Ludzie nauki: prof. Janusz A. Majcherek

Ludzie nauki: prof. Janusz A. Majcherek

Marcin Ryszkiewicz

„Ludzie nauki” to cykl rozmów z naukowcami, popularyzatorami nauki, wydawcami książek i osobami zaangażowanymi w kształtowanie szeroko pojętej kultury naukowej. Niektórzy mądre książki piszą, inni je wydają, jeszcze inni angażują się w ich promowanie. Tym właśnie osobom pragniemy oddać głos. Dziś na łamach Mądrych Książek prof. Janusz A. Majcherek, socjolog, filozof, pracownik Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Nasz rozmówca jest także cenionym analitykiem i komentatorem życia społecznego. Współpracował z licznymi stacjami radiowymi i telewizyjnymi – jak choćby TVN24, TVP Info, Radio TOK FM – ponadto znany jest jako publicysta. Współpracował m.in. z „Gazetą Wyborczą”, „Rzeczpospolitą”, „Przeglądem Powszechnym” oraz „Tygodnikiem Powszechnym”. Jako autor książek może pochwalić się kilkoma znaczącymi tytułami, np. „Kultura, osoba, tożsamość” (2009) czy „Etyka powinności” (2011). Niedawno opublikował nową pozycję, zatytułowaną „Bóg bez znaczenia”, która stała się jednym z powodów podjętej rozmowy. Zapraszam do lektury.

Kamil Trombik: Właśnie ukazała się Pana książka „Bóg bez znaczenia”, w której konsekwentnie uderza Pan w pogląd, jakoby o codziennym życiu i postępowaniu człowieka miało decydować – niejako z automatu – przyjęcie tezy o istnieniu Boga. Ukazuje Pan również perspektywę życia bez Boga, która wcale nie musi wiązać się z odrzuceniem moralności czy nawet szeroko rozumianej duchowości. Gdy Bóg straci na znaczeniu, nasze życie może na tym zyskać – to chyba główne przesłanie płynące z Pana książki. Czy uważa Pan, że takie ujęcie, niejako rehabilitujące ateistów, może stanowić jedną z płaszczyzn dialogu między ludźmi wierzącymi i niewierzącymi?
Janusz A. Majcherek:Moją intencją było rzeczywiście wykazanie, że świat i życie wierzących i niewierzących w istnienie Boga nie różnią się tak diametralnie, jak sądzi wielu spośród jednych i drugich, a zatem i porozumienie między nimi nie jest tak trudne jak się wydaje. Życie codzienne, społeczne, polityczne, naukowe, moralne czy nawet duchowe jest w dużym stopniu niezależne od stosunku do Boga. Nie przeczę, że dla wielu ludzi ta wiara może mieć duże znaczenie, ale jej konsekwencje w rozmaitych dziedzinach życia osobistego i publicznego są o wiele mniej doniosłe, niż się potocznie sądzi. Nie twierdzę, że życie to może zyskać po uchyleniu wiary w Boga, ale że nic nie straci, a właściwie niewiele się zmieni. To w tym sensie Bóg i wiara w niego są bez znaczenia.

Kamil Trombik: „Chcąc uczynić własne życie i świat lepszym, nie można czekać ani liczyć na boską ingerencję, lecz trzeba podejmować starania mogące do tego doprowadzić. To od ludzi, a nie od takiego czy innego lub tak czy inaczej wyznawanego boga zależy, czy będą żyć lepiej, z większym poczuciem sensu, w lepiej urządzonym świecie, i czy będą czerpać z życia w nim radość” – to Pana słowa, zapisane na kartach „Boga bez znaczenia”. Jakich argumentów na ich poparcie by Pan użył, aby przekonać do nich kogoś nie podzielającego podobnego stanowiska? Przy okazji – czy zdradzi Pan, jak się Panu żyje bez Boga w „katolickiej Polsce”?
Janusz A. Majcherek:Cała moja książka jest zbiorem argumentów uzasadniających tezę, którą Pan przytoczył. Część z nich odwołuje się do faktów kulturowych, a więc wynikających z ludzkiej działalności kulturotwórczej. Przecież życie ateisty w Niemczech, Czechach czy nawet w Polsce jest o wiele bliższe życiu wierzących w Boga Niemców, Czechów czy Polaków, niż żarliwie wierzących muzułmanów czy hinduistów. To nie Bóg i wiara w niego czyni różnicę, lecz ludzie tworzący kulturowe wzory życia, w tym religijnego. Zarówno teoretyczne wywody, jak badania empiryczne – na przykład jakości życia czy poziomu zadowolenia z niego – pokazują nieistotność wpływu wiary w Boga. Podobnie z moralnością czy jakością życia politycznego. Tak fundamentalna dla życia współczesnego człowieka dziedzina, jaką jest nauka, stanowi obszar wolny od jakichkolwiek wpływów wiary. Oczywiście, wielu uczonych to ludzie wierzący, ale na ich teorie ta wiara nie ma i nie może mieć wpływu; nauka jest oparta na „praktycznym ateizmie”, neutralności wobec kwestii istnienia Boga, z czym zgadzają się nie tylko uczeni konfesyjni, ale nawet duchowni. Opisy stanów uniesienia duchowego, przytaczane za wierzącymi w Boga, zgadzają się z tymi, których doznają niewierzący, zafascynowani światem, przyrodą, życiem, sztuką czy zwyczajnie zakochani. W praktyce zaś nie jestem przez nikogo pytany czy wierzę w Boga gdy pracuję, prowadzę wykłady, udzielam wypowiedzi publicznych, idę ze znajomymi na kolację i wykonuję mnóstwo innych czynności. Dla mojego otoczenia nie ma znaczenia czy jestem wierzący i w co ewentualnie. I odwrotnie: ja sam nie interesuję się czy moi, nawet najbliżsi znajomi czy współpracownicy są osobami wierzącymi. Mam ich wielu i żyję pośród nich bez różnicy ich i mojego stosunku do Boga.

Kamil Trombik: Skoro pojawił się wątek religijności Polaków, to chciałbym się dowiedzieć, czy Pana zdaniem będzie się ona znacząco zmieniała w najbliższej przyszłości, przybierając na przykład bardziej subiektywne i nieinstytucjonalne oblicze?
Janusz A. Majcherek:Tak się już dzieje i zjawisko nazywane „prywatyzacją wiary” jest potwierdzane przez badania prowadzone także przez uczonych konfesyjnych czy wręcz afiliowanych przy instytucjach kościelnych (np. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego). Zarówno elementy doktrynalne, jak formy rytualne są u ludzi wierzących coraz bardziej zindywidualizowane, dobierane osobiście, według własnych preferencji i niezależnie od oficjalnego nauczania. Ale nie można być pewnym, że przyszłość przyniesie po prostu nasilenie tych trendów, że będzie tak samo, tylko bardziej. W świecie islamu doszło w ostatnich latach do radykalnego zwrotu ku fundamentalizmowi i integryzmowi religijnemu, który gruntownie zmienił ten świat. Są to oczywiście zmiany groźne, niepokojące i niebezpieczne, bo niosą przerażające konsekwencje. Obawiam się, że niektórzy gorliwi i żarliwi teiści ze świata Zachodu, zwłaszcza z kręgów kościoła katolickiego, chcieliby podobnego zwrotu w naszych, europejskich społeczeństwach, a przynajmniej polskim. Nie można takiej zmiany wykluczyć, ale tym bardziej trzeba przed nią przestrzegać, bo ona zburzyłaby ten względnie stabilny stan stosunków między wierzącymi i niewierzącymi, jaki ukształtował się w Europie i Polsce.

Kamil Trombik: Czy śledzi Pan na bieżąco polemikę, dotyczącą relacji między nauką a religią? Jeśli tak, to może podzieliłby się Pan kilkoma refleksjami na temat najbardziej pilnych problemów i kwestii spornych, jakie wymagają na tym gruncie przepracowania?
Janusz A. Majcherek:Uważam, że obie dziedziny powinny być odseparowane, a więc uprawianie nauki musi być niezależne od wiary, a religijność pozostawać bez wpływu na naukę. Nauka nie jest w stanie dostarczyć argumentów mogących potwierdzić lub podważyć istnienie Boga – jak wierzą niektórzy, a religia nie ma wpływu na rozsądzanie która teoria naukowa jest słuszna, prawdziwa czy właściwa – jak jeszcze niedawno wydawało się niektórym instytucjom religijnym w chrześcijaństwie, a nadal wydaje się takowym w świecie islamu. Czy mechanika kwantowa albo genetyka zmienia się w zależności od wiary lub niewiary jej twórców i badaczy? Nie wierzę, aby Dawkins czy Hitchens przekonali teistów, że ewolucjonizm podważa istnienie Boga, a Plantinga czy Swinburne ateistów, że ich argumenty na istnienie Boga są czymś więcej niż ćwiczeniem intelektualnym. W tym sensie ów spór uważam za jałowy i niekonkluzywny, nierozstrzygalny. Żyjmy każdy po swojemu i dajmy żyć innym według ich przekonań, bez względu na to czy są oparte na wierze w Boga, czy nie. To jedna z konstatacji mojej książki. Nie trzeba rozstrzygać czy Bóg istnieje, aby mieć satysfakcjonujące życie własne i wspólne z innymi.

Kamil Trombik: Zmieniając temat – czy sądzi Pan, że rynek książki czekają znaczące przeobrażenia, związane choćby z malejącym czytelnictwem i sprzedażą e-booków?
Janusz A. Majcherek:Sam jestem zastarzałym i zatwardziałym miłośnikiem książek papierowych i chyba już nie przyzwyczaję się do czytania na ekranie. Nie mam jednak nic przeciwko tej formie czytelnictwa, bo każda jest dobra. Niskie czytelnictwo w Polsce ma związek ze strukturą społeczną: wystarczy wejść na strony Biblioteki Narodowej, gdzie zamieszczane są szczegółowe raporty z corocznych badań, by zobaczyć jakie grupy w Polsce czytają, a jakie nie. Emeryci czy bezrobotni nie zaczną czytać na e-bookach, jak nie czytali wydań papierowych. A młodzi może w tej formie znajdą więcej frajdy i ich czytelnictwo dzięki temu wzrośnie.

Kamil Trombik: Zakładam, że „Bóg bez znaczenia” to nie ostatnia książka w Pana dorobku. Jaki temat poruszy Pan w swojej kolejnej pozycji?
Janusz A. Majcherek:Niemal każda z moich dotychczasowych książek dotyczyła innej tematyki. Po opracowaniu jakiegoś frapującego mnie problemu, rozglądam się za następnym, ale z innej dziedziny, szukam czegoś całkiem nowego. Nie sądzę więc, abym kontynuował rozważania nad kwestią istnienia Boga. Nie mam jeszcze konkretnych planów, ale w swojej bieżącej działalności naukowej zajmuję się trochę ekologią i etyką środowiskową. Na razie to pojedyncze artykuły, ale może wyjdzie z tego coś więcej? Aż boję się o tym mówić, nie tylko aby nie zapeszyć, ale ponieważ taki „płodozmian” jaki uprawiam, w moim macierzystym środowisku naukowym jest oceniany krytycznie – jako dyletantyzm i amatorszczyzna. Ja jednak nie potrafiłbym zostać specjalistą od Nietzschego czy symbolicznego interakcjonizmu, jak niektórzy moi bliżsi i dalsi koledzy, całe życie poświęcający badaniom w jednej wąskiej dziedzinie. Szanuję ich wysiłek i dokonania, ale sam nie byłbym do niego zdolny. Po prostu bym się zanudził.

Kamil Trombik: Bardzo dziękuję za poświęcony czas i udzielone odpowiedzi. Ostatnie słowo dla czytelników Mądrych Książek pozostawiam dla Pana Profesora…
Janusz A. Majcherek:Z tego co powiedziałem o moim ciągłym poszukiwaniu nowych tematów i problemów do omówienia wynika, że także dla Czytelników postaram się o coś nowego.

Autor

Absolwent filozofii oraz teologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Doktorant na Wydziale Nauk Społecznych UŚ. Interesuje się m.in. filozofią przyrody, filozofią nauki, logiką, historią i filozofią religii, psychologią, kognitywistyką, bioetyką. W wolnych chwilach zabawia się w dziennikarza muzycznego, pisząc dla magazynu Pure Metal.
  • Dominik Kurek

    Zapowiada się lektura, jakiej od dawna oczekiwałem. Natychmiast dodaję wspomniany tytuł do listy „do przeczytania”

Inline
Inline
Google+