O panowanie nad światem. Kampania afrykańska Scypiona 204-201 p.n.e.

O panowanie nad światem. Kampania afrykańska Scypiona 204-201 p.n.e.

Autor: Piotr Kozioł

  • Wydawnictwo: Napoleon V
    Data wydania: 2017
    ISBN: 9788378894889
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: Twarda
    Liczba stron: 166
Praca ta to wyniki ponad sześciu lat badań. Każdy z rozdziałów ma na celu udzielenie odpowiedzi na przynajmniej jedną z głównych wątpliwości, które zrodziły się u autora w wyniku konfrontacji obrazu źródłowego z dotychczas przedstawianym w literaturze, lub też ten ostatni potwierdzić. Dlatego też nie jest to typowa monografia kampanii afrykańskiej uwieńczona bitwą pod Zamą, choć tej ostatniej poświęcona jest duża część książki. fragment opisu wydawcy

W ostatnich miesiącach 2017 r. nakładem wydawnictwa Napoleon V ukazała się książka Piotra Kozioła „O panowanie nad światem. Kampania afrykańska Scypiona 204-201 p.n.e.”. Praca liczy 166 stron i jest podzielona na 9 rozdziałów oraz Załącznik, w którym autor zdecydował się zebrać tabele (4), mapy (4) oraz schemat widoczności zaćmień (1).
Zasadniczym celem książki jest odtworzenie okoliczności decydującego starcia II wojny punickiej, bitwy pod Zamą w 202 r. p.n.e. Autor rozpoczyna swoją narrację od momentu zbierania przez Publiusza Korneliusza Scypiona sił, skrupulatnie analizując ich możliwy skład (rozdziały I-II), by następnie zarysować sytuację strategiczną i przygotowania Kartagińczyków (rozdział III) oraz pierwsze działania w Afryce (rozdział IV). Wiele miejsca poświęcono na dyskusję nad zagadnieniami chronologii (rozdział V). Następnie Autor analizuje siły obu stron (rozdziały VI-VII) oraz przebieg samej bitwy (rozdział VIII). Pracę zamyka rozdział poświęcony przemarszom wojsk (rozdział IX).

W swoich rozważaniach Autor postawił sobie za cel pogodzenie różnych, nierzadko sprzecznych ze sobą przekazów źródłowych, szczególną uwagę poświęcając zagadnieniom logistycznym, aprowizacyjnym oraz liczebności wojsk. O ile ten ostatni aspekt kampanii afrykańskiej doczekał się wielu studiów, o tyle pierwsze dwa relatywnie rzadko spotykają się z zainteresowaniem badaczy. O ile jednak sam cel i zagadnienia podejmowane przez Piotra Kozioła mogą być interesujące (zwłaszcza, że są niesłychanie trudne do ustalenia), o tyle do realizacji tych planów na kartach książki można mieć szereg zastrzeżeń. Autor dość stanowczo wyrzuca historykom bezowocność ich dotychczasowych starań, przypisując je skłonności do zaufania wcześniejszym autorytetom („nie są w stanie <<wyrwać się>> z obowiązującego kanonu raz przyjętego założenia” s. 8) i okraszając tę przyganę cytatem z prof. Wieczorkiewicza. Być może jest w tym nieco racji, jednak z drugiej strony nie wydaje się, by jego metody i warsztat predestynowały go do rzucania takich oskarżeń. Główną metodą budowania argumentacji przez autora jest szukanie analogii z wydarzeniami z innych okresów. Swoje poszukiwania autor prowadził dość szeroko i należy docenić pracę, którą włożył w zebranie przykładów na poparcie swoich interpretacji. Niestety, wydaje się, że odwołując się do wydarzeń odległych od analizowanych wydarzeń nierzadko o kilkaset lat (od wojen perskich po kampanie Cezara) zbyt łatwo przenosił znalezione informacje na interesujące go zagadnienia, nie podejmując głębszej refleksji nad ich adekwatnością. W efekcie czytelnik zarzucony zostaje wieloma przykładami, których masa może robić wrażenie, ale do wielu z nich zgłosić można zastrzeżenia. Autor pomija na ogół milczeniem przykłady stojące w sprzeczności do jego tezy lub jej nie popierających – jednym z chlubnych wyjątków jest pochodząca z dzieła Tacyta informacja o stratach marszowych wspomniana w ostatnim rozdziale. Nawet wówczas jednak jest ona przypisana moralizatorskim skłonnościom autora – wobec takiego tłumaczenia można jedynie wyrazić zdziwienie, że moralizatorskie zacięcie nie przeszkodziło Koziołowi korzystać tam, gdzie było to dogodne z „Żywotu Aleksandra” Plutarcha, który wszak expressis verbis stwierdza, że fakty nie są dlań na pierwszym miejscu. Podobnie proste podejście znaleźć możemy w kilku innych miejscach – czy np. mała liczba kornaków automatycznie czyniła z nich formację  elitarną a ich morale wysokim (s. 123)? Zauważyć również należy, że opis bitwy w zasadzie pomija milczeniem kluczowy dla jej wyniku element, tj. starcie kawalerii na skrzydłach obu armii.

Nie ma sensu analizować w tym miejscu wszystkich wątpliwości czy potknięć Autora. Większość z nich można by mu zresztą wybaczyć – suma summarum w całej książce widoczna jest praca blisko źródeł, a przedstawiona przez niego interpretacja – mimo że w wielu miejscach nie przekonująca – jest jednak możliwa. Niestety, w mojej ocenie nie na tym polega główna słabość pracy.

Czytając pracę Piotra Kozioła nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż jest to książka nieprzemyślana. Prawdopodobnie można to złożyć na karb faktu, że jest ona jego debiutem – dlatego mam nadzieję, że autor potraktuje te uwagi jako konstruktywne sugestie na przyszłość.

Po pierwsze, choć autor we wstępie jasno deklaruje czym książka nie jest (tzn. pozycją stricte naukową), o tyle nie jest jasne czym książka jest i do kogo w zasadzie jest adresowana. Autor rzuca czytelnika in medias res, nie poświęcają zbyt wiele miejsca zarysowaniu tła historycznego. Na kartach książki szybko spotkamy postaci takie jak „syn Pioruna”, „syn Barkidy” czy „syn Gai”, jednak określenia te – oczywiste dla zaznajomionego z tematem czytelnika, ale być może nie dla szerszego odbiorcy – nie są nigdzie wyjaśnione.

Po drugie, brakuje w książce jakiegoś zarysu wydarzeń, który porządkowałby narrację tam, gdzie wchodziłaby ona w kwestie szczegółowe. Ponieważ Autor czerpie z szeregu różnych źródeł, mniej zorientowany czytelnik może się w tym pogubić.

Po trzecie, przyjęta strategia argumentacji wprowadza pewien chaos – czytelnik zarzucany jest faktami i wielkościami z różnych, nieraz bardzo odległych w czasie i przestrzeni wydarzeń. Przy wspomnianym wyżej braku generalnego opisu kampanii nie ułatwia to lektury. Szkoda, że Autor nie zdecydował się zawrzeć w swojej pracy wybranych, najistotniejszych fragmentów źródeł, przynajmniej w tłumaczeniu, tak by móc się do nich odnosić (co pozwoliłoby czytelnikowi śledzić wywód). W efekcie książkę Piotra Kozioła często chciałoby się czytać mając na podorędziu tekst źródłowy.

Warto byłoby również ułatwić czytelnikowi lekturę, choćby przez zastosowanie śródtytułów (używanych jedynie w rozdziałach „Hannibal” i „Przemarsze”), lub nawet odpowiednich odstępów między partiami tekstu – np. na s. 100 Autor wprowadza dygresję dotyczącą liczebności wojsk rzymskich i kartagińskich nad Trebbią w 218 r., by do tematu Zamy powrócić na str. 102. Wyodrębnienie tego i podobnych fragmentów w jakikolwiek sposób pomogłoby zachować orientację w tekście.

Co również istotne, charakter książki nie odpowiada deklaracjom autora. Jeżeli książka popularno-naukowa ma przybliżyć czytelnikowi jakieś wydarzenia, a książka naukowa wchodzić w dyskusję i proponować nowe interpretacje, to pracy Piotra Kozioła zdecydowanie bliżej do tej drugiej. Większość miejsca poświęca on na dyskusję nad bardzo szczegółowymi zagadnieniami, proponując swoje autorskie rozwiązania. Nie ma w tym nic złego, ale powoduje to, że książka staje się trudniejsza w odbiorze dla szerokiego grona czytelników, a jednocześnie nadal trudno uznać ją za solidną pozycję stricte naukową.

Osobnej uwagi wymaga ostatni rozdział, w którym autor w oparciu o szereg przykładów z różnych epok stara się odpowiedzieć na pytanie o wiarygodność danych dotyczących przemarszów. Tekst jest rozszerzoną wersją jednego z artykułów naukowych opublikowanych przez Autora i wyraźnie widać to po, chociażby, obszerności przypisów. Zauważyć jednak należy, że rozdział ten nie jest bezpośrednio związany z tematem książki (asumptem do rozważań jest wypowiedź przypisywana Maharbalowi po bitwie pod Kannami w 216 r.), co więcej, umieszczenie go po rozdziale poświęconym bitwie pod Zamą dodatkowo potęguje wrażenie, że został on włączony do publikacji bez wyraźnej przyczyny. Co więcej, autor nadal odnosi się do tego rozdziału pisząc o nim jako o artykule (s. 143), a odesłanie do tabeli 3-12 w Załączniku (s. 145) nie jest jasne, bowiem w załączniku są tylko 4 tabele, a trzecia z nich zdecydowanie nie jest tą, o którą w tym miejscu chodzi autorowi.

Od strony redakcyjnej książka jest przygotowana dobrze, nie rzucają się w oczy literówki, a i innych błędów (np. gruszek „zasypywanych” zamiast „zasypianych” w popiele) nie ma wiele. Twarda oprawa jest już jednym ze znaków rozpoznawczych wydawnictwa, a projekt graficzny okładki uznać należy za bardzo udany.

Podsumowując, książka Piotra Kozioła jest trudna do oceny. Z jednej strony widać duży wysiłek jaki Autor wykonał analizując źródła, ale też nie sposób nie zauważyć braków jego pracy. Z pewnością jej wartością jest zwrócenie uwagi na kwestie często pomijane przez badaczy (aprowizacja, logistyka, przemarsze), nawet jeśli do jego poszczególnych ustaleń można mieć zastrzeżenia. Nie jest to jednak książka, która dobrze wprowadza i przedstawia temat kampanii afrykańskiej – brak w niej uporządkowanej, klarownej narracji. Opis ten cierpi na koncentracji Autora na zagadnieniach szczegółowych, związanych z liczebnością wojsk, przez które traci on na czytelności. Pozycji tej nie można zatem polecić czytelnikowi początkującemu, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę z historią starożytną. Czytelnik bardziej obyty w temacie znajdzie w niej natomiast szereg interesujących przykładów znalezionych przez autora, a także wiele nieco kontrowersyjnych interpretacji. Biorąc pod uwagę fakt, że praca ta jest pierwszą dużą publikacją Autora, życzyć mu należy powodzenia w dalszych wysiłkach. Z pewnością od strony warsztatowej stać go na pisanie książek, które będą wyróżniały się in plus na tle wielu popularnonaukowych pozycji dostępnych na polskim rynku.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Książka Piotra Kozioła jest oparta na szerokiej kwerendzie źródłowej i podnosi zagadnienia często pomijane w książkach poświęconych działaniom militarnym (aprowizacja, logistyka). Jest ona jednak zbyt trudna w odbiorze i szczegółowa dla początkujących, a za mało pogłębiona dla ekspertów, którzy mogą również zgłaszać szereg zastrzeżeń do poszczególnych interpretacji oraz zastosowanych metod prowadzenia dowodu.

Autor

dr historii, specjalista od historii starożytnej oraz dziejów starożytnej Sycylii.
Inline
Inline
Google+