Amory, zaloty i podboje

Amory, zaloty i podboje

Autorzy: Szymon Drobniak, Maria Łepkowska

  • Wydawnictwo: Babaryba
    Data wydania: 2018
    ISBN: 978-83-626965-54-0
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 144
Czy wiecie, skąd się biorą dzieci w świecie zwierząt i roślin? Organizmy żywe rozmnażają się na tyle różnych sposobów, że można dostać od tego zawrotu głowy!Dlaczego modliszka odgryza na randce głowę swojemu partnerowi? Czy to prawda, że skarabeusz uwodzi wybrankę kulką kupy, a ślimak jest zarówno mamą jak i tatą? Czy bakterie też chodzą na randki? A jak randkują rośliny, skoro nie potrafią chodzić? Dlaczego para jeżozwierzów wzajemnie na siebie siusia? Kiedy i po co tata błazenek zamienia się w mamę? I dlaczego właściwie wrotki bdelloidalne nie potrzebują chłopaków? Z tej książki dowiecie się o fascynujących sposobach rozmnażania zwierząt i roślin… w lesie, na łące i pod wodą!z opisu wydawcy

Muszę przyznać, że Babaryba nie daje ostatnio swoim czytelnikom (w tym mnie) wytchnienia. Ledwo „przetrawiłam” na dobre jej „Gęby, dzioby i nochale”; ledwo skończyłam pisanie recenzji „Pup, ogonków i kuperków”, a tu Babaryba nadciąga z kolejną publikacją o trójdzielnym tytule i tym razem są to „Amory, zaloty i podboje”. Od razu powiem, że ten pęd mi odpowiada, bo dostrzegam wyraźną tendencję wzrostową – ku coraz ciekawszej i bardziej atrakcyjnej treści.

Macie czasami tak, że czytacie książkę lub oglądacie film i niby wszystko w nim gra (bohaterowie, fabuła, zwroty akcji), ale jednak czujecie, że czegoś tu brak? Nie wiecie do końca dlaczego, ale coś sprawia, iż zamiast w arkusz lub ekran spoglądacie na boki. Przyznaję, że takie uczucie towarzyszyło mi gdy czytałam z dzieckiem „Gęby…”. Wartość merytoryczna bardzo wysoka, ale atrakcyjność treści jakby zagubiona między stronicami. Kiedy zasiadłam do „Pup…” wrażenie brakującego elementu zdecydowanie zniknęło i treść uznałam nie tylko za wartościową, ale też wciągającą. W „Amorach, zalotach i podbojach” to wrażenie zostało jeszcze wzmocnione.

Choć „Amory…” wydano w tej samej serii co dwie pozostałe publikacje, książka ta została popełniona przez innych autorów. Dlatego układ treści jest taki sam (encyklopedyczny, z podziałem na krótkie rozdziały, z których każdy poświęcony jest jednemu gatunkowi lub rodzajowi zwierząt), ale narracja się zmieniła. I muszę przyznać, że jest to odczuwalne. Szymon Drobniak posiada, według mnie, talent gawędziarski i potrafi wciągnąć zarówno młodszego, jak i starszego czytelnika w swoją opowieść o niezwykłych zwyczajach rozrodczych świata zwierząt, bo tego właśnie dotyczy ta książka. Należy również docenić to, że autor opisał nie tylko występujące chyba we wszystkich publikacjach tego typu altanniki, modliszki czy pandy, ale też zwierzęta nieco mniej znane, o których wiemy sporo tak naprawdę od niedawna (na przykład, moje ulubione pod względem rozrodczym bataliony).

Również grafika tej pozycji różni się znacząco na przykład od „Gęb…” z tej samej serii. Maria Łepkowska, która zilustrowała „Amory…” preferuje bardziej soczysty styl, niż oszczędna w formie i barwie Mroux. Atrakcyjność grafiki to już kwestia wybitnie subiektywna, ale przyznaję, że według mnie styl Łepkowskiej lepiej dostosował się do publikacji dziecięcej. Uwaga, z jaką moja córka analizowała tę książkę sugeruje, że czytelnicy młodociani mogą podzielać moje zdanie.

Największym atutem książki jest jednoczesne dostosowanie stylu wypowiedzi do dziecięcego odbiorcy, jak i niespuszczanie z tonu jeśli chodzi o poziom merytoryczny. Kilka informacji wydawało mi się być nieco zbyt powtarzalnych (w porównaniu ze średnią na rynku książek dla dzieci), ale większość naprawdę trzymało poziom. Z czystym sumieniem polecam tę publikację!

Kategorie wiekowe: , , , ,
Wydawnictwo:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Największym atutem książki jest jednoczesne dostosowanie stylu wypowiedzi do dziecięcego odbiorcy, jak i niespuszczanie z tonu jeśli chodzi o poziom merytoryczny. Z czystym sumieniem polecamy tę publikację!

Autor

Pisarz. Lekarz weterynarii. Nałogowa kolekcjonerka opowieści i kofeinistka.
Inline
Inline
Google+