Fragmenty dyskursu maladycznego

Fragmenty dyskursu maladycznego

Autor: Praca zbiorowa pod redakcją Macieja Ganczara, Ireneusza Gielata i Moniki Ładoń

  • Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria
    Seria: Ars medica ac humanitas
    Data wydania: 2019
    ISBN:  978-83-7908-144-8
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 236
Choroba nie jest czyimś upadkiem, agresją, przed którą się ustępuje, ale pierwotnym, makromolekularnym defektem. Jeśli organizacja jest pierwotnie rodzajem języka, to genetycznie uwarunkowana choroba (maladie) nie jest przekleństwem (malédiction), lecz nieporozumieniem (malentendu). Można źle odczytać hemoglobinę, tak jak można źle odczytać rękopis. Tutaj jednak chodzi o słowo, które nie wyszło z czyichkolwiek ust, o pismo, które nie wyszło spod czyjejkolwiek ręki. Za wadą (malfaçon) nie kryje się żadna zła wola (malveillance). Być chorym znaczy być złym, jednak nie w znaczeniu, w jakim o chłopcu mówi się, że jest zły, ale w takim, w jakim mówi się, że jest zła o ziemi. Choroba nie ma już niczego wspólnego z indywidualną odpowiedzialnością.Fragement opisu wydawcy

Dlaczego podczas ważnych uroczystości i świąt życzymy sobie nawzajem zdrowia? Trudno się temu dziwić – któż bowiem lubi chorować? Choroba jest nieprzyjemna. W najlepszym razie – wiąże się z jakimś krótkotrwałym dyskomfortem i bólem, w najgorszym – z prawdziwym cierpieniem, które trwa aż do śmierci. A jednak nie ma takiego człowieka, który nigdy nie chorował. Co więcej – im dłużej żyjemy, tym większa szansa na to, że z jakimś schorzeniem przyjdzie nam zostać na dłużej. Może więc powinniśmy przestać myśleć o chorowaniu, jako o czymś nienormalnym i potraktować je jak nieodłączny element życia?

Z takiego właśnie założenia wyszli twórcy publikacji Fragmenty dyskursu maladycznego. I nie dajcie się absolutnie zwieść – nie jest to jedna z tych książek, które będą się starały przekonać was, że chorobę trzeba pokochać lub też jedną z tych, które będą nurzały się w absurdach w stylu biologii totalnej. To raczej zbiór esejów bardzo skutecznie, sprawnie, ale też pięknie łączących światy medycyny, nauk społecznych oraz humanistyki. To wielokierunkowe rozważania o istocie choroby, o jej słowniku oraz języku, o jej kontekstach oraz o jej obywatelach. Tak, obywatelach, bo faktycznie ci, którzy chorują zyskują jakby drugie obywatelstwo – wspólne dla innych pacjentów trawionych przez te same problemy, mówiących tym samym językiem.

Autorzy książki starają się zwrócić uwagę czytelnika na to, że – podobnie jak umysł potrafi wpływać na ciało, tak również ciało (zwłaszcza wtedy, gdy coś mu doskwiera) może stać się dla umysłu prawdziwym więzieniem – tak w przenośni, jak i dosłownie.

To, co jest najbardziej niezwykłe w tej książce, to ładunek emocjonalny, jaki za sobą niesie. Rozważa kwestie choroby, cierpienia, niedomagania, ale czyni to bez cienia niepokoju. Czytelnik pochłania kolejne fragmenty dyskursu bez poczucia strachu – że przecież tam, za horyzontem istnieje tak wiele chorób i niektóre z nich z całą pewnością go kiedyś dopadną. Książka ta nie błądzi też po szkodliwych ścieżkach zgubnych teorii i fałszywego lekceważenia schorzeń czy zaniedbywania profilaktyki. Przeciwnie. Oswaja choroby i rozważa je bez udawania, że są przyjemne. Nadaje sens, wcale go nie poszukując. Podaje odpowiedzi, zadając jedynie odpowiednie pytania.

Fragmenty dyskursu maladycznego to bardzo wartościowa lektura – pod każdym względem. Czytanie jej jest okazją do pogłębienia wiedzy, ale też stanowi ten rodzaj balsamu dla duszy, którego literatura popularnonaukowa dostarcza naprawdę rzadko. Ze wszech miar polecam wszystkim tę niezwykłą publikację – tak stonowaną i spokojną, a jednocześnie – tak wciągającą.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo:
Format: ,
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
„Fragmenty dyskursu maladycznego” to bardzo wartościowa lektura – pod każdym względem. Czytanie jej jest okazją do pogłębienia wiedzy, ale też stanowi ten rodzaj balsamu dla duszy, którego literatura popularnonaukowa dostarcza naprawdę rzadko. Ze wszech miar polecam wszystkim tę niezwykłą publikację – tak stonowaną i spokojną, a jednocześnie – tak wciągającą.

Autor

Pisarz. Lekarz weterynarii. Nałogowa kolekcjonerka opowieści i kofeinistka.
Google+