Do Zombies Dream of Undead Sheep? A Neuroscientific View of the Zombie Brain

Do Zombies Dream of Undead Sheep? A Neuroscientific View of the Zombie Brain

Autorzy: Timothy Verstynen, Bradley Voytek

  • Data wydania: 2014
    Język: angielski
    ISBN 9780691157283
  • Wydanie: papierowe, e-book, audiobook
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 272
Even if you’ve never seen a zombie movie or television show, you could identify an undead ghoul if you saw one. With their endless wandering, lumbering gait, insatiable hunger, antisocial behavior, and apparently memory-less existence, zombies are the walking nightmares of our deepest fears. What do these characteristic behaviors reveal about the inner workings of the zombie mind? Could we diagnose zombism as a neurological condition by studying their behavior? In „Do Zombies Dream of Undead Sheep?,” neuroscientists and zombie enthusiasts Timothy Verstynen and Bradley Voytek apply their neuro-know-how to dissect the puzzle of what has happened to the zombie brain to make the undead act differently than their human prey.www.goodreads.com

Kto nie słyszał nigdy o zombie, niech podniesie rękę. Nie widzę! No właśnie. Jeszcze sto lat temu mało kto mógł podejrzewać, że ten element tajemniczego kultu voodoo zawładnie kulturą masową. A jednak! Pierwsza fala zainteresowania przetoczyła się dzięki szeroko rozumianej Fabryce Snów w latach 60 XX wieku. Odtąd zombie na stałe zawładnęły masową wyobraźnią, nawet jeśli później twórczość z nimi związana nieco przygasła. Ostatnie lata przyniosły jednak jej renesans. O ile pół wieku temu palmę pierwszeństwa w pokazywaniu zombie dzierżyła dziesiąta muza, o tyle dziś – chociaż oczywiście filmy o zombie nadal pojawiają się w kinach (vide: World War Z) – przekazała jej swojej młodszej siostrze, jedenastej muzie, czyli telewizji. Oprócz odnoszącego triumfalne sukcesy serialu The Walking Dead, na szklanych ekranach możemy oglądać również takie produkcje jak The Strain czy Helix, których twórcy pełnymi garściami czerpią zupę z zombie z popkulturowego kotła. Nieraz serwowana nam medialna papka, oprócz samej nazwy, niewiele wspólnego ma z „oryginalnymi” nieumarłymi kultu voodoo.
Psycholog Timothy Verstynen i neurobiolog Bradley Voytek postanowili wykorzystać to gigantyczne zainteresowanie zombie wśród masowego odbiorcy i zaprząc nieumarłych w służbę nauki. Nie uczynili z nich jednak laboratoryjnych szczurów. W rzeczywistości – inaczej niż w kinie i w telewizji – ciężko bowiem jest spotkać zombiaków.

Zastanawiacie się, do czego psycholog i neurobiolog (przy okazji obaj określani są też mianem neurokognitywistów) mogli wykorzystać zombie? Najbardziej oczywista odpowiedź jaka się nasuwa: wyjaśnienie czym są zombie w kulcie voodoo. Błąd. Verstynen i Voytek pisząc Do Zombies Dream of Undead Sheep? postanowili stworzyć przystępny dla szerokiego grona czytelników wstęp do neurobiologii. „Prawdziwym” haitańskim nieumarłym amerykańscy naukowcy nie poświęcają zbyt wiele miejsca. Poprzestają jedynie na krótkim, zamkniętym w pierwszym rozdziale, wyjaśnieniu, jak powstawać mogą takie zombiaki. W centrum zainteresowania autorów pozostają bowiem nieumarli znani z popkultury. Tworzą oni charakterystykę zombie na podstawie najbardziej popularnych filmów oraz seriali i dzielą ich „populację” na dwa zasadnicze typy. Następnie w kolejnych rozdziałach zastanawiają się, jakie ubytki w mózgach następować muszą w czasie „przemiany”, aby dało się wytłumaczyć obserwowane zachowania nieumarłych. W ten sposób sięgają oni do początków neurobiologii, kiedy wiedzę o funkcjonowaniu mózgu czerpano głównie z obserwacji patologii.
Tak naprawdę jednak, zombie są jedynie pretekstem dla ukazania tego, co wiemy o najbardziej skomplikowanym organie, jaki stworzyła natura. W kolejnych rozdziałach Verstynen i Voytek przedstawiają obecny stan wiedzy na temat takich kwestii jak: sen, poruszanie się, głód, „fight or flight”, język, uwaga, rozpoznawanie twarzy czy pamięć. Każda z części książki opatrzona jest również wykazem literatury, dzięki której czytelnik może zgłębić poruszane w niej tematy. Autorzy podsumowują Do Zombies… praktycznym poradnikiem, jak zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami o neurobiologii nieumarłych zachować się w czasie zombie apokalipsy tak, aby ją przetrwać.

Książka napisana jest przystępnym językiem, nawet jeśli każda niemal strona przepełniona jest fachową terminologią – przede wszystkim nazwami regionów mózgu, które odpowiadają za poszczególne zachowania i umiejętności. Czytelnika nieobeznanego z neurobiologią może to zmęczyć. Na pewno trudno jest zapamiętać taką ilość egzotycznie brzmiących nazw. Absolutnie nie oznacza to jednak, że autorzy powinni ich unikać. Każdy kolejny kontakt z ciałem modzelowatym czy zakrętem obręczy zwiększa bowiem szansę na to, że czytelnik zapamięta nazwy i pełnione przez poszczególne regiony funkcje. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie spamiętać wszystkich tych dziwnych nazw i jedynie przelatujemy je wzrokiem, lektura książki nadal jest przyjemnością. Nieznajomość tych terminów nie przeszkadza bowiem w zrozumieniu przepełnionego humorem wywodu autorów.

Lektura Do Zombies Dream… dostarcza zarówno wiedzy, jak i dobrej zabawy, a książka jest doskonałym wprowadzeniem w świat neurobiologii i z pewnością może skłonić czytelnika do dalszego zgłębiania tego fascynującego, ale trudnego działu nauki.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format: , ,
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Lektura Do Zombies Dream... dostarcza zarówno wiedzy, jak i dobrej zabawy. Książka jest doskonałym wprowadzeniem w świat neurobiologii i z pewnością może skłonić czytelnika do dalszego zgłębiania tego fascynującego, ale trudnego, działu nauki. A wszystko to świetnie zilustrowane zabawnymi grafikami, które pomagają nam zrozumieć, co w mózgu piszczy.

Autor

Z wykształcenia archeolog klasyczny. Z natury miłośnik nauki i literatury popularnonaukowej (szczególnie biologicznej i fizycznej). Z potrzeby człowiek zainteresowany kwestiami edukacji oraz upowszechniania nauki. Współautor raportu "Dydaktyka cyfrowa epoki smartfona. Analiza cyfrowych aspektów dydaktyki gimnazjum i szkoły średniej"
  • robertsuski

    Zainteresowanie zombie w amerykańskiej popkulturze zaczęło się w 1932 roku produkcją „Biały zombie”. Film pokazuje zombie zgodnie z wierzeniami voo doo. Te zombie mają bardzo niewiele wspólnego z hollywoodzkimi zombie – przede wszystkim są sterowane przez czarownika, który je stworzył. Zombie jakie znamy z filmów i seriali są dziećmi G. Romero, który wymyślił je na podstawie wampirów z powieści R. Mathesona Jestem legendą (nie mylić z filmem o tym samym tytule, które są bardzo luźno inspirowane powieścią). Takie zombie po raz pierwszy pojawiły się na ekranach kin wraz z Nocą żywych trupów z 1968 roku. Przy czym w samym filmie nazwane zostały one ghulami. Dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku nazwano żywe trupy z horrorów zombie 🙂

Inline
Inline
Google+