Mit neuronów lustrzanych

Mit neuronów lustrzanych

Autor: Gregory Hickok

  • Tłumaczenie: Krzysztof Cipora, Aleksandra Machniak
    Tytuł oryginału: The Myth of Mirror Neurons: The Real Neuroscience of Communication and Cognition
    Seria/cykl wydawniczy: –
    Wydawnictwo: Copernicus Center Press
    Data wydania: 2016
    ISBN 978-83-7886-258-1
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 416
Zasadnicza rewizja jednej z najbardziej dalekosiężnych teorii we współczesnej neuronauce i psychologii.

Gregory Hickok, wybitny specjalista w dziedzinie neuronauki, rewiduje jedną z najbardziej wpływowych teorii współczesnej psychologii – teorię rozumienia działania poprzez neurony lustrzane. Stosując konsekwentne wnioskowanie, trafnie wskazuje słabości prowadzonych badań jak i ich (nad) interpretacje.

Autor analizuje alternatywne wyjaśnienia funkcji neuronów lustrzanych, rzucając jednocześnie światło na kluczowe pytania o ludzkie poznanie i funkcjonowanie mózgu: Dlaczego ludzie tak znakomicie naśladują? Czym różnią się od siebie prawa i lewa półkula mózgu? Dlaczego posiadamy dwa systemy wzrokowe? Czy musimy potrafić mówić, by móc rozumieć mowę? Na czym polegają zaburzenia autystyczne? Czy ludzie czytają w umysłach innych osób?Copernicus Center Press, http://www.ccpress.pl

Teoria o roli neuronów lustrzanych w rozumieniu zachowań drugiego człowieka, a dalej – w odczuwaniu empatii jest niezwykle elegancką i subtelną teorią współczesnej neurokognitywistyki. Zgrabnie odpowiada na pytanie, w jaki sposób w ludziach ewolucja wykształciła empatię. Teoria ta znalazła bardzo szybko swoich apologetów, a że jej założenia były dosyć jasne i przystępne nawet dla laików, nie trzeba było długo czekać, aby trafiła pod strzechy. Gregory Hickok wziął na siebie krytyczną ocenę teorii neuronów lustrzanych.

W zasadzie tę recenzję powinienem chyba rozpocząć od krótkiego wyjaśnienia, czym są neurony lustrzane, a dzięki temu wyjaśni się, dlaczego teoria empatii związana z ich istnieniem stała się tak popularna. Neurony lustrzane to grupa komórek nerwowych odkryta przypadkiem przez włoskich naukowców na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Mieszczą się w korze motorycznej płata czołowego oraz w korze ciemieniowej. Włosi zauważyli, że gdy małpa obserwuje ruch wykonywany przez innego przedstawiciela własnego gatunku, pobudzeniu ulegają u niej dokładnie te same komórki, które aktywują się podczas wykonywania tego ruchu. Zatem samo obserwowanie ruchów aktywuje te same neurony, co ich wykonywanie. W późniejszych badaniach potwierdzone zostało, że neurony lustrzane – bo tak nazwano te komórki – istnieją także u ludzi.

Co to wszystko może oznaczać? Aktywność neuronalna ma pozwolić odczytywać mentalnie zachowania innych. A jeszcze inaczej i  być może nieco prościej – neurony lustrzane podczas obserwowania jak inna osoba wbija gwóźdź młotkiem, aktywują te same komórki, które są aktywowane podczas osobistego wykonywania tej czynności, niemalże tworząc wrażenie wykonywania tej czynności. A nawet sam dźwięk wbijania gwoździa. A czasami wystarczy samo wyobrażenie tego postępowania – neurony lustrzane aktywują się tak czy inaczej. Sądzę, że już teraz wszyscy dostrzegają, dlaczego neurony lustrzane stanowią podstawę do ewolucyjnego wyjaśnienia istnienia empatii. W toku narracji naukowcy przechodzili od antycypacji przyszłych zachowań agresorów (aby uniknąć śmierci) bądź zwierzyny łownej (aby upolować jedzenie), do budowania relacji społecznych (reagujemy uśmiechem na uśmiech osoby, z którą rozmawiamy, naśladujemy jej ruchy, przyjmujemy podobną postawę ciała, etc.; a dzięki temu, że lubimy najbardziej osoby podobne do nas możemy szybko spostrzec, w jaki sposób neurony lustrzane wpłynęły na rozwój relacji społecznych).

To tyle tytułem (nieco długiego) wstępu, jednakże był on konieczny, szczególnie dla osób, które dopiero mają zmierzyć się z teorią neuronów lustrzanych. Może się wydawać, że rozpoczynanie swojej przygody z jakąś teorią naukową od jej krytyki nie jest dobrym pomysłem, ale w tym konkretnym przypadku nie jest to aż tak zły pomysł. Hickok przeprowadza krytykę prowadząc logiczny wywód, rekonstruując historię badań nad tym fenomenem.

Zgodnie z tym, co pisze autor, temat neuronów lustrzanych nie jest tak jednoznaczny, jak mogłoby się wydawać. Świat nauki podchwycił tę teorię z tak wielkim entuzjazmem prawdopodobnie dlatego, bo była atrakcyjna. Trudno się z tym nie zgodzić. Idea ta jest subtelna i elegancka w swojej prostocie (również piszący te słowa za taką ją uważa) – wyjaśnia wiele, niewiele wymagając. A jak się okazuje – a przynajmniej Hickok tak mówi – nie ma bezpośrednich dowodów na to, że neurony lustrzane wspierają rozumienie działania. Ponadto na podstawie wyników badań, które prześledził, reakcje neuronów lustrzanych u makaków i ludzi różnią się od siebie. Co więcej – wykonywanie działania i jego rozumienie u ludzi to dwa odrębne procesy. Autor zauważa też, że makaki, u których zauważono odpowiedź odpowiedniej grupy neuronów na zachowanie swych pobratymców nie są wcale tak miłymi i przyjemnymi zwierzętami, jak mogłoby to wynikać ze spekulacji na temat przełożenia obecności żywo reagujących neuronów lustrzanych na empatię u ich posiadaczy. Fasada tej eleganckiej teorii zaczyna się kruszyć.

Oprócz krytyki, chce zaproponować własną koncepcję funkcji neuronów lustrzanych. Zauważa, że „wystarczy osła, aby rozwalić stodołę, ale potrzeba cieśli, aby ją zbudować”; z tego też względu sama krytyka i wypunktowanie teorii nie jest dla niego wystarczające i uczciwe wobec czytelników, rzetelność nakazuje mu przedstawić własną teorię. Również ciekawą, jednakże – no cóż – ja będę zawsze czuł coś w rodzaju sentymentu do tej pięknej teorii o ewolucyjnie uwarunkowanej empatii. I czuję, że nie tylko ja.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Książka Gregory`ego Hickoka stanowi głos przeciwny do entuzjastycznych opracowań dotyczących neuronów lustrzanych jako głównych "sprawców" poznania i rozumienia działania (a pośrednio też empatii) u ludzi. Jego celem nie jest obalenie samo w sobie dotychczasowych przekonań na temat ich funkcji, ale też zaproponowanie własnej teorii.

Autor

Absolwent filologii polskiej. Zgodnie z wykształceniem pracuje w Ubezpieczeniach. Uwielbia Metallikę, poezję Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozę Camusa i Vargasa-Llosy. Literatura piękna, filozofia, teatr oraz muzyka to jego pasje. Współpracuje z kilkoma portalami literackimi oraz jednym teatralnym.
Google+