Nie wszystkie dzieci się śmieją…

Nie wszystkie dzieci się śmieją…

W Dniu Dziecka w sposób szczególny myślimy o naszych małych odkrywcach. Chcielibyśmy, żeby ich życie było zawsze radosne i uśmiechnięte, pełne zabawy i prezentów tak jak w tym właśnie dniu. Warto jednak pamiętać, że nie wszystkie dzieci w tym dniu się uśmiechają. Nakładem Wydawnictwa Poradnia K i Wydawnictwa Bajka ukazały się ostatnio dwie niezwykłe książki dla dzieci i o dzieciach, które powinien przeczytać także każdy dorosły. Nawiązują one do jakże aktualnego problemu wojny, losu uciekających przed nią rodzin i porzuconych dziecięcych marzeń o bezpiecznym i kochającym domu. Nikt nie powinien pozostawać obojętnym na los cierpiącego dziecka i nikt nie powinien przymykać na nie oczu, chowając się za parawanem własnego strachu czy uprzedzeń…

Jedna historia. Los milionów

„Wróbelek z kości” Zany Fraillon to wyjątkowa książka o sile przyjaźni i potędze opowieści. Ta boleśnie aktualna pozycja zaprasza nas do świata uchodźców i wykluczonych, a przecież takich samych jak my – na wolności.

Subhi urodził się w obozie dla uchodźców. Nie zna innego świata. Tęskni za tatą i czeka na niego, marzy o dniu spotkania. Pewnego dnia poznaje Jimmy, dziewczynkę zza muru, która prosi go o przeczytanie książki podarowanej jej przez nieżyjącą mamę. Razem pogrążają się w świecie marzeń.
„Wróbelek z kości” to napisana piękną prozą, niezwykłym – prostym, ale pięknym – językiem dziecka, książka, która magię łączy z brutalną realnością. Wielka powieść o przyjaźni między chłopcem mieszkającym w obozie uchodźców a dziewczynką „z drugiej strony drutów”, sile ludzkiego ducha, o tym, że każdy z nas może pomóc drugiemu człowiekowi. Poruszająca, piękna historia o smutku, ale i wielkiej nadziei. Z zapartym tchem śledzimy losy niemożliwej przyjaźni i wzruszamy się losem bohaterów.

Odszukuję notes i ołówek – i zaczynam pisać. Litery płyną mi z wnętrza same, więc piszę bez namysłu, co, kiedy, gdzie i po co. Głowę mam pełną wspomnień sprzed wynalezienia siatki. Historii, które się jeszcze nawet nie zdarzyły. Historii, o jakich świat nie dowie się przez długie lata. Wszystkie kłębią mi się w głowie, a ja je wsysam i każę im czekać. Bo najpierw muszę napisać najważniejszą z wszystkich. Bajkę, która właściwie nie jest bajką. Historię, którą trzeba opowiedzieć, choćby nie wiem jak to było trudne. – fragment książki

Powieść została nominowana do Guardian Children’s Fiction Prize i została przetłumaczona na kilkanaście języków.

Jak mówi autorka, świat, w którym żyjemy, nie musi wcale być taki, jaki jest. Zawsze, nawet w najtrudniejszej sytuacji, jest nadzieja, która pomaga nam w różnych momentach życia. Pomysł na książkę chodził autorce po głowie od dawna, ponieważ kryzys uchodźczy jest poważnym globalnym problemem i wydaje się, że żaden kraj nie znalazł dla niego rozwiązania. W obozach dla uchodźców nagminnie łamane są prawa człowieka, dochodzi tam do samobójstw, jest też mowa o molestowaniu psychicznym i seksualnym: „Trzeba o tym mówić głośno. Przez długi czas chciałam o tym napisać, ale nie byłam pewna, jak to zrobić. I wtedy natknęłam się na artykuł o niemowlęciu urodzonym w obozie i głos Subhiego natychmiast do mnie przyszedł. Głos dziecka, które nie znało nigdy innego świata poza tym za drutami ogrodzenia. Sądzę, że my wszyscy – i dorośli, i dzieci – powinniśmy widzieć tam ludzi, a nie numery i statystyki, które zalewają media. Musimy znaleźć odwagę i człowieczeństwo, żeby pomóc uchodźcom. Gdybym mogła, powiedziałabym Subhiemu, żeby nigdy się nie poddawał. Żeby żył marzeniami. Świat nie zawsze będzie taki”.

Powieść dla dzieci, którą powinien przeczytać każdy dorosły

Teraz, gdy wszyscy wokół tyle mówią o Syrii, posłuchajmy głosu z samego centrum konfliktu – głosu ośmioletniej Jasminy z Aleppo. Głosu zmęczonego wojną, która trwa już piąty rok. Zdziwionego tą „niebezpieczną zabawą dorosłych”, która dosięga dzieci. A przecież to one powinny się bawić na prawdziwych placach zabaw. I grać w piłkę nie o kulach. Głosu przedwcześnie dojrzałego, bo w czasie wojny dorasta się znacznie szybciej, zwłaszcza gdy próbuje się zrozumieć, o czym mówią dorośli, i dorośle odpowiadać na pytania młodszych braci.

„Co to są dobranocki?”, zapyta Tarik, który w swoim trzyletnim życiu nie przeżył nawet jednego dnia pokoju.

„A jak w atlasie zaznacza się wojny?” – takie pytanie mogłoby zadać niejedno syryjskie dziecko…

Jesteśmy z Jasminą w Aleppo, gdzie bezpiecznie bywa tylko… w bajce. I jak Jasmina poznajemy sytuacje i słowa, których żadne dziecko nigdy nie powinno poznać. Dzięki tej książce i my je poznamy, i staniemy się silniejsi. Bo jak mówi pan Safik, uczący potajemnie Jasminę matematyki, dopóki górujemy nad wrogami naszą wiedzą, nigdy nas nie pokonają. Dlatego trzeba jak najwięcej wiedzieć – i pamiętać o zwyczajnych ludziach, o Jasminie, Nabilu i Tariku, o ich rodzicach i przyjaciołach z Syrii.

Historie takie jak ta nigdy nie powinny się zdarzyć – a jednak się zdarzają, tu i teraz, tuż obok nas. Tym bardziej ważne, byśmy przeczytali i zapamiętali książkę przejmującą nie mniej niż jej tytuł: „Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo”.

Dochód ze sprzedaży tej książki zostaje przekazany Polskiej Akcji Humanitarnej na pomoc w Syrii.

 

Inline
Inline
Google+