Pupy, ogonki i kuperki

Pupy, ogonki i kuperki

Autorzy: Mikołaj Golachowski, Mroux

  • Wydawnictwo: Babaryba
    Data wydania: 2016
    ISBN: 978-83-62965-44-1
  • Wydanie: audiobook – czyta Wiktor Zborowski
    Czas trwania: 94 minuty
Posłuchaj o fascynujących tajemnicach ukrytych w pupach zwierząt!
Czy hipopotam ma naprawdę tam helikopterek, a pingwin armatę?
Dlaczego pawian ma czerwony zadek, a tasiemiec nie ma go wcale?
Czemu psy stale się obwąchują, a koty ciągle się myją?
Znajdziesz tu trzydzieści niezwykłych historii o zadkach, ogonkach i kuperkach.
To prawdziwa kopalnia wiedzy i przyrodniczych ciekawostek! z opisu wydawcy

Znacie tę opowiastkę o pięciu niewidomych, którzy próbowali dociec – czym jest słoń? Jeden z nich skupił się na uszach, drugi na trąbie, trzeci na nogach, a dwóch pozostałych na brzuchu i tylnej części słonia. Oczywiście, w swoim zamyśle historyjka ta ma nam uzmysłowić, że na zjawiska (słonie) powinniśmy patrzeć całościowo, a nie tylko skupiać się na szczegółach (na pojedynczych częściach ciała), bo wybiórcza analiza może nas doprowadzić do mylnych wniosków. Ale co, jeśli widzieliście już setki słoni, a przynajmniej – czytaliście mnóstwo opracowań na ich temat? Może wtedy właśnie warto odwrócić się od całości i zacząć się skupiać na szczegółach? Być może z takiego właśnie założenia wyszli autorzy książki, o której zamierzam Wam dziś opowiedzieć. A mowa o „Pupach, ogonkach i kuperkach” pióra Mikołaja Golachowskiego i Mroux.

Książka ta skojarzyła mi się właśnie z opowieścią o pięciu badaczach słonia, ponieważ wcześniej dla Mądrych Książek recenzowałam inną pozycję popełnioną przez tych samych autorów, a mianowicie: „Gęby, dzioby i nochale” (recenzję tę znajdziecie tutaj). Dlatego kiedy sięgałam po kolejną książkę autorstwa tego duetu, pomyślałam sobie z rozbawieniem, że czas na analizę przodu słonia już minął i teraz przyszła pora na przeniesienie się na jego tyły.

Zanim przejdę do dalszej części recenzji, muszę poczynić pewne zastrzeżenie. „Pupy, ogonki i kuperki” trafiły do mnie nie w formie papierowej, lecz jako audiobook czytany przez Wiktora Zborowskiego i być może ten fakt okazał się kluczowy dla mojej oceny.

Podobnie jak to miało miejsce w przypadku „Gęb, dziobów i nochali”, w „Pupach, ogonkach i kuperkach” zastosowano nieco encyklopedyczny układ. To znaczy: książka nie stanowi ciągłej opowieści, lecz jest podzielona na wiele krótkich rozdziałów, z których każdy poświęcony jest odrębnemu gatunkowi zwierzęcia, a dokładniej – niezwykłym właściwościom tylnej części jego ciała. Wiem, że taki układ ma swoich zwolenników i przeciwników. Istnieje przeświadczenie, zgodnie z którym takie podzielenie treści sprawdza się szczególnie u dzieci, ponieważ niewielkie porcje treściowe są dla nich bardziej atrakcyjne. Ja się z tym zgodzę tylko częściowo, ponieważ układ krótkich rozdziałów sprawia, że pozycja staje się bardziej zbiorem ciekawostek, a mniej – fascynującą opowieścią o zwierzętach i pamiętam doskonale, że tę właśnie cechę traktowałam jako pewien mankament „Gęb, dziobów i nochali”. Okazuje się jednak, że krótkie rozdziały przedstawione w formie audiobooka mogą być… dużym walorem.

Muszę przyznać, że naprawdę zaskoczyło mnie, jak bardzo na pozytywny odbiór książki wpłynęła narracja Wiktora Zborowskiego. Pod względem lektorskim i dźwiękowym książka ta została opracowana tak atrakcyjnie, że trudno jest mi już obiektywnie ocenić, czy w „Pupach…” narracja jest po prostu ciekawsza niż w „Gębach…”, czy może książki Mikołaja Golachowskiego są stworzone do tego, by je czytać na głos. Tak czy inaczej, efekt końcowy jest, według mnie, rewelacyjny. Zborowski w swojej interpretacji tekstu jest bardzo czujny i wygłupia się tyle tylko, ile trzeba. Wyciąga z warstwy tekstowej to, co w niej najatrakcyjniejsze. A ponieważ pod względem merytorycznym zarówno „Pupom…”, jak i „Gębom…” nie można niczego zarzucić, całość dopełnia się idealnie. Według mojego skromnego zdania, ten audiobook pokazuje, że świetne merytorycznie teksy Golachowskiego powinny służyć za słuchowiska, ponieważ kiedy widnieją jedynie na papierze tracą na atrakcyjności. Natomiast, zdolny lektor lub aktor może z nich wyciągnąć to, co najlepsze.

Niestety, ze względu na formę audiobooka nie mogę ocenić warstwy graficznej, która została wykonana przez tę samą autorkę, która ilustrowała „Gęby…”. Wiem, że Mroux jest ilustratorką, która traktuje dzieci jako „poważnych” odbiorców i nie infantylizuje grafik, a stawia raczej na oszczędność kolorów i powściągliwość treści, ale czy tak samo uczyniła w „Pupach…” – niech ocenią osoby, które miały w rękach wersję papierową książki.

Wiem, że audiobooki mają swoich fanów i przeciwników, ale nawet jeśli należycie do tej drugiej grupy, serdecznie polecam Wam tę książkę. Nadaje się idealnie na to, by po męczącym dniu albo tygodniu usiąść wspólnie ze swoim dzieckiem i zarazem odpocząć, jak i zaoferować wartościową formę spędzania czasu. „Pupy, ogonki i kuperki” są zabawne i prezentują bardzo dobry poziom merytoryczny. Wiktor Zborowski nie przynudza, ale też nie wydurnia się jak clown. Warto!

Kategorie wiekowe: , , , ,
Wydawnictwo:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Książka, która nadaje się idealnie na to, by po męczącym dniu albo tygodniu usiąść wspólnie ze swoim dzieckiem i zarazem odpocząć, jak i zaoferować mu wartościową formę spędzania czasu.

Autor

Pisarz. Lekarz weterynarii. Nałogowa kolekcjonerka opowieści i kofeinistka.
Inline
Inline
Google+