Księga ludzi. Opowieść o tym, jak staliśmy się nami

Księga ludzi. Opowieść o tym, jak staliśmy się nami

Autor: Adam Rutherford

  • Tłumaczenie: Adam Tuz
    Tytuł oryginału: The Book of Humans: The Story of How We Became Us
    Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
    Data wydania: 2019
    ISBN: 978-83-8169-206-9, 978-83-8169-866-5 (ebook)
  • Wydanie: papierowe, ebook (epub, mobi)
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 288
Adam Rutheford – brytyjski genetyk. Kształcił się w University College London. Autor książek popularyzujących genetykę, m.in. „Krótkiej historii wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli”. Publikuje artykuły w „Nature” i „The Guardian”.o autorze

„Idea, że ludzie to szczególny gatunek zwierząt, leży u podstaw naszej tożsamości. Jakież to zdolności i czyny sprawiają, że górujemy nad naszymi ewolucyjnymi kuzynami? Co czyni nas zwierzętami, a co – arcytypem wszech jestestw? Wszystkie organizmy są jedyne w swoim rodzaju z konieczności, dzięki temu bowiem mogą żyć w jedynym w swoim rodzaju środowisku i czerpać z jego zasobów. Z pewnością myślimy o sobie jako o istotach dość wyjątkowych, ale czy naprawdę tkwi w nas coś szczególnego w porównaniu z innymi zwierzętami?”

Tak postawione pytanie jest motywem przewodnim Księgi ludzi. Opowieści o tym, jak staliśmy się nami Adama Rutherforda. Brytyjski genetyk przedstawia w niej cechy, które współdzielimy z innymi zwierzętami, oraz takie, które charakteryzują tylko nas. Dualizm ten widoczny jest w podziale książki na dwie części. W pierwszej Ludzie i inne zwierzęta dowiadujemy się, że wiele cech i zachowań postrzeganych jako typowo ludzkie tak naprawdę jest jedynie wariacją tego, co spotykamy u innych zwierząt. W drugiej części Rutherford przechodzi zaś do przedstawienia właściwości, które oddzielają nas od reszty przyrody, opowiadając głównie o kulturze, języku i nauce. Warto nadmienić, że Księga ludzi… ilustrowana jest pięknymi rycinami autorstwa Alice Roberts.

Język Rutherforda jest żywy, a autor nie stroni od humoru, co lekturę czyni przyjemniejszą. Nawet ktoś, kogo wiedza nie wykracza poza podręczniki szkolne, nie powinien mieć najmniejszych problemów z podążaniem za wywodem. Mimo podziału na dwie części, mam wrażenie, że książce czasem brak ciągu logicznego. Część podrozdziałów to właściwie zbiór anegdotek, które owszem czyta się przyjemnie, ale pozbawione są one głębi, przestawienia wspólnego mianownika, wniknięcia w wyjaśnienie, które byłoby czymś więcej niż tylko sumą własnych części. W większości przypadków ma się więc wrażenie ślizgania się autora po powierzchni problemu. Trudno się jednak temu dziwić, każdemu z nich można by poświęcić odrębną książkę.

Nie bardzo rozumiem też, jak autor może pisać o „rewolucji kognitywnej”, czyli powstaniu człowieka behawioralnie współczesnego ok. 40 tysięcy lat temu, a chwilę potem o tym, że Neandertalczycy niczym się od nas nie różnili. Czyż to nie jawna sprzeczność, skoro nasze linie oddzieliły się przed ok. 500 tysiącami lat? Nowe odkrycia sztuki i rzemiosła ludzkiego, czasem znacznie starsze niż ta umowna granica, a ponad wszystko właśnie wytwory kultury neandertalskiej pokazują, że hipoteza „kognitywnie współczesnego człowieka” jest błędna. Im dalej w przeszłość sięgamy, tym mniej artefaktów się zachowuje, a i te zachowują się jedynie w sprzyjających warunkach. Boom takich przedmiotów i innych wytworów kultury ok. 40 tysięcy lat temu może więc wynikać ze stanu badań, a nie tego, że ludzie wcześniej ich nie wytwarzali.

Kilka uwag należy się również tłumaczowi. Po pierwsze, co dziś jest już coraz powszechniejsze, myli on technikę z technologią. Warto pamiętać, że znaczenie ich angielskich odpowiedników jest odmienne od polskiego, dlatego angielskie technology tłumaczone powinno być w większości przypadków na polskie technika, a nie technologia. To samo tyczy się rozwoju technicznego czy kultury technicznej zamiast rozwoju technologicznego i kultury technologicznej. Błędy te są już jednak tak rozprzestrzenione, że opozycja wobec nich to walka z wiatrakami i zapewne już wkrótce staną się powszechnie obowiązującą wykładnią.

Po drugie, na s. 42 natykamy się na zupełne pomieszanie terminów archeologicznych. Otóż paleolit środkowy tłumacz zrównał z mezolitem. Tymczasem mezolit, o który bez wątpienia chodzi autorowi, to środkowa epoka kamienia (Rurherford w angielskim oryginale pisze o middle age of stone, a nie middle paleolithic).

Księga ludzi… to pozycja, którą polecić można głównie początkującemu miłośnikowi literatury popularnonaukowej. Ja szczerze mówiąc spodziewałem się po niej znacznie więcej, niż dostałem. Uznać ją można za ciekawe wprowadzenie, które zbuduje bazę dla bardziej szczegółowych omówień poszczególnych tematów.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format: , , , ,
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
"Księga ludzi..." to pozycja, którą polecić można głównie początkującemu miłośnikowi literatury popularnonaukowej. Ja szczerze mówiąc spodziewałem się po niej znacznie więcej, niż dostałem. Uznać ją można za ciekawe wprowadzenie, które zbuduje bazę dla bardziej szczegółowych omówień poszczególnych tematów.

Autor

Z wykształcenia archeolog klasyczny. Z natury miłośnik nauki i literatury popularnonaukowej (szczególnie biologicznej i fizycznej). Z potrzeby człowiek zainteresowany kwestiami edukacji oraz upowszechniania nauki. Współautor raportu "Dydaktyka cyfrowa epoki smartfona. Analiza cyfrowych aspektów dydaktyki gimnazjum i szkoły średniej"
Google+