W królestwie Monszatana

W królestwie Monszatana

Autor: Marcin Rotkiewicz

  • Wydawnictwo: Czarne
    Data wydania: 2017
    ISBN 978-83-8049-570-8
  • Wydanie: papierowe, e-book (mobi, epub)
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 296
Dziennikarz naukowy Marcin Rotkiewicz, niczym w średniowiecznym bestiariuszu, zbiera sumę współczesnych strachów związanych z rozwojem nauki. Nie banalizując potencjalnych zagrożeń, klarownie i wciągająco wyjaśnia, kto posługuje się rzetelnymi argumentami, a kto zarabia na rozsiewaniu paniki. fragment opisu wydawcy

Organizmy Modyfikowane Genetycznie (GMO, frankenfood) to katastrofa zdrowotna, ekologiczna i ekonomiczna. Powodują one raka, alergie, bezpłodność, upośledzają układ odpornościowy, niszczą wątrobę, grasicę i śledzionę. Co więcej, to właśnie GMO odpowiadają za epidemię otyłości i cukrzycy. Żeby tego było mało ich wysiewanie prowadzi prosto do katastrofy ekologicznej: rozpowszechniania obcych genów w środowisku, antybiotykooporności, nadużywania przez rolników pestycydów i herbicydów, które dodatkowo negatywnie wpływają na nasze zdrowie. A i to nie wszystko! Upowszechnienie roślin GMO to droga do niewolnictwa, całkowitej kontroli kilku koncernów biotechnologicznych nad miliardem rolników na całym świecie. Już dziś płacą oni olbrzymie odszkodowania, co popycha ich na skraj ubóstwa, a część nawet do samobójstw. Cytując „klasyka” GMO nie odpowiada tylko za trzęsienia Ziemi, gradobicie i koklusz! Chociaż z tym ostatnim to nie wiadomo…

Znacie takie powiedzenie: jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego? Już sama lista chorób, za jakie miałyby odpowiadać rośliny GMO zapala czerwoną lampkę. Bo w istocie wszystko to jedynie antynaukowe mity; kolejny przejaw wojny z nauką, konfliktu który toczy się dzień w dzień w mediach i bezkresnych przestworzach internetu. Zwykle go nie zauważamy, ale on ciągle tam jest, a co gorsze z powodu fałszywych przekonań, które rozpowszechniają się mimo przeczących im dowodów naukowych, giną niewinni ludzie. W królestwie Monszatana dziennikarz Polityki Marcin Rotkiewicz podjął się próby powalenia na kolana mitu o szkodliwości roślin GMO. W swojej książce opowiada on o tym, skąd wzięła się antyGMOwa histeria i kto ją napędza. Jasno pokazuje też, że wbrew twierdzeniom przeciwników genetycznie modyfikowanej żywności, wcale nie jest to starcie ekoaktywistycznego Dawida z korporacyjnym Goliatem, stracie szlachetnych idei z brudnymi pieniędzmi. Wielkie pieniądze pojawiają się bowiem po obu stronach sporu. Jedna z nich ma jednak ogromną przewagę, za nią stoją tysiące rzetelnych badań naukowych. Za przeciwnikami głównie źle zaprojektowane eksperymenty publikowane w pseudonaukowych czasopismach i zwykłe – motywowane ideologią – kłamstwa.

Niestety spora część europejskiej opinii publicznej dała się przekonać szarlatanom, czego skutkiem jest niemal całkowity zakaz uprawiania roślin GMO w krajach UE. Że wynika to z ignorancji, najlepiej niech świadczą wyniki przytaczanej przez Rotkiewicza sondy (s. 128), według której 52,2% Polaków uważa, że jedynie pomidory GMO zawierają geny (sic!). Rezultaty jeszcze innego badania opinii publicznej wskazują zaś, że ponad połowa badanych uważa, że pomidor z genem rybim… zalatywałby rybą (s. 130).

Nie ma wątpliwości, że stanowisko, które zajmuje autor jest nie tylko racjonalne, ale co więcej poparte wynikami licznych badań naukowych. Szkoda jednak, że podejmując tak delikatny i budzący tak wiele kontrowersji temat, Rotkiewicz nie pokusił się o konsekwentne cytowanie źródeł naukowych. Przytaczając rezultaty eksperymentów raz odsyła on do oryginalnych prac, a raz niestety nie robi tego, każąc czytelnikowi wierzyć sobie na słowo. Dodatkowo od czasu do czasu zamiast naukowych artykułów cytuje on jedynie strony internetowe. Nawet jeśli prowadzone są one przez naukowców, nadal przydałoby się przywołanie oryginalnych prac.

Moim zdaniem zupełną pomyłką jest zakończenie książki dwoma rozdziałami poświęconymi glutenowi i szczepionkom. Autor niepotrzebnie dotyka tematów, które same w sobie mogą być materiałem na osobne książki. Generalnie sprawiają one wrażenie, jakby dodano je jedynie by W królestwie Monszatana nie było zbyt krótkie.

Również redakcja książki mogła postarać się bardziej. Największym błędem jest tu dwukrotna wzmianka o Richardzie Hortonie. W pierwszej (s. 87-88) jest on przedstawiony jako redaktor naczelny Nature, który dopuścił do druku niesławny artykuł Andrew Wakefielda o szczepionkach powodujących rzekomo autyzm. Tyle że… Horton nigdy nie był redaktorem Nature, a artykuł Wakefielda opublikowano w The Lancet. Redaktorem tego właśnie czasopisma był Horton, o czym zresztą sam Rotkiewicz pisze dalej (s. 145).

Mimo swych niedostatków W królestwie Monszatana to świetnie napisana książka, której autor skutecznie rozprawia się z mitami związanymi z żywnością GMO. Nie tylko jasno pokazuje w niej, że odpowiednio przebadane organizmy GMO są bezpieczne dla zdrowia i środowiska, ale że są bezpieczniejsze od używanych wcześniej metod uzyskiwania nowych odmian roślin.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format: , ,
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Mimo pewnych niedostatków "W królestwie Monszatana" to świetnie napisana książka, której autor skutecznie rozprawia się z mitami związanymi z żywnością GMO. Jest też publikacją ważną, ponieważ stawia tamę zalewowi "nieuki", który atakuje nas z różnych stron. Lektura obowiązkowa, idealna na prezent!

Autor

Z wykształcenia archeolog klasyczny. Z natury miłośnik nauki i literatury popularnonaukowej (szczególnie biologicznej i fizycznej). Z potrzeby człowiek zainteresowany kwestiami edukacji oraz upowszechniania nauki. Współautor raportu "Dydaktyka cyfrowa epoki smartfona. Analiza cyfrowych aspektów dydaktyki gimnazjum i szkoły średniej"
Inline
Inline
Google+