!

Wyspa daltonistów i wyspa sagowców (Oliver Sacks)Wyspa daltonistów i wyspa sagowców (Oliver Sacks)
„Wyspy to laboratorium natury”. Nie tylko Darwinowski archipelag Galapagos, nie tylko znane z endemitów Hawaje czy Madagaskar. Wyspy to także obszar „eksperymentów z człowiekiem”. Świetnie to pokazuje Sacks, próbując rozwikłać zagadkę powszechnego daltonizmu wśród mieszkańców atolu Pingelap i przypominającego chorobę Parkinsona, schorzenia dotykającego znaczną część zamieszkujących pacyficzną wyspę Guam. To dla naszych umysłów trudne do pojęcia, że większość jakiejś społeczności (która sama dla siebie, ze względu na swe wyspiarskie odizolowanie, jest światem i ludzkością) nie dostrzega kolorów, że wielu z nich zapadnie na ciężką przypadłość, która bierze się nie-wiadomo-skąd. A przecież to my – całe nasze społeczeństwa moglibyśmy (nie)widzieć, tak jak ludzie z Pingelap. Wtedy jednak byłaby to norma, a nie osobliwość.

Powrót Martina Guerre’a (Natalie Zemon Davis)Powrót Martina Guerre’a (Natalie Zemon Davis)
Historia opisana w książce Davis w bezpośredni sposób pokazuje, że człowiek nie jest tym kim się wydaje. A raczej tym, za kogo się podaje. W tej autentycznych zdarzeniach z dawnej Francji, odtworzonych na podstawie archiwaliów, mąż opuszcza żonę, by po latach powrócić. I od razu pojawia się pytanie: czy ten, który wrócił to ten sam, który wyjechał lata temu?
Ale nie tylko ten rodzinny wątek, który mógłby być podstawą scenariusza sensacyjnego serialu lub choćby odcinka programu TVN „Uwaga”, zdecydował, że książka Davis znalazła się w moim zestawieniu. Ta opowieść pokazuje także, iż barwne, czasem kontrowersyjne i niewiarygodne historie życia ludzi, dzieją się nie tylko w naszych czasach, a jeśli już zdarzały się kiedyś, to nie tylko wśród królów, kalifów i kardynałów. Mieszkańcy dawnych wsi i miast, te miliony dawnych Kowalskich i Nowaków, o których milczą kronikarze, nie żyły tylko pańszczyzną, seryjnym rodzeniem dzieci i ginięciem w wojnach – jak to się czasem wydaje.

Jutro przypłynie Królowa (Maciej Wasielewski)Jutro przypłynie Królowa (Maciej Wasielewski)
Po pierwsze, raj nie zawsze jest tam, gdzie wydaje się, że być powinien. Po drugie, jeśli ktoś mieszka w miejscu, z którego wszędzie jest daleko, to wcale nie znaczy, że z chęcią wita przybyszy – spragniony informacji i towarzystwa. Po trzecie „Władcy much” naprawdę istnieją. O tym wszystkim można się przekonać czytając reportaż Macieja Wasielewskiego z Pitcairn. Ta grupa niewielkich wysepek, rzuconych na olbrzymi ocean, dotąd swą sławę zawdzięczała opowieści o marynarzach z „Bounty”, którzy osiedlili się tu uciekając przed sprawiedliwością. Pitcairn współczesna to społeczność zamknięta, niechętna przybyszom, w której negatywne cechy ludzkie wychodzą na wierzch, jak grzyby po deszczu. Brak tu kontroli zewnętrznej, nie ma nikogo, kto stojąc z boku dostrzegłby zło, bo nie ma też takich, którym dane byłoby stać z boku. Ludzie są nieprawi albo boją się nieprawych. Tak właśnie Pitcairn opisuje Wasielewski wskazując na obecny wśród wyspiarzy terror, gwałty i tyranię. Czyżby w tej kolonii ziścił się pogląd Hobbesa, iż podstawą życia jest walka, której przejawami są m.in. podległość i ciągłe zagrożenie?

Beztroskie jedzenie (Brian Wansink)Beztroskie jedzenie (Brian Wansink)
„Edimus, ut vivamus, non vivimus, ut edamus”, czyli „Jemy po to, by żyć, a nie żyjemy po to, by jeść” – rzekł ponoć Sokrates (cytowany przez Plutarcha). Otóż nie, miły Sokratesie, odżywianie się nie jest wyłącznie procesem życiowym, polegającym na spożywaniu tego i owego (nie za dużo i nie za mało) w celu zapewnienia organizmowi odpowiedniej energii do życia i rozwoju. Nie jest tylko związane z heterotrofią (spożywaniem innych), którą od zarania dziejów praktykujemy. Gdyby tak było, kluby fitness pewnie cienko by przędły (szczególnie przed sezonem letniej prezentacji fałdek). „To, ile jemy, zależy od tego, co dzieje się wokół” – rozpoczyna swą książkę Wansink, tłumacząc w niej licznymi przykładami, jak różne okoliczności wpływają na posiłki. Przygląda się między innymi wielkości opakowań, pułapkom wspólnych kolacji oraz temu, jak ludzie reagują na… samonapełniający się talerz.

Dziewięć żywotów – na tropie świętości we współczesnych Indiach (William Dalrymple)Dziewięć żywotów – na tropie świętości we współczesnych Indiach (William Dalrymple)
Gdyby nie zima – mroźna, wietrzna i w mieście (na ogół) błotnisto-brudna, trudniej byłoby nam docenić i zachwycić się urokami wiosny. A przecież obie te pory roku to tylko różne oblicza tej samej dostojnej (choć mknie w tempie ok. 108 000 km/h) podróży naszej planety wokół życiodajnego Słońca. To samo dotyczy zwyczajów, tradycji i zachowań ludzi. Łatwiej dostrzec ten związek, mając w ręce choćby „Dziewięć żywotów”, relację z 25 letniej podróży po Indiach. „Wśród zebranych reportaży znajdziemy historię kobiety, która dąży do śmierci poprzez rytuał głodzenia. (…) Znajdziemy tu także historię kapłanki, która mieszka na polach kremacyjnych, czy matki, która poświęca swoją córkę na bycie prostytutką” – czytamy w mądroksiążkowej recenzji reportaży Darlymple’a. Różne oblicza tego samego Homo Sapiens, tak różne, że czasem wydaje się jakby to były kompletnie odmienne gatunki.

To oczywiście nie jest wyczerpująca lista, ba nawet trudną ją nazwać mikro-listą. Po minucie i dwudziestu dziewięciu sekundach zastanowienia mógłbym do niej jeszcze dorzucić takie pozycje jak: „Życie, nieautoryzowana biografia” Richarda Forteya, „Baudolino” oraz „Historia krain i miejsc legendarnych” Umberto Eco, „Dlaczego kupujemy?” Paco Underhilla, „Cesarza” Ryszarda Kapuścińskiego, „Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem” Leszka Kołakowskiego, recenzowaną na łamach MK „Miłość w starożytnym Egipcie” Agnieszki Krzemińskiej, itd. itp., itd. itp.

Autor

Socjolog. Odpowiedzialny za promocję nauki na UJ. Redaktor i współautor wydawnictw: Promosaurus. Poradnik promocji nauki, Futuronauta – najlepsze teksty futurystyczno-naukowe oraz Projektor Jagielloński. Co badają naukowcy na UJ? Inicjator i organizator przedsięwzięć promujących naukę i popularyzujących wiedzę m.in Szkoła Promocji Nauki, Forum Nowej Nauki, Cafe Nauka. Ze "spraw naukowych" szczególnie pasjonują go: ewolucja, historia starożytności oraz konsumpcjonizm.
Google+