Interstellar i nauka

Interstellar i nauka

Autor: Kip Thorne

  • Tłumaczenie: Bogumił Bieniok i Ewa Łokas
    Tytuł oryginału: The Science of Interstellar
    Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
    Data wydania: 2015
    ISBN 978-83-8069-012-7; 978-83-8069-643-3 (ebook)
  • Wydanie: papierowe, ebook (mobi, epub)
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 368
Ta książka doskonale pokazuje, że Kip jest obdarzony żywą wyobraźnią i nie szczędzi wysiłków, by przybliżyć naukę tym z nas, którzy nie mają jego ogromnych zdolności intelektualnych ani przebogatych zasobów wiedzy. Chciałby, żeby ludzie zrozumieli niesamowite fakty związane z naszym Wszechświatem i dali się im uwieść.

Christopher Nolan, fragment przedmowy

Interstellar Christophera Nolana miał być wielkim widowiskiem rzucającym wyzwanie samej 2001: Odysei kosmicznej. Tak wysoko postawionej poprzeczki raczej nie osiągnął, chociaż na ostateczny werdykt potrzeba czasu. Biorąc jednak pod uwagę krytykę, z którą spotkał się film, ciężko podejrzewać, że kiedyś Interstellar będzie jednym tchem wymieniany z arcydziełem Kubricka. Fani science-fiction narzekali, że to wszystko już było, że kino coraz bardziej zostaje w tyle za literaturą tego gatunku. Naukowcy i popularyzatorzy nauki wskazywali wątki, które absolutnie nie zgadzają się ze stanem naszej wiedzy. A wszyscy pozostali (w tym również przedstawiciele dwóch pierwszych grup) wskazywali filozoficzną miałkość obrazu. Nie czas to i miejsce rozwodzić się nad pozycją Interstellara w hierarchii gatunku s-f czy jego filozoficznej wymowy. Zajmijmy się nauką.

Już przed seansem wiedziałem, że konsultantem naukowym w czasie produkcji filmu był Kip Thorne, jeden z najbardziej znanych fizyków-teoretyków, specjalista od teorii względności i czarnych dziur. Każdy kinomaniak zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nauka często niemal zawsze poświęcana jest na ołtarzu hollywoodzkiej widowiskowości i poszukiwania nowości. Podczas seansu kilka razy miałem wrażenie, że Kip Thorne niewiele miał do gadania, a sceny pokazane na ekranie nie mogłyby się wydarzyć w rzeczywistości. Nie chcę podawać żadnych szczegółów, żeby nie wyjawiać fabuły filmu, ale chyba dla nikogo zaskoczeniem nie będzie planeta na orbicie baaaardzo blisko horyzontu zdarzeń gargantuinczej – nomen omen – czarnej dziury. Kiedy ją zobaczyłem, włączyła się czerwona lampka. Czy to możliwe? Czy siły pływowe gigantycznej „upadłej gwiazdy” nie rozerwałyby planety w drobny mak? Dla dodania dramaturgii chcieli pokazać sporą dylatację czasu, pomyślałem, dlatego nagięli zasady. Podobne odczucia miałem jeszcze co najmniej kilkakrotnie. Po powrocie do domu rzuciłem się w wir naukowej i popularnonaukowej blogo-, facebooko- i twitterosfery, żeby zobaczyć, co o filmie sądzili ludzie, których obserwuję i czytuję. Ku własnemu zadowoleniu moje zarzuty niemal dokładnie pokrywały się z tymi wysuwanymi przez aktywnych w sieci fizyków. Moje ego automatycznie trochę urosło, w końcu jestem w tej dziedzinie laikiem. Szybko jednak zaczęły do mnie docierać odpowiedzi Kipa Thorne’a oraz wrażenia z lektury jego książki Interstellar i nauka. Okazało się, że dla większości niemożliwych, wydawałoby się, rzeczy pokazanych w filmie potrafił on znaleźć naukowe uzasadnienie. No nic, w końcu to on jest specjalistą od czarnych dziur i teorii względności…

Nie jest oczywiście tak, że wszystko, co pokazano na ekranie, to ustalone naukowo fakty. I tutaj pierwszy plus dla autora. Dobitnie rozgranicza on w książce to, co oparte jest w filmie o powszechnie uznane teorie, od tego co jest jedynie hipotezą – pomysłem, nad którym prowadzone są badania i nad którym trwa naukowa dyskusja. Osobną grupę stanowią też domysły, które wywiedzione są co prawda z nauki, ale raczej należałoby je zaliczyć do kategorii „szalonych pomysłów”. Rzadko w której książce popularnonaukowej dotyczącej fizyki autorzy tak skrupulatnie wskazują, co jest faktem, a co nie. Tutaj, przy omówieniu każdej naukowej kwestii Kip Thorne jasno określa jej status, a podrozdziały im poświęcone rozpoczyna jedno z trzech oznaczeń: P(rawda), H(ipoteza) lub D(omysł). Oczywiście nie zawsze podział ten jest ścisły. Są takie poruszone w filmie i książce kwestie, które równocześnie zaliczyć można do dwóch lub nawet wszystkich trzech kategorii. Zawsze jednak wiemy, jaki jest status poszczególnych elementów. A poruszonych zostało tu wiele tematów fascynujących tak fanów nauki jak i science-fiction, takich jak czarne dziury, tunele czasoprzestrzenne, hiperprzestrzeń i itd. Często przekazana przez Thorne’a wiedza znacznie wykracza poza to, z czym mamy do czynienia w przypadku większości publikacji popularnonaukowych opisujących te kwestie. Uznać to należy za istotną zaletę Interstellara i nauki. Nie powiela on jedynie już istniejących treści, lecz stara się pogłębić ich zrozumienie u czytelnika.

Kolejnym plusem książki jest opisanie doświadczeń autora związanych z samym tworzeniem filmu. To unikalna perspektywa, która pokazuje nam jak wygląda współpraca fabryki snów ze światem nauki. I to nawet jeśli jest to przypadek szczególny, w którym filmowcy chcieli zminimalizować liczbę rzeczy niemożliwych.

Warto też zwrócić uwagę na to, że książka jest bogato ilustrowana. Pojawiają się tu zarówno kadry z filmu oraz zdjęcia z ekipą, jak i masa rysunków obrazujących różne zjawiska. W publikacji dotyczącej fizyki, szczególnie te ostatnie, to skarb, który znacznie lepiej pozwala zrozumieć przekazywane treści.

Niestety, pozycję tę polecić mogę tylko tym, którzy chcą dowiedzieć się, dlaczego w filmie pokazano taką, a nie inną fizykę (również po części biologię). Tekst wydał mi się bowiem szarpany i chaotyczny, a skakanie z tematu na temat nie pozwalało na czerpanie zbyt wielkiej przyjemności z lektury. Nic nie pomogą tu liczne odnośniki to innych miejsc w tekście. Skakanie po książce jest męczące i dokłada jeszcze swoje dziesięć groszy do poszatkowanej narracji.

Interstellar i nauka to książka, w której mieszają się dobre i złe cechy publikacji popularnonaukowej. Z jednej strony, mimo iż autor opowiada o tematach znanych już w piśmiennictwie, stara się pogłębić ich zrozumienie, wchodząc w kwestie, które były dotąd pomijane bądź upraszczane. Z drugiej jednak, materiał zdaje się być ułożony chaotycznie. Dziwi to szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Kip Thorne jest doświadczonym popularyzatorem nauki, co udowadniał już niejednokrotnie (żeby wymienić jedynie książkę Czarne dziury i krzywizny czasu). Interstellar i naukę polecić można nie nowicjuszom, którzy po seansie filmu zainteresowali się fizyką, ale raczej „starym wyjadaczom”, którzy pożarli już niejedną publikację dotyczącą tej dziedziny wiedzy. Jedynie ci będą bowiem w stanie docenić jej zalety.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format: , ,
Ocena merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
"Interstellar i nauka" to książka, w której mieszają się dobre i złe cechy publikacji popularnonaukowej. Z jednej strony, mimo iż autor opowiada o tematach znanych już w piśmiennictwie, stara się pogłębić ich zrozumienie, wchodząc w kwestie, które były dotąd pomijane bądź upraszczane. Z drugiej jednak, materiał zdaje się być ułożony chaotycznie. Dziwi to szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Kip Thorne jest doświadczonym popularyzatorem nauki, co udowadniał już niejednokrotnie (żeby wymienić jedynie książkę Czarne dziury i krzywizny czasu). Interstellar i naukę polecić można nie nowicjuszom, którzy po seansie filmu zainteresowali się fizyką, ale raczej „starym wyjadaczom”, którzy pożarli już niejedną publikację dotyczącą tej dziedziny wiedzy. Jedynie ci będą bowiem w stanie docenić jej zalety.

Autor

Z wykształcenia archeolog klasyczny. Z natury miłośnik nauki i literatury popularnonaukowej (szczególnie biologicznej i fizycznej). Z potrzeby człowiek zainteresowany kwestiami edukacji oraz upowszechniania nauki. Współautor raportu "Dydaktyka cyfrowa epoki smartfona. Analiza cyfrowych aspektów dydaktyki gimnazjum i szkoły średniej"
Inline
Inline
Google+