Scypion Afrykański Starszy

Scypion Afrykański Starszy

Autor: Richard A. Gabriel

  • Tłumaczenie: Jakub Jedliński
    Tytuł oryginału: Scipio Africanus: Rome’s Greatest General
    Wydawnictwo: Rebis
    Data wydania: 2010
    ISBN 978-83-7510-353-3
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda z obwolutą
    Liczba stron: 388

Scypion Afrykański Starszy – pogromca Hannibala – paradoksalnie pozostaje w jego cieniu na kartach historii. Pochodzący z zasłużonego dla republiki rodu Korneliuszów zwycięzca spod Zamy, wódz, który nie zaznał smaku klęski, który zrewolucjonizował rzymską taktykę militarną, który rozszerzył panowanie Rzymu na Hiszpanię i Afrykę – pozostaje dziś niemal nieznany.

Czołowy historyk wojskowości, opierając się na przekazach starożytnych, wykorzystując również opracowania współczesnych historyków i wyniki najnowszych badań, daje czytelnikowi wyczerpującą, rzetelną biografię tego wybitnego wodza. Skupia się, co zrozumiałe, na jego błyskotliwych kampaniach wojennych, odmalowując przy tym oryginalny obraz życia codziennego armii z czasów wojen punickich.

informacja wydawcy

Czytając notę reklamową zamieszczoną na tylnej części okładki/obwoluty pomyślałem, że jej autora nieco poniosło. Mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie wyjaśnić, co rzekomo uczyniło z Richarda A. Gabriela jednego z czołowych historyków wojskowości współczesnego świata, za to momentalnie wzmogła się moja czujność, jako że jest on wykładowcą pracującym na amerykańskich uczelniach wojskowych. Środowisko do którego należy cechuje się zazwyczaj nader „łopatologicznym” traktowaniem historii militarnej, wykorzystywanej głównie jako wyrwane z kontekstu przykłady mające ilustrować skuteczność wybranych rozwiązań taktycznych, albo kształtować pożądane postawy wśród kursantów. Polski czytelnik mógł się spotkać z tym zjawiskiem choćby dzięki lekturze „Wojen starożytnego świata” Briana T. Carey’a. Cóż, być może jednak ten przykład stanowi zaprzeczenie tej prawidłowości.

Gabriel nie grzeszy skromnością i już na wstępie stwierdził, że to właśnie spod jego ręki wyszła pierwsza kompleksowa biografia Publiusza Korneliusza Scypiona Afrykańskiego Starszego. Rzecz jasna nie odpowiada to prawdzie, ale erudycyjna praca H.H. Scullarda została przez niego lekceważąco zbyta kilkoma zdaniami, a do tego w zaskakujący sposób sklasyfikowana jako biografia polityczna. Jeśli ktoś deprecjonuje w taki sposób efekt wieloletnich studiów wielkiego poprzednika, to można oczekiwać, że co najmniej dorówna mu pod względem merytorycznym, warsztatowym i literackim. Żeby tego było mało, Gabriel chwali się znajomością języka niemieckiego i włoskiego, dając niedwuznacznie do zrozumienia, że inni autorzy nie korzystają z publikacji wydawanych w tych językach. Skoro tak, to aż prosi się o przejrzenie wykorzystanej przez niego literatury. I tak, jeśli chodzi o włoską klasykę, to trudno doszukać się w bibliografii nazwiska Gaetano De Sanctisa, zaś z pokaźnego dorobku Giovanniego Brizziego autor dotarł raptem do jednego artykułu. A to tylko braki obejmujące podstawy… Na przyszłość radziłbym więc zachować więcej skromności, bo zawsze może znaleźć się osoba, która powie „sprawdzam” i nie nabierze się na nachalną autoreklamę.

Gabriel należy do autorów, którzy wierzą w moc sprawczą tzw. wielkich jednostek, co podkreślił przytaczając klasyczną już wypowiedź Napoleona Bonapartego na ten temat. Przyjęcie takiej perspektywy jawi się jako nieco problematyczne, bo nawet pisząc biografię należy mieć świadomość, że na sukces każdego przywódcy pracują inni, a realizacja nawet najbardziej udanych planów jest uzależniona od okoliczności, w których się funkcjonuje (trzymając się historii wojskowości, wymownym przykładem jest kampania Napoleona z 1815 r.), a nie wyłącznie od woli jego twórcy. Gabriel nie zaprząta sobie jednak głowy takimi „niuansami”. W jego ujęciu Scypion był geniuszem, który wszystko wiedział, rozumiał, przewidział itd. Czasami taka postawa przybiera postać negowania oczywistości, jak np. wpływu Hannibala Barkasa na sposób sprawowania przez niego dowodzenia, jak gdyby pokonanie przeciwnika nie wymagało poznania jego rozwiązań taktycznych i skutecznego im przeciwdziałania.

Potwierdzeniem niskich kompetencji historycznych Gabriela są jego wywody na temat wykorzystanych źródeł. Za dowód niech posłuży stwierdzenie, że Tytus Liwiusz nie pochodził z Rzymu, w związku z czym w jego dziele zachowało się wiele historii opowiadanych na prowincji (!). Podobnie poleganie na opisach Syliusza Italikusa, np. w kwestiach fizyczności Scypiona, każe zadać pytanie o przygotowanie autora do zajmowania się tematyką starożytną.

Niestety, Gabriel nie zna również tła społeczno-kulturowego opisywanych czasów. Ba, nie interesuje go nawet historia polityczna. Choć trudno to sobie wyobrazić, słynny spór z Markiem Porcjuszem Katonem Starszym, który znacząco zaciążył na przyszłości Scypiona został ledwie wspomniany. Książka została sprowadzona de facto do zagadnień militarnych (jak się to ma do szumnych zapowiedzi o pierwszej kompleksowej biografii?) – nie próbując zrozumieć obyczajowości i warunków funkcjonowania ludzi będących uczestnikami prezentowanych zdarzeń, siłą rzeczy nie pojmie się ich istoty. Gabriel chyba zresztą nie miał nawet takich ambicji, gdyż skupił się na prostej kompilacji w duchu historii wydarzeniowej. Może to i lepiej, bo kiedy zapuścił się w rejony typowych dla amerykańskiego kształcenia wojskowego wywodów z zakresu kształtowania osobowości liderów, to musiałem sobie odpowiedzieć w duchu, czy jestem gotowy na taki poziom prostoty postrzegania zjawisk historycznych.

Autor z oburzeniem zadał nawet pytanie dlaczego Hannibal jest postacią powszechnie znaną, zaś Scypion wciąż znajduje się w jego cieniu? Oczywiście wyjaśnienie mogłaby mu przynieść analogia z Napoleonem i księciem Wellington, ale z tego co pamiętam, to Scypion przeszedł do historii jako ten, który pokonał Hannibala ucząc się od niego i zmieniając tradycyjny rzymski model dowodzenia. Krótko mówiąc: Hannibal zawsze stanowi punkt odniesienia dla oceny postaci Scypiona, ale odwrotnie już nie. Ot i cała tajemnica.

Wizja postaci Scypiona przedstawiona przez Gabriela okazała się nader płaska i można ją sprowadzić do jednego słowa – geniusz. Wódz rzymski stał się nawet w jego oczach miłośnikiem wolności, a przez to wzorem dla przywódców XXI w. (!). Autorowi nie mieściło się nawet w głowie, że mógł kreować się na osobę cieszącą się szczególną przychylnością Jowisza, więc po prostu uznał ten wątek za efekt niezrozumienia przez antycznych dziejopisarzy „prawdziwych” działań Scypiona. Ówczesne pojmowanie religijności nie wzbudziło w nim żadnej refleksji… Na czym oparł swoje przekonanie? Na intuicji, podobnie zresztą jak wiele innych. Przykładowo, uznał też, że Scypion musiał być chorowitym dzieckiem i choć żadne źródło o tym nie wspomina, to zapewne tak właśnie było. Dlaczego? Ponieważ Gabriel tak uznał i już.

Tam, gdzie autor streszcza przeczytane książki nie jest najgorzej, ale i tak liczba popełnionych przez niego błędów przyprawia o zawrót głowy. Pomijając nawet „potworki językowe” pokroju „taktyki na poziomie operacyjnym” czy „wywiadu taktycznego”, a nawet znajomość terminologii łacińskiej (np. gladius hispanicus zamiast gladius hispaniensis), to twierdzenia pokroju, że rzymscy wodzowie mieli zwyczaj bezpośredniego angażowania się w walkę, więc szybko zabrakło republice zdolnych przywódców militarnych budzi zdumienie pomieszane z zakłopotaniem. Wyliczenie wszystkich niedoskonałości merytorycznych mija się z celem, gdyż jest ich multum, a zatem poprzestanę na tych najbardziej reprezentatywnych. I tak, Gabriel przejawia jawne uprzedzenia geograficzno-kulturowe („Hegemonia Kartaginy opierała się na okrucieństwie i przemocy” – wspaniały przykład opisanej przez Edwarda W. Saida postawy zwanej „orientalizmem”), nie rozumie przebiegu walki wręcz, ani przeznaczenia uzbrojenia legionowego (jego zdaniem żołnierze rzymscy przede wszystkim atakowali przeciwników znajdujących się po ich prawej – odsłonięcie w ten sposób swojej lewej strony względem wroga zajmującego pozycję na wprost pewnie stanowi nieistotny szczegół – wykonując pchnięcia krótkim mieczem, który w tych czasach wcale nie był krótki, a na domiar złego był przystosowany do rąbania, a nie do pchnięć, o czym świadczy jego budowa i wyważenie, zarówno jeśli chodzi o gladiusa, jak i machairę), nie bardzo rozumie czym jest krytyka źródłowa oraz uzupełnia brakujące informacje domysłami i hipotezami piętrowymi (na zasadzie „pewnie było tak, że…”). Swoisty rekord błędów (trzy) padł przy okazji twierdzenia, że od czasu przeprowadzenia reform Gajusza Mariusza ok. 100 r. przed Chr. w legionach mogli służyć rekruci nie posiadający obywatelstwa rzymskiego.

Swoje dołożył też tłumacz, choć złożyłbym to raczej na karb pośpiechu, no bo jak inaczej wytłumaczyć notoryczną zamianę „v” na „r” (np. „Patarium” zamiast „Patavium”), chronienie korpusu metalowymi „tabliczkami” (zamiast „płytami”) czy „legion manipułowy” (zamiast „legion manipularny”)? Nie są to raczej błędy płynące z niewiedzy, ponieważ w kilka minut można je wyeliminować dzięki Internetowi.

Jeśli miałbym wskazać na jakieś pozytywne strony książki Gabriela, to z pewnością byłoby to przypomnienie o innowacjach militarnych Scypiona (choć dyskusyjna pozostaje ich skala) i aktualny opis armii kartagińskiej. Wszystko to jednak było już znane ze starszych publikacji, nie powielających jednak wszystkich grzechów głównych „historii wojskowej”, że pozwolę sobie odróżnić ten termin od pozbawionej zawodowych konotacji „historii wojskowości”.

Recenzowaną książką Gabriel udowodnił, że zła opinia panująca o wykładowcach amerykańskich uczelni wojskowych piszących o starożytności jest w pełni zasłużona i nie wystarczy przeprowadzić kilka kursów z zakresu leadership, żeby zrozumieć te najtrudniejsze pod względem interpretacyjnym czasy. Rodzaj i liczba popełnionych przez niego błędów jednoznacznie wskazują, że recenzowana biografia nie nadaje się do popularyzacji wiedzy o Scypionie, nie wspominając już nawet o zdetronizowaniu książki Scullarda. Paradoksalnie, we wstępie Gabriel zdyskredytował pracę Basila H. Liddell Harta, ponieważ stanowiła wyraz bezkrytycznej fascynacji autora opisywaną postacią, a nie rzetelną analizę jego dokonań. Liddell Hart ma już godnego konkurenta w tym zakresie, bo pod względem braku krytycyzmu przeradzającego się momentami w nieskrywaną apologię (a wszystko to przy braku elementarnej wiedzy) Gabriel wytyczył nowe wzorce. Może zamiast inwestować w wydawanie podobnych publikacji, które nawet za Wielką Wodą przechodzą bez echa, warto zainteresować się wreszcie rynkiem włoskim czy francuskim?

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Pierwsza na polskim rynku biografia Publiusza Korneliusza Scypiona Afrykańskiego Starszego autorstwa Richarda A. Gabriela okazała się nieudaną inicjatywą, gdyż autor pod względem merytorycznym kompletnie nie podołał temu zadaniu.

Autor

(ur. 1985) historyk starożytności, doktor nauk humanistycznych, autor pięciu opracowań, współautor jednego oraz autor ponad trzydziestu artykułów naukowych i popularnonaukowych. Interesuje się przede wszystkim dziejami republiki rzymskiej i ludów północnego Barbaricum, jak również metodologią badań historycznych.
Google+