Motyle. Opowieść o wymieraniu gatunków

Motyle. Opowieść o wymieraniu gatunków

Autor: Josef H. Reichholf

  • Tłumaczenie: Joanna Gilewicz
    Tytuł oryginału: Schmetterlinge: Warum sie verschwinden und was das für uns bedeutet
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
    Seria: #nauka
    Data wydania: 2020
    ISBN: 978-83-233-4793-4, 978-83-8179-581-4 (ebook)
  • Wydanie: papierowe, ebook (epub, mobi)
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 256
Josef H. Reichholf, zoolog i biolog ewolucyjny, do 2010 roku kierował zbiorem kręgowców bawarskiego muzeum zoologii. Profesor Ekologii i Ochrony środowiska na Uniwersytecie technologicznym w Monachium.  Laureat Treviranus-Medaille, najwyższego wyróżnienia dla niemieckich biologów, oraz nagrody Grüterów dla popularyzatorów nauki. W 2007 roku otrzymał Nagrodę im. Zygmunta Freuda za najlepszą książkę popularnonaukową przyznawaną przez Niemiecką Akademię Języka i Literatury.o Autorze

W szarych miastach
szary beton, szary asfalt.
W szarych miastach
szare dymy aż do nieba.
Nie ma miejsca dla motyli
w szarych miastach,
a tak mało, tak niewiele im potrzeba.
Taki motyl
to ma skromne wymagania
nie je masła
ani mięsa, ani chleba,
nie potrzeba mu mieszkania
i ubrania, i
inwestować w niego wcale nie potrzeba.

Tak zaczyna swój zatytułowany Motyle wiersz Wanda Chotomska. Jasno wskazuje w nim, że w szarych miastach potrzebujemy tych wzbudzających zachwyt, kolorowych owadów. W ostatnich latach europejscy i amerykańscy entomolodzy alarmują: populacje motyli zmniejszają się. Spekulują też na temat przyczyn tego zjawiska, wskazując najczęściej niszczenie środowiska, zwiększanie się areałów upraw i zużycia pestycydów oraz zmiany klimatyczne. Niedawno pojawiła się na polskim rynku księgarskim pozycja, która wpisuje się w tę dyskusję: Motyle. Opowieść o wymierających gatunkach niemieckiego entomologa, ekologa i ewolucjonisty Josefa H. Reichholfa.

Książka podzielona jest na dwie zasadnicze części. Pierwsza z nich opowiada o samych motylach, szczególnie tych zamieszkujących południowe Niemcy, oraz sposobach ich badania w ich środowisku naturalnym. Reichholf przybliża nam przede wszystkim te motyle, które sam obserwował przez ostatnie 50 lat. Czytelnicy, którzy interesują się tymi owadami, bez wątpienia rozpoznają wiele gatunków przewijających się przez karty książki. Sporą część z nich spotkać można bowiem również w Polsce. W tej części książki niemiecki biolog koncentruje się nie tylko na samych motylach i ich życiu, ale również pracy naukowca, który zawodowo się nimi zajmuje. Dzięki temu niejako od kuchni poznać możemy niełatwy warsztat entomologa. Dowiadujemy się m.in., jak trudno zliczać motyle, szczególnie te dzienne. A więc, jak duże problemy metodyczne sprawia tak naprawdę oszacowanie wielkości ich populacji. Mniej obeznany z tematem czytelnik pewnie poczuje się zagubiony wśród kolejnych prezentowanych gatunków, choć autor stara się je dawkować. Warto jednak wytrwać, nawet jeśli po lekturze zapamiętamy jedynie kilka gatunków. Przy okazji poznać możemy bowiem wiele interesujących ciekawostek.

Drugą część autor poświęcił tematowi wymierania motyli, a w szerszej perspektywie, owadów w ogóle. Reichholf przygląda się tu różnym hipotezom, ale najszerzej omawia tę, która według niego jest prawdziwa: rozwój rolnictwa, w tym przede wszystkim rolnictwa przemysłowego, przenawożenie pół oraz stosowanie pestycydów. Czytelnik, który nie jest choćby pobieżnie zaznajomiony z dyskusją na ten temat, może odnieść wrażenie, że została ona już rozstrzygnięta. Tymczasem spory nie ustają, a rozwiązanie zagadki wskazywane przez Reichholfa, choć brzmi sensownie, nie musi być tym prawdziwym. Niemiecki biolog przedstawia szereg argumentów, w tym fakt, że populacje motyli leśnych ucierpiały w ostatnich dziesięcioleciach znacznie mniej niż populacje motyli polnych. Wskazuje również, że ostoją tych ostatnich stają się… miasta, gdzie motyle znajdują niezanieczyszczone pestycydami łąki i ogrody. Wygląda więc na to, że Wanda Chotomska mogła nie mieć racji. Nasze miasta wcale nie są zbyt szare dla motyli…

Oczywiście w książce o motylach nie mogło zabraknąć ilustracji. Jest tu ich całkiem sporo, w tym również kolorowych. Być może w przypadku tych ostatnich lepszym pomysłem, byłby druk na papierze kredowym. Z pewnością robiłyby większe wrażenie, choć przyznać trzeba, że i tak są dość czytelne. Dodatkowo w drugiej części książki znajdziemy szereg wykresów prezentujących kwestię zmniejszania się populacji motyli i w konsekwencji ich wymierania.

Motyle to książka, która łączy w sobie opowieść o tytułowych owadach zamieszkujących środkową Europę i perypetiach związanych z ich naukową obserwacją, z poważnym namysłem nad przyczyną zmniejszania się ich populacji i wymierania. Pierwsza część może przytłoczyć faktami, co może zniechęcić czytelników, którzy motyle znają jedynie ze spotkań na łące czy w ogrodzie. Warto jednak przez nią przebrnąć, nawet jeśli obraz wyłaniający się z drugiej części nie napawa optymizmem. Pokazuje jednak jasno, że nasza daleko idąca ingerencja w środowisko naturalne, oznacza śmierć niezliczonych gatunków.

Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
"Motyle" to książka, która łączy w sobie opowieść o tytułowych owadach zamieszkujących środkową Europę i perypetiach związanych z ich naukową obserwacją, z poważnym namysłem nad przyczyną zmniejszania się ich populacji i wymierania. Pierwsza część może przytłoczyć faktami, co może zniechęcić czytelników, którzy motyle znają jedynie ze spotkań na łące czy w ogrodzie. Warto jednak przez nią przebrnąć, nawet jeśli obraz wyłaniający się z drugiej części nie napawa optymizmem. Pokazuje jednak jasno, że nasza daleko idąca ingerencja w środowisko naturalne, oznacza śmierć niezliczonych gatunków.

Autor

Z wykształcenia archeolog klasyczny. Z natury miłośnik nauki i literatury popularnonaukowej (szczególnie biologicznej i fizycznej). Z potrzeby człowiek zainteresowany kwestiami edukacji oraz upowszechniania nauki. Współautor raportu "Dydaktyka cyfrowa epoki smartfona. Analiza cyfrowych aspektów dydaktyki gimnazjum i szkoły średniej"
Google+