Skąd się biorą dzieci? Subiektywny wybór książek z edukacji seksualnej dla dzieci od 0 do 14 lat. Część 2

Skąd się biorą dzieci? Subiektywny wybór książek z edukacji seksualnej dla dzieci od 0 do 14 lat. Część 2

2014.06-Sex_Education_For_Little_Kids-AlbinaWokół edukacji seksualnej dzieci i młodzieży narosło wiele mitów i uprzedzeń. Temat dotyka spraw intymnych i delikatnych kwestii światopoglądowych, rozpala więc umysły i prowokuje ostre dyskusje. Jedni żądają propagowania liberalnych poglądów i większego udziału szkoły (a nawet przedszkola – Światowa Organizacja Zdrowia zaleca przecież rozpoczynanie edukacji przed czwartym rokiem życia) w tym procesie, inni przeciwko temu protestują obawiając się z tej strony kolejnego – obok telewizji, reklam i Internetu – źródła seksualizacji i demoralizacji młodocianych.

Na łamy mediów co jakiś czas wraca debata na temat kształtu przysposobienia do życia w rodzinie (przez rok – w 1997 – nazywanego „wiedzą o seksualności człowieka”), a postulowane formy jego realizacji zmieniają się zależności od opcji politycznej u władzy. Z książkami podejmującymi wątki wychowania seksualnego jest podobnie: jedne promują niczym nieskrępowane podejście do cielesności i aktywności seksualnej człowieka, inne propagują tradycyjne wartości łączące sprawy intymne z określonymi regułami moralnymi – jedne i drugie znajdują zagorzałych zwolenników i przeciwników. Nie opowiadając się za żadną ze stron, chciałabym obiektywnie spojrzeć na dostępne na rynku publikacje, porównać ich treść i sposób jej przedstawienia.

Książek zebrało się sporo, mimo że do zestawienia wybrałam tylko publikacje o treści ogólnej, poświęcone przede wszystkim odpowiedzi na zasadnicze pytanie „skąd się biorą dzieci?” (notabene większość z nich mała właśnie taki tytuł). Pominęłam pozycje poruszające jedynie wybrane aspekty edukacji seksualnej, w tym m.in. kontrowersyjne książki skandynawskie, np. „Małe książki o… miłości/miesiączce” albo „Wielkie księgi… cipek/siusiaków” czy poradniki dla młodzieży w okresie dojrzewania typu „Tylko dla dziewczyn/chłopców”. Większość przeanalizowanych tytułów została wydana w ciągu ostatnich kilku lat (są więc dostępne w księgarniach), nieliczne zniknęły już ze sprzedaży (można je jednak odnaleźć w bibliotekach) – tak czy inaczej wszystkie pochodzą z okresu III RP. Bardzo mi zależało na tym, aby choć w przybliżeniu określić wiek odbiorców analizowanych dzieł. W wielu przypadkach informację taką uwzględniał autor lub wydawca, niekiedy jednak, musiałam tę kwestię rozstrzygnąć sama, co nieraz bywało kłopotliwe – o czym piszę przy konkretnych tytułach – gdyż w niektórych publikacjach warstwa ilustracyjna wydawała się być przeznaczona dla starszego odbiorcy niż tekst (lub odwrotnie). Ostatecznie zadecydowałam o uporządkowaniu zebranego materiału w trzech grupach wiekowych, w przybliżeniu dla dzieci: (a) do lat 6, (b) od 6 do 10 lat i (c) od 10 do 14. Opisy książek i ich omówienia w obrębie poszczególnych grup wiekowych podałam według dat wydania w porządku malejącym (czyli poczynając od publikacji najnowszych a kończąc na najstarszych).

Analizując poszczególne utwory brałam pod uwagę:

  • formę dzieła i sposób prezentacji zagadnień (publikacje adresowane do najmłodszych to przede wszystkim utwory beletrystyczne (wiersze, opowiadania), choć pojawiają się już w tej grupie pierwsze książeczki stricte edukacyjne, w starszych grupach wiekowych dominują typowe książki popularnonaukowe często wzbogacone o aparat pomocniczy: słowniczek, indeks, bibliografię);
  • zakres poruszanych zagadnień i stopień ich szczegółowości (jak się można było tego spodziewać i jedno, i drugie rosło wraz z wiekiem odbiorców publikacji, od zagadnień podstawowych: kwestii poczęcia, ciąży i narodzin w książeczkach dla najmłodszych, aż po złożoną problematykę seksu, uczuć, higieny, zdrowia, postaw moralnych itp.);
  • dobór słownictwa, zwłaszcza odnoszącego się do stosunku i miejsc intymnych człowieka, gdyż – jak wiadomo – język polski jest w tym zakresie dość ubogi i znalezienie neutralnych i powszechnie akceptowanych określeń jest niezwykle trudne (szczególnie w najmłodszych grupach wiekowych, ponieważ w utworach dla starszych dzieci z reguły używa się dorosłego/fachowego słownictwa);
  • atrakcyjność szaty graficznej (z fachowego i „dziecięcego” punktu widzenia) oraz realizm ilustracji (zwłaszcza w książeczkach dla najmłodszych: obecność lub brak rysunków przedstawiających narządy płciowe, moment poczęcia, narodzin itp.);

Moim celem było także pokazanie, że publikacje te nie są wolne od przekazu ideologicznego i pod tym względem bardzo się od siebie różnią. Ich celem jest kształtowanie świadomych postaw moralnych i promowanie określonych wartości takich, jak miłość, małżeństwo, rodzina, tolerancja, wolność, odpowiedzialność itd. Dystansuję się jednak od oceny poglądów ich autorów, szanując prawo każdego rodzica do wyboru dla swojego dziecka publikacji zgodnych z ich światopoglądem.

 

Dla starszaków i „pierwszaków” (od 6 do 10 lat)

 

6_Długołęcka_aZwykła książka o tym skąd się biorą dzieci / Alicja Długołęcka ; rys. Anna Pietrzak. – Warszawa : Wydaw. Czarna Owieczka, 2012. – 94 s. ; 28 cm.  

Odważna jak na polskie warunki, liberalna światopoglądowo książka znanej edukatorki seksualnej Alicji Długołęckiej (autorki m.in. podręcznika Ja i ty: wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów gimnazjum). Wydana pod patronatem fundacji Feminoteka i Kidprotect.pl, serwisów Mądrzy Rodzice i Miasto Dzieci oraz grupy edukatorów seksualnych Ponton.

Książka została opracowana w formie rozmów Autorki z dziećmi w wieku od 8 do 11 lat i dla takiej właśnie grupy odbiorców jest przeznaczona. Rozmowy – jak wyraźnie zaznaczono w przedmowie: „bez tabu i bez cenzury” – dotyczą nie tylko spraw seksu, poczęcia czy porodu, ale również obyczajowości, moralności, norm kulturowych. Z zagadnieniami typowymi dla takich publikacji, sąsiadują akapity poświęcone dojrzewaniu, antykoncepcji, orientacjom seksualnym, a nawet rozbitym rodzinom i feminizmowi. Autorka porusza kolejne kwestie delikatnie, choć bez skrępowania – a więc zgodnie z wyrażonym w tytule zamierzeniem – „zwyczajnie”. Nazywa rzeczy po imieniu, odżegnuje się od wszelkich eufemizmów, pisząc „To małe dzieci mają siusiaki i cipki. Kiedy dziecko zaczyna dojrzewać […], takie dziecinne nazwy już do nich nie pasują”. Wprowadza i objaśnia nowe terminy (wytrysk, łechtaczka, erekcja, polucje itp.), dokładnie omawia budowę męskich i żeńskich narządów płciowych. Bardzo dużo miejsca poświęca rozmowie o dojrzewaniu, mówi o zmianach w psychice, w wyglądzie zewnętrznym, o konieczności higieny osobistej, wizyty u ginekologa itp. Ogromny nacisk kładzie na poszanowanie intymności.

6_Długołęcka_bAlicja Długołęcka swoich rozmówców (a więc i czytelników) traktuje po partnersku, nie poucza, przede wszystkim słucha, interweniuje rzadko, występując raczej w roli eksperta przekazującego obiektywne naukowo fakty. Np. dotyczące antykoncepcji lub in-vitro – przy czym, co jednak należy podkreślić – oba tematy zostały przedstawione z jednego punktu widzenia, w pierwszym przypadku mowa jedynie o antykoncepcji sztucznej, w drugim rozważania sprowadzono praktycznie tylko do stanowczego zasygnalizowania, że dzieci poczęte tą metodą nie różnią się od swoich koleżanek i kolegów poczętych naturalnie. Najważniejsze opinie wygłaszają właściwie same dzieci, co w większości przypadków dodaje książce autentyczności, a młodocianym czytelnikom pozwala lepiej identyfikować się z przekazem. Np. we fragmencie dotyczącym inicjacji seksualnej, na pytanie o to, kiedy nastolatka może rozpocząć współżycie seksualnie, to właśnie dziewczynki – przy cichej aprobacie Autorki – podają (naprawdę rozsądne!) warunki: wiek („najniżej od 19 lat”), miłość, dojrzałość emocjonalną  i odpowiedzialność („[człowiek] musi wiedzieć, że może być ojcem, albo matką”). Niestety, w ostatnich rozdziałach książki Autorka do tego stopnia wycofuje się z rozmów, że zaczynają one – w mojej opinii – brzmieć nieco sztucznie (np. w rozdziale o prostytucji i przemocy seksualnej wszystkie wskazówki i opinie pochodzą od licealistki, a nie od Autorki będącej tutaj przecież niekwestionowanym autorytetem).

Pomimo mojej bardzo wysokiej oceny treści omawianej książki, mam ponadto zastrzeżenia, co do zasadności podjęcia w niej pewnych kontrowersyjnych tematów, które pozostają w dość luźnym związku w stosunku do jej zasadniczego wątku. Mowa tu przede wszystkim o trzech ostatnich rozdziałach poświęconych homoseksualizmowi, patchworkowym rodzinom i feminizmowi, których ewidentnym celem jest kształtowanie u odbiorców świadomych, tolerancyjnych, ale też liberalnych postaw. Z racji wieku odbiorców i związanej z nim konieczności syntetycznej prezentacji omawianych zagadnień zrezygnowano w nich z roztrząsania dylematów moralnych i pokazywania różnych punktów widzenia, co – niezależnie od jakichkolwiek prywatnych poglądów – czyni jednak tę część nieco tendencyjną. Mieszane uczucia, mimo zbliżonych do Autorki poglądów, towarzyszyły mi zwłaszcza podczas lektury rozdziału o patchworkowych rodzinach. Jego celem – który zresztą został osiągnięty – było pokazanie, że dzieci z niepełnych rodzin mogą być tak samo szczęśliwe jak wszystkie inne. Odniosłam jednak nieodparte wrażenie (znów przy milczącej akceptacji Autorki, bo całą rozmowę po raz kolejny prowadzą tylko dzieci), że dyskusja sprowadziła się przy okazji do zbyt łatwej aprobaty dla rozpadu związku, bez wyjaśnienia, że to jednak ostateczność, która powinna być możliwa dopiero po wykorzystaniu wszystkich dróg wyjścia z kryzysu.

Niezależnie od powyższych uwag czy raczej wątpliwości książkę Alicji Długołęckiej polecam nie tylko dzieciakom, ale też i ich rodzicom. Dla tych drugich będzie ona bowiem doskonałym przewodnikiem, jak rozmawiać z dziećmi na trudne tematy.

Dodatkowy plus dodaję za perfekcyjną, nowoczesną oprawę graficzną: modne, młodzieżowe ilustracje i zharmonizowaną z nimi typografię.

Wartość merytoryczna: 5,5
Szata graficzna (opracowanie typograficzne i ilustracje): 6
Atrakcyjność treści: 5,5

 

7_Babette_Cole_aMama zniosła jajko! / Babette Cole ; przeł. [z ang.] Hanna Baltyn. – Warszawa : „Nasza Księgarnia”, 2004. – 33 s. ; 26 cm.

To jedna z tych książek, przy której miałam problem z określeniem wieku jej adresatów. Cieniutka, zaledwie 33-stronicowa broszurka z przewagą ilustracji i niewielką ilością tekstu na pierwszy rzut oka wydaje się być książeczką dla przedszkolaków. Bynajmniej jednak nie nadaje się dla tak małych dzieci: groteskowa forma rysunków i kompozycja pracy (której niemal połowę zabierają żarty na temat tego, skąd się NIE biorą dzieci) wymaga rozwiniętego myślenia abstrakcyjnego, zdolności odczytywania aluzji oraz określonego zasobu wiedzy i doświadczenia kulturowego. Zresztą wątpliwości, czy sens tego dzieła zostanie odpowiednio zinterpretowany przez młodego czytelnika, budzą też inne elementy.

7_Babette_Cole_bW tej publikacji to dzieci uświadamiają dorosłych. Po serii zabawnych i absurdalnych informacji o „robieniu chłopaków ze skorupek ślimaków”, a dziewczynek „z cukru z sokiem malinowym”, następuje wykład małych „fachowców”. Zaczyna się od lekcji anatomii, z której dowiadujemy się, że tata ma „tubkę” (!) a mama „dziurkę” (!). Po tym następuje prawdziwa lekcja dla miłośników sztuki kochania i prezentacja najwymyślniejszych pozycji. Wykład kończy lakoniczna wzmianka o porodzie: „To pyk! – [mały człowiek] wyskakuje z brzucha jak korek z butelki”. To na szczęście wielka rzadkość w książkach dla najmłodszych – sprawy intymne zostały w tym dziele spłycone wyłącznie do kwestii technicznych. Seks więc to tylko zabawa pozbawiona jakichkolwiek uczuć, a narodziny dziecka to właściwie nic nie znaczący moment – być może dlatego, że „tak właśnie rozmnażają się ludzie i wszystkie zwierzęta!”. Niedojrzali emocjonalnie rodzice, którzy wyraźnie nie radzą sobie z wychowaniem własnych dzieci, przyjmują jednak te wyjaśnienia z podziwem dla wiedzy nieletnich ekspertów i wyraźnym poczuciem ulgi.

Za konkluzję dla tego krótkiego opisu niech posłuży lakoniczna opinia o tej książce mojego 12-letniego syna: „Mamo, ta książka nie nadaje się dla dzieci – tu jest bałagan i dzieci jedzą czipsy […]”. Dodając do tego pozostałe wyżej wymienione wątpliwości, pozostaje mi się z tą opinią zgodzić: na książkę edukacyjną ta książeczka nie nadaje się na pewno. Jest niewątpliwie pięknie zilustrowana, pełna humoru, a nawet swoistego uroku, ale wartości merytorycznej nie ma żadnej.

Wartość merytoryczna: 1
Szata graficzna (opracowanie typograficzne i ilustracje): 6
Atrakcyjność treści: 4

 

8_Pytania_5_8_aPytania o miłość: 5-8 lat / Virginie Dumont ; il. Rosy ; tłum. [z franc.] Hanna Zbonikowska ; il. Rosy. – Warszawa : Dom Wydawniczy Bellona, 1999. – 31 s. ; 23 cm.

To pierwsza z trzech części francuskiej serii popularnonaukowej dostosowanej do potrzeb i oczekiwań poszczególnych grup wiekowych, od 5 do 14-latków. Ich autorem jest dziecięcy i młodzieżowy psycholog i psychoterapeuta Virginie Dumont.

Tekst tej części zamyka się w odpowiedziach na 14 pytań, które najczęściej nurtują najmłodsze dzieci i na które padają wyważone odpowiedzi. Dziecięcy czytelnik traktowany jest poważnie, stąd opok pytań „typowych” (o stosunek, ciążę, poród itp.) pojawiają się też bardziej kontrowersyjne, np. „czy „kochać się” i mieć dziecko znaczy to samo?” lub „Czy trzeba wziąć ślub, żeby być parą?”. Autorka wyjaśnia poszczególne zagadnienia z poszanowaniem wrażliwości małego dziecka (kładzie duży nacisk na uczucia), ale bez eufemizmów i zbytniego upraszczania.

8_Pytania_5_8_bNajtrudniejsze wątki: opis stosunku i porodu traktuje rzeczowo i konkretnie (to jedna z niewielu książeczek dla najmłodszych, w których noworodek nie „wychodzi z brzucha”). Wreszcie odważnie i obiektywnie wyjaśnia kwestie światopoglądowe: stwierdza zdecydowanie „bez ślubu też można mieć dzieci” albo „zdarza się, że ludzie się rozchodzą”.

Tekst uzupełniają ciepłe, realistyczne ilustracje.

Dla Francuzów – pozycja ostrożna, niemal tradycyjna, wśród niektórych polskich czytelników może wywoływać kontrowersje.

Wartość merytoryczna: 6
Szata graficzna (opracowanie typograficzne i ilustracje): 5
Atrakcyjność treści: 5

 

9_Pytania_8_11_aPytania o miłość: 8-11 lat / Virginie Dumont, Serge Montagnat ; il. Denise i Claude Millet ; tłum. [z franc.] Hanna Zbonikowska ; il. Rosy. – Warszawa : Dom Wydawniczy Bellona, 1999. – 47 s. ; 23 cm.

W drugiej części „Pytań o miłość” Virginie Dumont wraz z profesorem biologii, Sergem Montagnatem rozwija wcześniej zasygnalizowane kwestie, wprowadza też nową problematykę. Tekst cechuje podobny – rzeczowy, obiektywny, życzliwy – ton.

Kwestie dobrze już dzieciom znane zostały wzbogacone o mnóstwo nowych szczegółów: co to jest embrion?, jak powstaje płeć?, czym są bliźnięta jednojajowe?, co to znaczy wcześniak? itp. W tej części oprawa graficzna zyskała ponadto dodatkowy walor – obok „dziecięcych” ilustracji, pojawiają się piękne, barwne fotografie m.in. ilustrujące rozwój płodu. Wśród nowych zagadnień swoje miejsce znalazła problematyka: okresu dojrzewania (a wraz z nią odpowiedzi na pytania, czym jest miesiączka lub polucje), niepłodności, AIDS, przemocy seksualnej, a nawet dewiacji seksualnych. Znajdziemy ponadto definicje: homoseksualizmu, in-vitro, pedofilii, kazirodztwa itp.

9_Pytania_8_11_bIstotnym  –  i, jak sądzę, powszechnie akceptowanym – walorem tej książeczki jest wyraźne uwypuklenie konieczności poszanowania samego siebie oraz własnej i cudzej prywatności: „To oczywiste: o seksie nie mówi się tak jak o pogodzie. Jest to tajemnica, którą każdy odkrywa na swój sposób i dzieli z ukochanym lub ukochaną”. Autorzy namawiają do  zachowania dystansu wobec erotyki wszechobecnej w mediach: „Okładki kolorowych pism z półnagimi kobietami, sceny erotyczne w filmach – to tylko zewnętrzny przejaw seksualności. A na co dzień seksualności się nie  manifestuje, nie dlatego, że trzeba się jej wstydzić, lecz dlatego, że jest to intymna sprawa między dwojgiem ludzi […]”. W obliczu obecnej, nachalnej wręcz propagandy seksu (szczególnie w przekazach medialnych kierowanych do młodych ludzi: reklamach, teledyskach itp.), jest to aspekt bardzo ważny.

Z drugiej strony, warto wyraźnie podkreślić, że książka promuje tolerancyjne, dość liberalne podejście do seksu i obyczajowości wyrażające się w otwartej akceptacji niektórych zachowań, np. stosowania środków antykoncepcyjnych, dotykania własnego ciała (nie używa się słowa masturbacja) czy rozwodu (który niekiedy „jest najlepszym wyjściem”). Problematyczna jest kwestia wieku inicjacji seksualnej, bowiem o ile Autorzy stwierdzają, że do „podjęcia stosunków płciowych trzeba być dojrzałym uczuciowo” to zaraz dodają, że „zazwyczaj nie zdarza się [to] przed 15-16 rokiem życia”.

Słowem, pozycja pełna rzetelnych, obiektywnych z naukowego punktu widzenia faktów, w kwestiach obyczajowych prezentująca laicki światopogląd.

Wartość merytoryczna: 5,5
Szata graficzna (opracowanie typograficzne i ilustracje): 5,5
Atrakcyjność treści: 5

 

10_Mayle_aSkąd się wziąłem? : prawda o twoim życiu – bez bzdur, ale z ilustracjami / Peter Mayle ; il. Arthur Robins, oprac. graf. Paul Walter ; tł. [z ang.] Ryszard Ziobro. – Wrocław : Krajowa Agencja Wydawnicza, 1992. – 48 s. ; 23 cm.

Peter Mayle znany jest przede wszystkim jako autor na poły autobiograficznych powieści o Prowansji (na ich podstawie powstał m.in. znany film z Russellem Crowe w roli głównej Dobry rok). Jest on jednak również autorem licznych książek edukacyjnych dla dzieci i młodzieży, z których zaledwie kilka przetłumaczono na język polski. Skąd się wziąłem? to jego pierwsza książka popularnonaukowa, już dosyć wiekowa, bo napisana w 1973 roku, ale bynajmniej nie zdezaktualizowana czy staroświecka. W Polsce została wydana po raz pierwszy dopiero w 1992 roku, ale wnet stała się bestselerem.

Czytelnicy zaakceptowali prosty, utrzymany w bezpretensjonalnym tonie tekst i – chyba przede wszystkim – pasujące do niego żartobliwe, groteskowe ilustracje. Wydawca nie opatrzył książeczki informacją nt. przeznaczenia czytelniczego, jednak dobór zagadnień i forma ich prezentacji nie pozostawia wątpliwości, że jej najlepszym obiorcą będzie dziecko w wieku od 6 do 9 lat. Treść koncentruje się wokół czterech podstawowych kwestii: różnic anatomicznych pomiędzy kobietą a mężczyzną, stosunku i zapłodnienia, ciąży i rozwoju płodu oraz porodu. Zagadnienia omówiono dosyć szczegółowo. Zwłaszcza opis stosunku płciowego, zwany tu „kochaniem się” (nie pada słowo „seks”) lub – przede wszystkim w odniesieniu do momentu zapłodnienia – „robieniem dzieci” (co jest niezbyt fortunnym określeniem, ponieważ ma jednak dość pejoratywny wydźwięk), uwzględnia oprócz „techniki” takie aspekty, jak: miłość między dwojgiem kochających się ludzi i płynącą z tego aktu przyjemność (dochodzi tu wręcz do próby opisu orgazmu, choć bez użycia tego terminu). W pierwszej części tekstu wprowadzono „dorosłe” słownictwo: piersi, członek, pochwa (brak natomiast takich fachowych określeń jak: penis, macica). Nie wiedzieć czemu jednak przy opisie porodu Autor nie korzysta z omówionych uprzednio terminów, pisząc, że dziecko musi przepchnąć się „przez otwór między nogami”.

10_Mayle_bZ reguły przymykamy oczy na uproszczenia lub przemilczenia pewnych faktów stosowane w książkach popularnonaukowych dla najmłodszych. Powszechnie wiadomo, że są one zabiegiem celowym, używanym po to, aby uniknąć nadmiernego, często niepotrzebnego na tym etapie wchodzenia w zawiłe naukowe szczegóły. Kiedy jednak Autor definitywnie stwierdza, że „jeden plemnik i jedno jajeczko tworzą jedno dziecko; Dwa plemniki i dwa jajeczka tworzą dwoje dzieci; I tak dalej” – czuję pewien niedosyt. Pojęcie wieloraczków jednojajowych nie jest przecież aż tak skomplikowane, żeby tego nie wytłumaczyć dzieciom!

W swoim czasie na całym niemal świecie książeczka była bestsellerem cenionym za humor i odwagę. Niektórym i dziś może się wydawać dość śmiała, a nawet frywolna.

Moja (subiektywna!) ocena:
Wartość merytoryczna: 4
Szata graficzna (opracowanie typograficzne i ilustracje): 5
Atrakcyjność treści: 5

 

Autor

Bibliolog, bibliotekoznawca, dr nauk humanistycznych, pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego. Niedoszła romanistka (z licencjatem). Miłośniczka literatury dziecięcej prywatnie i zawodowo. Obecnie realizuje projekt NCN (2013/11/D/HS2/04543) nt. francuskich książek popularnonaukowych dla dzieci i młodzieży
Inline
Inline
Google+