Era dinozaurów. Od narodzin do upadku

Era dinozaurów. Od narodzin do upadku

Autor: Steve Brusatte

  • Tłumaczenie: Natalia Mętrak-Ruda
    Konsultacja naukowa: Grzegorz Niedźwiedzki
    Tytuł oryginału: The Rise and Fall of the Dinosaurs
    Seria/cykl wydawniczy: Horyzont
    Wydawnictwo: Znak
    Data wydania: 2018
    ISBN: 978-83-240-5454-1
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 400
W dzieciństwie fascynowaliśmy się ich światem, ale był dla nas jak bajka. Dziś wiemy, że to najbardziej intrygujący okres w historii Ziemi. Czas poznać kompletne dzieje dinozaurów – od narodzin aż do zagłady – po raz pierwszy całkiem na serio.

Ostatnie 30 lat wywróciło do góry nogami wszystko, co o nich wiedzieliśmy. Na świecie co tydzień odkrywane są kości dinozaurów, które należą do nieznanych dotąd gatunków. Wiele z nich znaleziono na terenie Gór Świętokrzyskich. Mimo że to „nasze podwórko”, większość z nas nie jest tego świadoma.

Steve Brusatte to prawdziwy łowca dinozaurów i jeden z tych nietuzinkowych naukowców, którzy nudne wykłady zamieniają w żywiołowe opowieści o nieznanym nam świecie. Jego fascynacja pradawną Ziemią okazuje się bardzo zaraźliwa. Powstawanie kontynentów opisuje z ekspresją godną postapokaliptycznych wizji i sprawia, że paleontologia przestaje kojarzyć się z trudną dziedziną nauki.informacja wydawcy

Pytania o pochodzenie, zawiłości ewolucji, tajemnica wyginięcia – trudno o bardziej chwytliwy temat na książkę. Taką właśnie pozycję trzymamy w dłoniach. Wszystkim wymienionym atutom towarzyszy jeszcze na dodatek bardzo wyeksponowany wątek polski – Grzegorz Niedźwiedzki (nie tylko jako bohater tekstu ale też konsultant merytoryczny polskiego wydania).

Niewątpliwie jest to pozycja bardzo ciekawa. Autor, znany amerykański paleontolog, unika skomplikowanych rozważań stawiając na prosty język. W tekście roi się za to od nazw gatunkowych, które dla większości czytelników będą zupełną nowością. Oswojenie z nimi jest jednak wielką wartością książki popularnonaukowej. Historia zwierząt przedstawiona jest na tle żywo opisanych i wyjaśnionych zmian paleogeograficznych, paleoklimatycznych i katastrof.

Miło i ciekawie jest przeczytać w książce obcego autora pean na cześć polskiego naukowca, a także Gór Świętokrzyskich – raju dla pasjonatów skamielin. Szczególnie, że ostatnie odkrycia znów pozwoliły Polakom zabłysnąć w paleontologii – wystarczy wspomnieć Lisowicia bojani i publikację w magazynie Science. Wspominany Grzegorz Niedźwiedzki jest niewątpliwie jednym z najbardziej znanych i błyskotliwych polskich naukowców w tej dyscyplinie. To właśnie on odkrył w Polsce ślady pierwszych zwierząt (tetrapodów), które wyszły na ląd. Publikuje on nie tylko w czołowych czasopismach naukowych (np. Nature), ale został także zaproszony jako prelegent prestiżowej serii wykładów TED (2011).

Brusatte dużą część książki buduje na swoich własnych podróżach, doświadczeniach i spotkaniach. Obok Niedźwiedzkiego poznajemy zatem różne inne czołowe postacie współczesnej (a także historycznej) paleontologii. Ten styl pisania jest niezmiernie empatyczny i pełen szacunku dla osiągnięć i naukowej klasy kolegów po fachu. Warto to podkreślić bowiem niełatwo napisać tekst, w którym nie eksponuje się przede wszystkim własnej osoby, a w tak mocny sposób docenia osiągnięcia innych. Dzięki temu książka zyskuje też na „lekkości” i nabiera „rumieńców”, gdy poznajemy anegdoty i osobiste wspomnienia z licznych spotkań i przygód Autora.

Pomimo szerokiego zainteresowania Brusattego terenami, na których pracował, można niekiedy znaleźć w tekście potknięcia, jak choćby stwierdzenie, że Austro-Węgry w roku 1877 były już „upadające” (s. 215; akurat wtedy rozwijały się dość dynamicznie).

Niestety lekturę psuje poziom techniczny książki – jest to zaskakujące zważywszy na klasę wydawnictwa. Korekta okazała się bardzo niestaranna owocując licznymi błędami literowymi (np. Niedźwiedzki vs. Niedźwiecki; Darla vs Daria) i stylistycznymi (np. „młot z kabury” – chodzi o młotek geologiczny; brak słowa w podpisie na s. 273; „szerokość” zamiast średnica asteroidy s. 321), a czasem nawet ortograficznymi (s. 15 „w te i we w te” zamiast podawanych przez słowniki języka polskiego literackiego „w tę i we w tę” lub potocznego „wte i wewte”). Przypuszczalnie również winą tłumaczenia i korekty (a raczej jej braku) są błędy merytoryczne takie jak na s. 221, zlokalizowanie Appalachii na zachodzie, podczas gdy ten mezozoiczny kontynent leżał na wschodzie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych Ameryki (podobnie jak współczesne Appalachy). W innych fragmentach widzimy także błędy przekładu, takie jak nazywanie pierwiastków lub izotopów „elementami” (s. 41), stwierdzenie, że brazylijski stan Goiás leży 1 500 000 km (sic!) na południe od rzeki Amazonki (s. 238), czy dziwne twierdzenia o „gipsowej skorupie” na skamielinach (s. 277).

Całe tłumaczenie sprawia wrażenie bardzo „chropowatego”, surowego. Trudno dociec czy jest to zabieg celowy, czy błąd tłumaczki, niemniej językowo książka nie jest przyjemna w odbiorze. Na niekorzyść działają też błędy gramatyczne, składniowe i wspominane powyżej literowe. Wreszcie wadą (obecną także w oryginale) jest szata graficzna nie pozwalająca nieprzygotowanemu czytelnikowi na właściwe wyobrażenie sobie zarówno zmieniającej się geografii Ziemi, jak też kolejnych, licznie przywoływanych gatunków zwierząt i roślin. Wreszcie projekt okładki jest już fatalnym pomysłem polskiego wydawnictwa – w porównaniu do okładek oryginalnych (książka miała już dwa angielskie wydania) jest fatalna, bardzo nieczytelna – trzeba dużo dobrej woli, żeby ją zrozumieć, a i tak nie przekonuje.

W efekcie należy stwierdzić, że książka jest warta przeczytania lecz nie należy z pewnością do czołówki popularnej literatury paleontologicznej.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Książka, która warta jest przeczytania, lecz nie należy z pewnością do czołówki popularnej literatury paleontologicznej...

Autor

archeolog latynoamerykanista, geolog, alpinista
Inline
Inline
Google+