Anioł w domu, mrówka w fabryce

Anioł w domu, mrówka w fabryce

Autor: Alicja Urbanik-Kopeć

  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyki Politycznej
    Data wydania: 2018
    ISBN 978-83-65853-89-9, 978-83-66232-02-0 (ebook)
  • Wydanie: papierowe, ebook (epub, mobi)
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 288

W 1897 władze rosyjskie zarządziły przeprowadzenie spisu powszechnego, z którego wynikało, że na 160 tysięcy robotników zatrudnionych w Królestwie Polskim 40 tysięcy to kobiety. Szczególnie wybijał się przemysł włókienniczy, gdzie zatrudniano około 75 tysięcy ludzi, prawie połowę wszystkich pracujących w przemyśle. 30 tysięcy z nich, około 40%, stanowiły kobiety. W niektórych miejscach, jak w Żyrardowie, Łodzi czy Warszawie, w fabrykach bywało więcej robotnic niż robotników.

A mimo to jeszcze pod koniec XIX wieku na ziemiach polskich nawet najbardziej postępowi socjaliści i radykalne emancypantki nie uważali, że robotnica fabryczna to nowy rodzaj kobiety, z którym należy się liczyć. W czasach, gdy na pierwszych stronach gazet czytano o nowych wynalazkach, przemysłowych fortunach i kobietach coraz śmielej sięgających po kolejne prawa, robotnice fabryczne pozostawały niemal niezauważone. A przecież było ich tak wiele i, w porównaniu z kobietami z klasy wyższej, mogły tak wiele.

Książka przygląda się warunkom życia robotnic. Sprawdza, gdzie pracowały, ile im płacono, kto zajmował się ich dziećmi, gdy były w fabryce. Czy umiały pisać i czytać? Co działo się, gdy chorowały, rodziły dziecko, potrzebowały pomocy? Jak same potrafiły sobie tę pomoc wywalczyć? A także stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego do ruchu emancypacyjnego zostały zaproszone tak późno i tak niechętnie.

informacja wydawcy

Od pewnego czasu historia społeczna nie cieszy się w naszym kraju przesadną popularnością, nie wyłączając dziejów grup wykluczonych, choć niedawne inicjatywy wydawnicze ukazujące się pod szyldem „Ludowej historii Polskiej” dają nadzieję na zmianę tego stanu rzeczy. Mimo marginalizowania wspomnianego nurtu, w ostatnich latach wciąż pojawiały się prace o bardzo interesującej tematyce, bo za taką należy niewątpliwie uznać książkę pt. „Anioł w domu, mrówka w fabryce” autorstwa Alicji Urbanik-Kopeć. Pod względem chronologicznym rozważania autorki koncentrują się na przełomie XIX i XX w., zaś ich przedmiotem jest sytuacja robotnic pracujących w fabrykach Łodzi, Warszawy i Żyrardowa. W obrębie zainteresowań autorki znalazły się warunki wykonywanej przez nich pracy, polityzacja, sytuacja rodzinna, zakorzenienie kulturowe czy obraz robotnic wyłaniający się z różnorakich źródeł. Wszystko to w kontekście działalności inteligenckich ruchów emancypacyjnych i socjalistów. Brzmi intrygująco? I takie też jest w istocie!

Choć działalność polityczna stanowi istotną część książki Urbanik-Kopeć, to opis udziału robotnic w strajkach czy rewolucji (powstaniu) 1905 r. nie zdominował narracji. Znacznie istotniejszy zdaje się być aspekt społeczno-kulturowy dotyczący emancypacyjnej funkcji fabryk, pozwalającej kobietom przybywającym do miast na nowo zdefiniować swoje miejsce w społeczeństwie i wyjść poza ramy zachowań narzucanych im w dotychczasowym, najczęściej wiejskim środowisku. W tym kontekście bardzo interesująco wypadają wątki związane z rodzeniem się inteligenckich ruchów emancypacyjnych w zaborze rosyjskim, których przedstawicielki (rzadziej przedstawiciele) niekoniecznie dostrzegali w robotnicach potencjał, traktując je z mieszaniną poczucia wyższości i niezrozumienia. W tym przypadku można mówić o zderzeniu kulturowym, skutkującym wyłączeniem kobiet pracujących w fabrykach poza nawias formułowanych koncepcji, a nawet uznaniem założenia o ich sprawczości politycznej za cokolwiek śmieszne.

Nie można przy tym zapominać, że w XIX w. kobieta była przede wszystkim postrzegana jako matka i żona, zaś osłabienie kontroli rodzicielskiej/środowiskowej nad jej poczynaniami było traktowane jako źródło zagrożenie dla moralności. Doszło nawet do tego, że niektórzy publicyści grzmieli, że terminy „robotnica” i „prostytutka” stają się synonimami (!). Oczywiście zjawisko „upadłych dziewcząt” musiało występować w warunkach migracji do miast młodych, często naiwnych kobiet bezwzględnie wykorzystywanych przez majstrów, kryminalistów czy po prostu pozbawionych skrupułów robotników. Wymuszało to podjęcie środków zmierzających nie tylko do zwalczania samego procederu prostytuowania się robotnic (zazwyczaj przymuszonych do tego przemocą bądź trudną sytuacją życiową), ale również rozprzestrzeniania się chorób wenerycznych. Oczywiście ówczesnym urzędnikom i dziennikarzom zazwyczaj obca była pogłębiona refleksja na temat źródeł pojawiających się patologii i problemu molestowania młodych kobiet.

Promując wzorzec macierzyństwa odwoływano się przede wszystkim do postaci Matki Boskiej, bazując na silnie zakorzenionej społecznie religijności. Z oczywistych względów ten wzorzec nie mógł być skuteczny wobec licznych robotnic pochodzenia żydowskiego. O ile jednak postulowany model macierzyństwa nie odbiegał znacząco od praktyki społecznej, o tyle kwestia wychowania dzieci niejednokrotnie budziła silne emocje. W przypadku rodzin robotniczych popularne były bowiem „ochronki”, czyli przyzakładowe przedszkola pozwalające rodzicom na kontynuację pracy zarobkowej. Mimo ich wymuszonej warunkami życia popularności, nie szczędzono im krytyki jako instytucji niszczącej tradycyjny model relacji rodzinnych.

Autorka dużo uwagi poświęciła edukacji, zazwyczaj obejmującej podstawowe umiejętności, w mniejszym stopniu zaś służącej uświadomieniu politycznemu. Aktywność działaczy socjalistycznych pozwalała przynajmniej podjąć walkę o poprawę warunków pracy, stąd też działalność edukacyjna często była związana właśnie z nimi. Te dwa elementy pozostawały ze sobą ściśle związane, ponieważ poprawa warunków życia robotników wiodła zarówno poprzez zmianę ich położenia ekonomicznego, jak i rozwoju kulturowego, którego edukacja pozostawała kluczowym elementem.

Już sama tematyka podjęta przez Urbanik-Kopeć jest niezwykle ciekawa, a o zaprezentowanym przez nią ujęciu można wypowiadać się wyłącznie w samych superlatywach. Dzięki jej staraniom otrzymaliśmy solidnie opracowany i wolny od naiwnego ideologizowania obraz położenia robotnic przełomu XIX i XX w. w możliwie wieloaspektowym ujęciu. Rzecz jasna niektóre wątki wymagają prowadzenia dalszych badań służących pogłębieniu dotychczasowej wiedzy (podobnie jak niniejsza recenzja siłą rzeczy nie wyczerpuje spectrum tematów podjętych przez autorkę), ale ogrom pracy został już wykonany. Wrażenia płynące z lektury nie zawsze należą do kategorii pozytywnych, jako że sposób traktowania bliźniego przez fabrykantów, urzędników czy policjantów był wolny od jakiejkolwiek empatii, a próby walki o godne życie podejmowane przez ludzi traktowanych jako „nawóz historii” spotykały się co najwyżej z krwawą pacyfikacją. Nie zmienia to faktu, że historia naszego kraju bez uwzględnienia problematyki uprzemysłowienia i emancypacji kobiet jest tyleż niepełna, co krzywdząca dla wszystkich tych, których przodkowie tracili zdrowie i marzenia „przykuci” do maszyn.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo:
Format: , , , ,
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Alicja Urbanik-Kopeć w plastyczny sposób odmalowała codzienność robotnic pracujących na przełomie XIX i XX w. w fabrykach Łodzi, Warszawy i Żyrardowa. Wątki polityczne przeplatają się ze społecznymi i kulturowymi, dając efekt w postaci wieloaspektowego obrazu emancypacji dokonującej się dzięki migracji do miast i pracy podejmowanej w fabrykach.

Autor

(ur. 1985) historyk starożytności, doktor nauk humanistycznych, autor pięciu opracowań, współautor jednego oraz autor ponad trzydziestu artykułów naukowych i popularnonaukowych. Ostatnimi czasy zmierzył się nawet z wyzwaniem napisania podręcznika dla uczniów szkół średnich. Interesuje się przede wszystkim dziejami republiki rzymskiej, ludów północnego Barbaricum i mechanizmami kontroli społecznej, ale gdyby miał czytać tylko na ten temat, to pewnie by się udusił.
Google+