Przygody matematyka

Przygody matematyka

Autor: Stanisław Ulam

  • Tłumaczenie: Agnieszka Górnicka
    Tytuł oryginału: Adventures of a Mathematican
    Seria/cykl wydawniczy: Na ścieżkach nauki
    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Data wydania: 1996
    ISBN 3-86669-25-2
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 359

Wracałem właśnie do Los Alamos z jednej z moich częstych podróży na wschód Stanów Zjednoczonych, kiedy amerykańskie systemy kontrolne wykryły wybuch radzieckiej bomby atomowej. Wiadomość ta nie została jeszcze ujawniona publicznie. Zaraz po moim przyjeździe kilku przyjaciół, którzy wyszli po mnie na małe lotnisko – Nicholas Metropolis, John Calkin i inni – powitali mnie następującymi wiadomościami: (a) poprzedniego wieczoru Jack wygrał w pokera osiem dolarów (ogromna suma przy naszych stawkach), (b) Rosjanie przeprowadzili eksplozję atomową. Rozważałem to przez chwilę i, oczywiście, powiedziałem, że wierzę w (a). Prawdziwe było (b).

fragment książki

Los Alamos, spisane z nagrań wspomnienia wybitnego naukowca, w których dowcipne historie przeplatają się z poważnymi opowieściami? Czyżby to fragment Pan raczy żartować, panie Feynman!, bodaj najsłynniejszej naukowej (auto)biografii w historii? Otóż nie. Powyższy fragment pochodzi z książki wydanej blisko dziesięć lat wcześniej, niż Pan raczy żartować, a autorem słów jest… wybitny polski matematyk, Stanisław Ulam.

Matematykę Stanisław Ulam poznawał we Lwowie od tych, których nazwiska zna obecnie każdy związany z tą dziedziną nauki – Kazimierza Kuratowskiego, Stanisława Mazura, Stefana Banacha. Ich odkrycia weszły do matematycznego kanonu; wiele twierdzeń ich autorstwa należy do podstawowego zakresu wiadomości poznawanych obecnie przez studentów matematyki. Wybitnie uzdolniony Stanisław Ulam szybko ze studenta stał się pełnoprawnym uczestnikiem spotkań grupy, którą dziś nazywa się lwowską szkołą matematyczną. Nie było chyba nigdy w historii polskiej, a może i światowej nauki takiego środowiska naukowego – złożonego z osób uzdolnionych wybitnie lub wręcz genialnych, tworzących nowe dziedziny, jak analiza funkcjonalna, a w istniejących – wytyczających nowoczesne kierunki badań; jednego z najsilniejszych ośrodków naukowych w świecie, a przy tym tak nietypowego: ich spotkania odbywały się głównie… w kawiarni o nazwie Szkocka, gdzie jedzenie było dość podłe, ale nie brakowało trunków. Jak pisze Stanisław Ulam: Krótka, ale ożywiona dyskusja, kilka linijek napisanych na stoliku, czasem ktoś z uczestników się zaśmiał, po czym następowała długa cisza, kiedy tylko piliśmy kawę i wpatrywaliśmy się bez słowa jeden w drugiego. (…) Pamiętam, że jedno z moich spotkań z Mazurem i Banachem trwało siedemnaście godzin, nie licząc przerw na posiłki. (…) Sądzę, że te wielogodzinne kawiarniane dyskusje z Banachem, a częściej Banachem i Mazurem, były czymś unikalnym. Nigdzie i nigdy nie zdarzyło mi się nic, co by przewyższało, dorównało lub choćby zbliżyło się do skali i natężenia naszej ówczesnej współpracy – z wyjątkiem być może Los Alamos w latach wojny. Aby uświadomić sobie moc tych słów, przypomnijmy, że w Los Alamos przebywali razem ze Stanisławem Ulamem w okresie wojny najwybitniejsi ówcześni naukowcy, wśród nich liczni laureaci Nagrody Nobla – jak Feynman czy Fermi.

Przygody matematyka to wspomnienia Stanisława Ulama, spisane z nagrań i zredagowane przez jego żonę, Françoise. Część pierwsza – Jak zostałem matematykiem ­– jest szczególnie cenna i ciekawa dla pasjonatów matematyki polskiej. To tu opisuje Ulam Kawiarnię Szkocką. Niezwykle trafne, a przy tym dowcipne opisy jednych z najwybitniejszych naukowców polskich, autorstwa tego, kto nie tylko ich znał, ale i z nimi współpracował, są nie tylko fascynujące, ale także bezcenne dla historyków nauki. Jest wiele humoru, ale jest też gorzko: ogromne wrażenie zrobiło na mnie, jak Ulam oddaje to, co z lwowską szkołą matematyczną zrobiła wojna. Po – niemal każdej! – historii, zazwyczaj dowcipnej, związanej z danym naukowcem z lwowskiej szkoły matematycznej, pojawia się nawias – a w nawiasie tym krótka informacja: zamordowany przez Niemców w 1943 roku, został zamordowany przez Niemców 4 lipca 1941 roku,  zamordowany z Drohobyczu w kwietniu 1943 roku, zginął jako żołnierz w 1940 roku… Stanisław Ulam, który wyjechał z Polski w 1934 roku, przeżył wojnę jako jeden z nielicznych. Niemal wszyscy pozostali zginęli młodo lub bardzo młodo. Wiele rezultatów matematycznych bezpowrotnie przepadło. Działalność lwowskiej szkoły matematycznej została brutalnie przerwana – możemy dziś tylko domyślać się, jak rozwinęłaby się matematyka polska, gdyby losy jej członków potoczyły się inaczej – a przecież mimo przedwczesnej śmierci niemal wszystkich czołowych przedstawicieli lwowskiej szkoły matematycznej matematyka polska wciąż jest w światowej czołówce.

Druga część książki to Matematyk w Ameryce. Pojawia się tu postać Johna von Neumanna – jednego z najwybitniejszych naukowców XX wieku, matematyka i pioniera komputerów. Von Neumann, poznawszy już wtedy poważne wyniki naukowe młodego Ulama, zaprosił go do Princeton.  Część trzecia – Los Alamos ­– opisuje udział Stanisława Ulama w projekcie mającym na celu zbudowanie bomby atomowej.  To tu pojawią się Feynman, Fermi, nadal będzie obecny von Neumann – teraz już jeden z najbliższych przyjaciół Ulama. Trudno opisać wrażenie, jakie czuję, czytając o kolejnych przyjaciołach polskiego matematyka. Była lwowska szkoła matematyczna, jest von Neumann; gdy Ulam wychodzi ze szpitala po bardzo poważnej chorobie, razem z żoną do domu wiezie go sam Paul Erdős – jeden z najbardziej ekscentrycznych, ale i największych matematyków XX wieku. Stanisław Ulam zetknął się z chyba wszystkimi najwybitniejszymi matematykami i fizykami swoich czasów, a z wieloma nie tylko się zetknął, ale współpracował i zaprzyjaźnił.

W części trzeciej czytamy też o naukowych osiągnięciach Ulama. Do najsłynniejszych należy metoda Monte Carlo – znana chyba każdej osobie mającej kontakt z naukami ścisłymi. Tę partię książki kończy zamknięcie pewnej epoki: śmierć Fermiego i von Neumanna – obok Banacha dwóch osób, które wywarły na Ulamie największy wpływ intelektualny. Czwarta, ostatnia część to Ostatnich piętnaście lat, w tym Myśli rozproszone  – przemyślenia Ulama o tym, czym jest matematyka, o potencjalnej przyszłości matematyki, o istocie badań naukowych. Jest też posłowie autorstwa jego żony oraz Parę słów o matematyce S. M. Ulama, spisane przez Jana Mycielskiego (które uważam za szczególnie cenne).

Książka jest bezcennym źródłem informacji o bardzo istotnej części matematyki polskiej oraz o projekcie Los Alamos. Nie potrzeba do jej czytania wiedzy matematycznej – Stanisław Ulam często mówi o „pewnych wynikach”; matematyk po prostu będzie wiedział, o jakie dokładnie wyniki chodzi. Dodatkową zaletą jest lekki sposób pisania; może nieco bardziej stonowany, niż w przypadku Feynmana, ale także pełen dowcipu. Ulam jest wnikliwym matematykiem i wnikliwym obserwatorem. Teraz, gdy wszyscy opisywani już odeszli, książka jest szczególnie cenną, fascynującą opowieścią – i to opowieścią z pierwszej ręki.

Przygody matematyka zostały spisane i zredagowane przez żonę Ulama blisko czterdzieści lat temu. Myślę, że teraz można by rozważyć ponowne zredagowanie tych fragmentów tekstu, które dotyczą np. neuronów w mózgu czy przyszłości komputerów – czasami tekst nieco się dłuży. Nie rozważałabym takiej ingerencji w tekst pisany, ale w przypadku tekstu spisanego z nagrań – już owszem. Wycięcie kilku procent treści zdecydowanie by książce służyło. Tłumaczenie jest dobre (żona Ulama była Francuzką, więc tekst był jej przedyktowany po angielsku, a nie po polsku), korekta troszkę nieuważna (co widać choćby we fragmencie rozpoczynającym tę recenzję), ale w granicach przyzwoitości. W książce znajdziemy nieco zdjęć; bardzo to lubię, gdy postacie, o których czytam, stają się bardziej „prawdziwe”.

Świetna książka. Polecam ją każdemu, a już szczególnie tym, którzy nie mogli oderwać się od Pan raczy żartować, panie Feynman! Znów trafiamy do Los Alamos, znów widzimy naukowców „od środka”. Na koniec dodam, że Przygody matematyka wydano w Polsce osiemnaście lat temu. Myślę, że to dobry moment, by ją wznowić, lub – troszkę przeredagować i wznowić. Szkoda byłoby, gdyby taka pozycja odeszła w zapomnienie.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Pełne dowcipu wspomnienia Stanisława Ulama, wybitnego matematyka polskiego, autora słynnej metody Monte Carlo. Pojawią się tu Stefan Banach, John von Neumann czy Richard Feynman. I jeśli podobało Ci się "Pan raczy żartować, panie Feynman!" - koniecznie sięgnij po tę książkę!

Autor

Matematyk. Absolwentka matematyki teoretycznej i modelowania matematycznego, a także podyplomowych studiów edytorskich. Interesuje się historią matematyki, popularyzacją nauki oraz edytorstwem. Doktorant-stypendysta w Instytucie Historii Nauki PAN. Redaktor i korektor. Lubi literaturę piękną i pieczenie ciast i ciasteczek.
Google+