Historia sztuki wojennej

Historia sztuki wojennej

Autor: Geoffrey Parker (red.)

  • Tłumaczenie: Andrzej Czarnocki
    Tytuł oryginału: The Cambridge History of Warfare
    Wydawnictwo: Książka i Wiedza
    Data wydania: 2008
    ISBN 978-83-05-13527-6
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 468
Autorzy kładą nacisk na pięć podstawowych cech zachodniej sztuki wojennej: połączenie technologii, dyscypliny i agresywnej tradycji militarnej z niezwykłą zdolnością do szybkiej reakcji na wyzwania i przewagą znaczenia kapitału nad zasobami ludzkimi w drodze do zwycięstwa. Mimo że uwaga autorów skupia się na Zachodzie i roli wojny w jego rozwoju, to w każdym rozdziale omawiana jest też wojskowa skuteczność jego przeciwników i obszary, na których napotykał i nadal napotyka wyzwania. informacja wydawcy

Potrzeba wydawania aktualnych syntez dziejów wojskowości nie budzi wątpliwości, szczególnie jeśli zjawisko wojny w coraz większym stopniu ulega mitologizacji za sprawą kultury popularnej. Gorzej, jeśli takie opracowanie wychodzi pod szyldem renomowanego Cambridge University Press, lecz jego zawartość przyczynia się do utrwalania uproszczonych sądów i prostych błędów. Niestety, z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia w przypadku „Historii sztuki wojennej”.

Na pierwszy rzut oka dobór zaproszonych do współpracy autorów wydaje się rozsądny. W tym gronie znaleźli się bowiem: Geoffrey Parker, Victor D. Hanson, Bernard S. Bachrach, Christopher Allmand, Patricia Seed, John A. Lynn i Williamson A. Murray. Może tylko obecność Hansona budziła we mnie pewne obawy z uwagi na forsowaną przez niego wbrew wszelkiej logice koncepcję the western way of war, mającej rzekomo polegać na szczególnej skłonności przedstawicieli cywilizacji zachodniej do rozstrzygania konfliktów zbrojnych na drodze decydującej bitwy. Wieloletnia i, co najważniejsze, celna krytyka tej wizji dała jednak efekt i Hanson w znacznej mierze wycofał się z dotychczasowych twierdzeń. Znacznie większym problemem okazało się natomiast „Wprowadzenie”.

Parker stwierdził w jego treści, że odwieczny militarny prymat Zachodu ma swoje źródło w przewadze technicznej i zdyscyplinowaniu. Rzecz w tym, że w powyższym zdaniu nie zgadza się dosłownie wszystko. Nie tylko Zachód nie był każdorazowo stroną dominującą (najbardziej ewidentnymi przykładami mogą być mongolscy koczownicy czy Imperium Osmańskie), ale na dodatek bywały okresy kiedy pod względem technicznym wykazywał znaczne zapóźnienie, a o dyscyplinie można było poczytać co najwyżej w dziełach rzymskich autorów. Jest to przejaw często spotykanej zachodniej ignorancji połączonej z zadufaniem, co pozwala usprawiedliwić pomijanie literatury naukowej publikowanej w innych językach niż angielski. Takie lenistwo intelektualne, o ile nie wprost: wąskie horyzonty myślowe, jest coraz powszechniej spotykane wśród tamtejszych badaczy, spośród których in plus wyróżnia się właśnie Parker. Nie mam pojęcia w jaki sposób udało mu się połączyć zawarte we wstępie aberracje z treścią napisanych przez siebie rozdziałów, z których wyłania się zgoła odmienny obraz. Pomijając nawet nadreprezentację materiału dotyczącego USA – jak gdyby tamtejsza sztuka wojenna miała jakiekolwiek znaczenie przed II Wojną Światową (wyjaśnieniem zagadki takiego, a nie innego doboru tematów jest pochodzenie większości autorów) – mamy do czynienia z modelowaniem pamięci historycznej poprzez powtarzanie propagandowej dychotomii z czasów zimnej wojny, kiedy Wschód = zapóźnienie techniczne, despotia, ciemnota, itp. (w przeciwieństwie do „nas”, czyli Zachodu). Wydawanie takich książek stanowi – być może nieuświadomiony przez autorów – przykład inżynierii społecznej dokonywanej na czytelnikach, którym koduje się, że istnieje tylko jedna słuszna droga, a wszystkie inne nie zasługują nawet na uwzględnienie. Dla osoby nieposiadającej solidnego wykształcenia historycznego taka wizja może się okazać bardzo niebezpieczna.

Po „Wprowadzeniu” następuje zdecydowanie najgorsza część książki, dotycząca starożytności. O ile Hanson dość dobrze poradził sobie z Grecją, o tyle kompletnie „poległ” na Rzymie. Wprawdzie „zabłysnął” tezą, że ciężkozbrojna piechota świata zachodniego nigdy nie została pokonana przez armie Wschodu (abstrahując już od tego, co wspólnego ma Grecja z Zachodem), ale i tak nazwanie welitów „biedotą”, bezrefleksyjna wiara w model Polibiusza, uznanie Gajusza Mariusza za twórcę armii zawodowej czy przerażające momentami rozważania na temat taktyki budzą niedowierzanie pomieszane z zakłopotaniem. Jakby tego było mało, dla Hansona wojskowość antyczna = wojskowość grecka i rzymska, jak gdyby tzw. ludy barbarzyńskie nie istniały, albo poziom rozwoju dyskwalifikował je już na starcie. Tymczasem Celtowie mieli znacznie większy wpływ na rozwój sztuki wojennej niż greccy hoplici, no ale żeby ich uwzględnić, podobnie jak Germanów czy Traków, trzeba interesować się czymś więcej niż tylko sloganami o obronie demokracji przed wschodnią tyranią.

Dalej jest już znacznie lepiej, choć z uwagi na różne autorstwo poszczególnych rozdziałów akcenty zostały rozłożone w sposób nieco odmienny. Aż do wojen napoleońskich przeważa jednak – zgodnie z deklaracją zawartą we „Wprowadzeniu” – model przyjęty przez Michaela Howarda, czyli sposób badania wojskowości polegający na analizowaniu zachodzących przemian w kontekście przeobrażeń społeczno-gospodarczych. Wzorzec ten załamał się wraz z pojawieniem się rozdziałów napisanych przez Murray’a, który porzucił ujęcie analityczne na rzecz prostego i głęboko rozczarowującego streszczenia wydarzeń politycznych i militarnych od 2. poł. XIX w. po współczesność. O ile wcześniejsze partie dawały pewne wyobrażenie na temat ewolucji sztuki wojennej, o tyle Murray powtórzył po prostu to, co można odnaleźć w każdym podręczniku do historii powszechnej. Odautorskie komentarze mogą z kolei przyprawić o zawał, jak np. uwaga, że zwycięstwo Unii w wojnie secesyjnej było warunkiem późniejszego pokonania III Rzeszy, czy przekonanie, że w 1914 r. Wielka Brytania miała najlepszą armię na świecie (o czym zapewne świadczą jej spektakularne „sukcesy” odnoszone w tymże roku). Nie można w tym przypadku mówić o „kontrowersyjnych interpretacjach”: jest to po prostu brak podstawowej wiedzy w połączeniu z gorącą wiarą w niekwestionowaną wielkość Zachodu.

Choć książka Howarda („Wojna w dziejach Europy”) jest trzykrotnie cieńsza, to jednocześnie jest trzykrotnie lepsza. Parker czy Allmand wykonali swoje zadanie w sposób bezbłędny (pomijając nieszczęsne „Wprowadzenie”), ale Hanson i Murray kilkukrotnie dali popis krańcowej ignorancji. Zespół kierowany przez Parkera niespecjalnie zaproponował coś nowego, a ponadto – w odróżnieniu od Howarda – w ogólnym rozrachunku zamanifestował przekonanie o jednowymiarowości historii. Howardowi nigdy nie przyszłaby do głowy afirmacja Zachodu kosztem prawdy historycznej, z czym specjalnie nie krępowali się jego spadkobiercy. Recenzowana książka znajduje się w każdej bibliotece uniwersyteckiej i jest traktowana jako podstawowe źródło wiedzy na temat historii wojskowości. Wiele jej fragmentów jest niewątpliwie cennych, ale ogólna koncepcja książki zwyczajnie ją dyskwalifikuje. Poza prostotą pojmowania świata oferuje ona wizję, której efektem może być wytworzenie poczucia kompleksu kulturowego. Z tego co mi wiadomo, to armia osmańska oblegała Wiedeń, a Napoleon „połamał zęby” na Rosji. Jak to więc jest z tą „odwieczną dominacją” Zachodu w kontekście Hittinu, Warny i Kunowic? Jeśli „History of Warfare” to dla niektórych wyłącznie „History of Western Warfare”, to mamy do czynienia z poważnym kryzysem nauki.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format: ,
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Książka ta, pomimo wielu wartościowych informacji przekazanych przez jej autorów, stanowi przykład zachodniej arogancji w traktowaniu historii świata. Pisząc o rozwoju sztuki wojennej w większości ograniczyli się bowiem do Zachodu, pomijając cywilizację islamską, Chiny, Japonię czy Europę Wschodnią. Czyni to recenzowane opracowanie dalece niepełnym, a ponadto mimowolnie wpisującym się w nurt nieskomplikowanej propagandy politycznej.

Autor

(ur. 1985) historyk starożytności, doktor nauk humanistycznych, autor pięciu opracowań, współautor jednego oraz autor ponad trzydziestu artykułów naukowych i popularnonaukowych. Ostatnimi czasy zmierzył się nawet z wyzwaniem napisania podręcznika dla uczniów szkół średnich. Interesuje się przede wszystkim dziejami republiki rzymskiej, ludów północnego Barbaricum i mechanizmami kontroli społecznej, ale gdyby miał czytać tylko na ten temat, to pewnie by się udusił.
Google+