Król Artur. Prawda ukryta w legendzie

Król Artur. Prawda ukryta w legendzie

Autor: Rodney Castleden

  • Tłumaczenie: Fabian Tryl
    Tytuł oryginału: King Arthur: The Truth Behind the Legend
    Wydawnictwo: Astra
    Data wydania: 2017
    ISBN 978-83-65280-20-6
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda z obwolutą
    Liczba stron: 429

Król Artur przedstawiany jest często jako postać będąca nierealnym tworem wczesnego średniowiecza, rodem z powieści fantasy; ucieleśnione marzenie tych, którzy tęsknili za czasami potęgi, sprawiedliwych władców i królestw żyjących obok siebie w pokoju. Nawet ci, którzy uważali Artura za postać historyczną, z zasady deprecjonowali związane z nim opowieści.

Ekscytujące naukowe śledztwo przeprowadzone przez Rodneya Castledena dowodzi nie tylko tego, że Artur był postacią historyczną, przywódcą z wieków ciemnych, ale również tego, że wiele z romantycznych opowieści o Merlinie, Camelocie czy Excaliburze sięga swymi początkami wydarzeń historycznych.

fragment informacji wydawcy

Tematyka arturiańska od lat intryguje wiele osób, zarówno naukowców, jak i miłośników historii, dzięki czemu poświęcona jej literatura jest niezwykle obfita. Do tej pory polski czytelnik nie był pod tym względem rozpieszczany przez wydawców, przez co Brytania „ciemnych wieków” pojawiała się zazwyczaj na marginesie opisywania innych zagadnień. Król Artur. Prawda ukryta w legendzie zmienia ten stan rzeczy. Do rozstrzygnięcia pozostała jedynie kwestia, czy Rodney Castleden skoncentruje się na historycznych podstawach powstania legendy, jej odbiciu w literaturze średniowiecza, czy może wpływie na kształtowanie się samoidentyfikacji mieszkańców Brytanii?

Osoba autora już na wstępie stanowiła pewne zagrożenie. Castleden specjalizuje się bowiem w dziejach Śródziemnomorza epoki brązu i Wysp Brytyjskich w neolicie. Ponadto popełnił wiele historycznych „czytadeł” o spiskach, najważniejszych wydarzeniach w historii świata itd. Jakie więc były jego kompetencje, aby zająć się tematyką arturiańską? Niewykluczone, że stanowiła ona poboczną pasję autora, zaś ukazanie się oryginalnego wydania nakładem Routledge dawało nadzieję na dobrze wydane pieniądze, gdyż jest to wydawnictwo, które solidnie zapracowało na swoją markę.

Autor podjął się zadania zrekonstruowania „historii prawdziwej”, tj. uznał realność postaci Artura i podjął wyzwanie, aby wydobyć ze źródeł ślady jego działalności na tle szerszych przemian zachodzących w szóstowiecznej Brytanii. Nie wszyscy badacze piszący przed nim uznali to za możliwe, czy nawet wskazane, ale każdy autor ma prawo do własnego stanowiska – najważniejsza pozostaje w takich przypadkach zastosowana argumentacja. Castleden podszedł zaś do realizacji zadania wyjątkowo solidnie, wytrwale przekopując się przez ogrom literatury i do ostatniego rozdziału powstrzymując się od popuszczenia wodzy fantazji (o czym będzie jeszcze mowa w dalszej części recenzji).

Pierwsze rozdziały autor poświęcił dogłębnej analizie zachowanych źródeł: literackich i archeologicznych. Być może część czytelników uzna je za nużące, ale to właśnie one stanowią największą wartość pracy, pozwalając usystematyzować wiedzę i właściwie ocenić wartość poszczególnych przekazów. Brawa należą się Castledenowi za szerokie wykorzystanie źródeł archeologicznych, szczególnie przy opracowywaniu geografii politycznej południowo-zachodniej Brytanii. Autora niespecjalnie interesowało kreowanie legendy arturiańskiej w okresie pełnego i późnego średniowiecza, niemniej zwrócił uwagę na polityczne, a nawet popkulturowe wykorzystywanie pamięci o Arturze.

Udanym posunięciem było zarysowanie tła wydarzeń, ponieważ pozwala umieścić postać Artura we właściwym kontekście „ciemnych wieków”, a przez to nadać mu odpowiednie (tj. wyłaniające się ze źródeł) znaczenie. Nie zabrakło więc charakterystyki ówczesnych przemian politycznych i społecznych, nie wyłączając kluczowego wątku Vortigerna (Vortigernów? ha!). Castleden zdaje sobie sprawę ze spekulatywności wielu teorii, akcentując to podczas ich przytaczania, nawet jeśli opowiada się za poprawnością którejś z nich. Poświęcił też uwagę innym niż Artur postaciom pojawiającym się w legendzie, np. dość przekonująco wskazując korzenie postaci Merlina i negując jego powiązania z druidami (który to wymysł jakże często gości w publikacjach arturiańskich).

Podczas poszukiwania pierwowzoru Camelotu wytypował dwa główne grody: Tantagel i Killbury, ale i tak przedstawił interpretację, że siedziba Artura znajdowała się tam, gdzie aktualnie przebywał, co jako żywo odpowiada średniowiecznej instytucji rex ambulans. Usilne poszukiwania Camelotu, nawet jeśli w ogóle istniał jego pierwowzór, mogą mieć tyle samo sensu, co poszukiwanie stolicy państwa Mieszka I.

Najsłabszym rozdziałem książki jest ten, który traktuje o okolicznościach śmierci Artura i miejscu jego pochówku. O ile ten pierwszy element został przedstawiony bez zarzutu, o tyle w przypadku miejsca pochówku można odnieść wrażenie, że autor starał się na siłę zaprezentować coś oryginalnego, nawet jeśli kierował się wyłącznie intuicją. Podawane przez niego argumenty są tak nieprzekonywujące, że trudno potraktować jego teorię jako coś więcej, niż próbę uatrakcyjnienia pracy. Dla kontrastu, krótki opis upadku niezależności Kornwalii trwający aż do IX w. przywrócił moim zdaniem bardzo pozytywne wrażenie płynące z lektury.

Wzorując się na wszystkich mediewistach, Castleden nazywa mieszkańców Brytanii „Celtami”, abstrahując od aktualnych ustaleń archeologów i genetyków. Nawet jeśli założyć celtyckie pochodzenie wszystkich mieszkańców Wyspy, co jest więcej niż wątpliwe, to i tak wiele wieków rzymskiej dominacji musiało odcisnąć na nich silne piętno (vide nowe wzorce funkcjonowania elit czy chrześcijaństwo). Z tego względu wielu autorów posługuje się terminem „Celto-Rzymianie”, albo po prostu „Brytowie”. Inna sprawa, że po upadku rzymskiej władzy w błyskawicznym tempie odrodziły się znane sprzed podboju struktury plemienne, co dowodzi jak niewiele zmienił się tryb życia większości Brytów.

Bardzo dobrym pomysłem było dołączenie do książki licznych, czytelnych map pozwalających na bieżąco śledzić tok wywodów autora, często związanych z poszczególnymi lokalizacjami. Równie przydatne okazały się drzewa genealogiczne władców południowo-zachodnich regionów Brytanii, choć pełnią one nie tylko pomocniczą rolę, lecz bywają samoistnymi podstawami niektórych twierdzeń.

Przekład książki został dotknięty plagą typową dla szeroko rozumianych prac o nie-germańskich barbarzyńcach, a mianowicie błędami w tłumaczeniu nazw plemiennych. Nie tylko są one często nieprawidłowe, ale nawet nie odpowiadają nazwom łacińskim zamieszczonym w nawiasach, zawierając dodatkowe sylaby czy samogłoski. Zwraca także uwagę uznanie Mabinogionu za imię jakiegoś autora, nie zaś za tytuł zbioru średniowiecznych mitów walijskich.

Ogólnie, mimo drobnych mankamentów, książka okazała się udana, choć podczas jej lektury należy mieć świadomość, że stanowi odbicie punktu widzenia konkretnego autora, nie zaś nie dającą się podważyć rekonstrukcję „faktów”. Jej ogromną zaletą jest niezwykle klarowne przedstawienie źródeł, zarówno literackich, jak i archeologicznych, dających czytelnikowi dobre wyobrażenie na temat tego, z czym w zasadzie musi się mierzyć badacz problematyki arturiańskiej. Choć dług zaciągnięty przez Castledena wobec wybitnych poprzedników pokroju Leslie Alcocka, Nicholasa J. Highama czy Johna Morrisa jest niezaprzeczalny, to udało mu się stworzyć książkę stanowiącą nie tylko cenne wprowadzenie do tematu, ale również istotny głos w dyskursie naukowym, a o to jest już znacznie trudniej.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format: ,
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Rodney Castleden podjął starania zmierzające do ustalenia, jakie wydarzenia legły u podstaw legendy o Królu Arturze. W efekcie powstała interesująca i wartościowa książka wprowadzająca czytelnika w świat wojen i powiązań dynastycznych Brytanii "mrocznych wieków".

Autor

(ur. 1985) historyk starożytności, doktor nauk humanistycznych, autor pięciu opracowań, współautor jednego oraz autor ponad trzydziestu artykułów naukowych i popularnonaukowych. Ostatnimi czasy zmierzył się nawet z wyzwaniem napisania podręcznika dla uczniów szkół średnich. Interesuje się przede wszystkim dziejami republiki rzymskiej, ludów północnego Barbaricum i mechanizmami kontroli społecznej, ale gdyby miał czytać tylko na ten temat, to pewnie by się udusił.
Google+