My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

Autor: Jill Lepore 

  • Tłumaczenie: Jan Szkudliński
    Tytuł oryginalny: These Truths: A History of the United States
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
    Data wydania: 2020
    ISBN: 9788366570948, 9788366570955 (ebook)
  • Wydanie: papierowe, ebook (epub, mobi)
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 848
Nowe, intrygujące spojrzenie na dzieje Ameryki autorstwa wybitnej i nagradzanej historyczki.

Jill Lepore przedstawia historię Stanów Zjednoczonych w zaskakującej interpretacji. Wychodząc od głównych amerykańskich idei, tych „oczywistych prawd”, o których mówił Jefferson – politycznej równości, praw naturalnych i suwerenności narodu – autorka zadaje podstawowe pytanie: Czy burzliwa historia Ameryki dowodzi tych prawd, czy też im zaprzecza? Lepore śledzi ich obecność od czasów pierwszych pionierów po izolacjonistów, od właścicieli niewolników po obrońców praw człowieka, od początków prasy drukarskiej po Facebooka. Stwierdza też, że sprzeczności w nich zawarte budują naród, który chce walczyć o sens swojej historii.
Wciągająca narracja i oryginalna konstrukcja czynią My, naród jedną z najciekawszych i najbardziej nowatorskich opowieści o amerykańskiej historii. Wobec konfliktów, które aktualnie wstrząsają Ameryką, książka Jill Lepore znakomicie wyjaśnia źródła ich pochodzenia oraz daje nadzieję na ich twórcze przełamanie z opisu wydawcy

Jill Lepore jest amerykańską historyczką pracującą na Harvard Universityc oraz publicystką The New Yorkera. Zajmuje się ona historią Stanów Zjednoczonych, a szerzej Ameryki Północnej ze szczególnym uwzględnieniem historii kobiet i mniejszości rasowych. Praca My naród jest monumentalna, obejmuje bowiem aż 848 strony. Książka składa się z czterech części: Idea (1492-1799), Naród (1800-1865), Państwo (1866-1945) i Maszyna (1945-2016). Opowiada ona o historii USA od przybycia Europejczyków do Ameryki, poprzez kolonializm, wojnę o niepodległość, aż po współczesność.

Recenzowana pozycja została napisana jako polemika do tradycyjnych wizji historii USA. Autorka stwierdza na wstępie:

Często mówiono, w XXI wieku i we wiekach wcześniejszych, że Amerykanom brakuje wspólnej historii, że opierają się na spękanym fundamencie, że Republika chyli się ku upadkowi. Część tych argumentów dotyczy pochodzenia: Amerykanie wywodzą się od zdobywców i od pokonanych, od ludzi trzymanych jako niewolnicy i od ludzi, którzy tych niewolników trzymali, wywodzą się z Unii i z Konfederacji, od protestantów i od żydów, od muzułmanów i od katolików, od imigrantów i od ludzi usiłujących położyć kres imigracji”.

To zaś prowadzi ją do deklaracji: Napisałam tę książkę, ponieważ już od dawna nikt nie podjął wysiłku opisania historii Ameryki od początku do końca i ponad tym podziałem, uznałam więc, że warto spróbować. Autorka obiecuje czytelnikowi, że

decydując się, co umieścić, a czego nie umieszczać, ograniczyłam się do tego, co, moim zdaniem, obywatele kraju w początkach XXI wieku powinni wiedzieć na temat własnej przeszłości, głównie dlatego, że książka ta ma służyć także jako staromodny podręcznik wiedzy o społeczeństwie, wyjaśnienie źródeł i celów instytucji demokratycznych, od rady miejskiej po system partyjny, od konwencji przedwyborczej po tajne głosowanie, od dyskusji radiowych po internetowe sondaże. Niniejsza książka to głównie historia polityczna. Poświęca bardzo niewiele uwagi dziejom militarnym i dyplomatycznym czy historii społecznej i kulturalnej. Zawiera jednak wydarzenia z dziejów amerykańskiego prawa, religii, dziennikarstwa i techniki, głównie dlatego, że to właśnie w tych sferach niekiedy rozstrzygano, co jest prawdą, a co nią nie jest.

Można zadać pytanie, na ile badaczce udało się zrealizować ten zamiar. Czy jej praca pozwala lepiej zrozumieć Amerykę i przemiany, jakie w niej zachodzą?

Na wstępie można zauważyć, że zajmowanie się historią polityczną bez historii społeczno-gospodarczej jest ciut dziwaczne. To, co może wydawać się przypadkowe, być kaprysem losu po uwzględnieniu sytuacji społecznej, nabiera sensu. Sama deklaracja autorki wskazuje, że jej praca pod wieloma względami pozostanie dosyć powierzchowna. Wiele istotnych, ciekawych i cały czas niedocenianych kwestii albo nie zostały w ogóle poruszonych, albo zostało jedynie wspomnianych. Trudno bowiem zrozumieć przemiany polityczne bez odwołania się do gospodarki. Pod tym względem praca dobrze pokazuje jak liberalne elity (do których autorka przynależy) nie rozumieją zmian, jakie zachodzą na świecie.  Można odnieść wrażenie, że dla autorki warte wspomnienia były przede wszystkim te kwestie, które dziś rozpalają debatę polityczną w Ameryce.

Pierwszy rozdział książki jest naiwny, chaotyczny i miejscami bardzo uproszczony. Próbuje on wpisywać się w mit dobrych Indian i złych Europejczyków. Autorka nie zauważyła, że państwa Azteków czy Inków upadły w dużej mierze dzięki Indianom, którzy chcieli wykorzystać pojawienie się przybyszy, aby pozbyć się bezwzględnych ciemiężycieli. Śmiesznie małe oddziały konkwistadorów nie zniszczyłyby imperiów, gdyby nie wiele plemion Indian walczących przeciw Aztekom czy Inkom. Kiedy historyk zauważając, że Ci sami ludzie sprzedawali Indian i kupowali Afrykanów zadaje pytanie, jakim prawem rządzili nimi ze swego miasta na górze? trąci naiwnością.

W rozdziale tym znaleźć można jednak wiele ciekawych faktów dotyczących rodzenia się społeczeństw angielskich kolonii w Ameryce. Moim jednak zdaniem zbyt dużo w nim moralizatorstwa. Zafiksowanie się na kwestii niewolniczej powoduje, że autorka czasami traci z oczu sprawy, w których była ona bez znaczenia. Autorka tłumacz, dlaczego kolonie na Morzu Karaibskim nie myślały o przyłączeniu się do zbuntowanych amerykańskich kolonistów. Jest to ciekawe, ale przy okazji kompletnie zapomniała o Kanadzie i powodach, dla których jej mieszkańcy nie przyłączyli się do buntowników. Najwidoczniej dla autorki Francuzi z Kanady nie byli tak istotni jak Afrykanie na Karaibach. Podobnie osoby, które zostały zesłane do Ameryki, prawie nie pojawiają się na kartach książki. Oczywiście liczebnie stanowili oni niewiele wobec zakupionych Afrykanów. Niemniej jeżeli chce się odbrązawiać historię USA, warto pamiętać także o tych ludziach. Podsumowując według mnie w pierwszej części autorka zbyt mocno zafiksowała się na kwestii niewolniczej.

Część druga skupiona jest na dwóch wojnach: wojnie amerykańsko-meksykańskiej oraz wojnie secesyjnej.  Oba wydarzenia były istotne dla historii USA. Opowieść autorki nadal ciągle krążyła jednak wokół kwestii niewolniczej. W tej części na uwagę zasługują szczególnie rozważania dotyczące odnowy religijnej i przekształcenia państwa założonego przez areligijnych oświeceniowców (i często właścicieli niewolników) w państwo fundamentalistycznie chrześcijańskie.

Część trzecia skupia się na drodze USA do bycia supermocarstwem. W części drugiej i trzeciej trochę zbyt mało miejsca poświęcono problemowi Dzikiego Zachodu oraz europejskiej imigracji, w tym problemów integracji imigrantów z południa i wschodu Europy, którzy różnili się od Anglosasów religijnie. Ta inność losów zupełnie autorkę nie interesowała. Imigracji z Włoch poświęca ona mniej miejsca niż tej z Chin, mimo że ta pierwsza była olbrzymia, a druga dosyć marginalna. Podobnie przydałoby się, aby bardziej zainteresowała autorkę kwestia imigracji żydowskiej. O prohibicji czytelnik też zbyt dużo się nie dowie, choć autorka trochę miejsca poświęciła jej purytańskim korzeniom. Autorka wspominała, że katolicy byli przez zwolenników Ku Klux Klanu atakowani równie zaciekle jak Afroamerykanie. Nie prześledziła jednak bardziej szczegółowo niechęci do papistów (który wynikał jeszcze z purytanizmu), ani powolnego procesu zasypywania różnic religijnych w USA (jedynie co z tego zostało to wspomnienie przeciągnięcia na stronę republikańską w latach siedemdziesiątych-osiemdziesiątych XX wieku wyborców katolickich bez próby zrozumienia czemu tak się stało). Ruch robotniczy i anarchistyczny też został praktycznie pominięty. Autorkę kompletnie nie interesuje, jak naród imigrantów zintegrowały dwie wojny światowe. Trzeba pamiętać, że wielu Amerykanów miało niemieckie korzenie i przyszło im stanąć do wojny po stronie przeciwnej niż ojczyzna ich dziadków czy pradziadków.

Ostatnia część dotyczy dziejów USA po II wojnie światowej. Od desegregacji rasowej, zimnej wojny, wojny w Wietnamie, legalizacji aborcji, po neoliberalizm, ponowne zwiększenie się imigracji – tym razem z krajów latynoamerykańskich, kwestie dostępu do broni, przemian wśród republikanów i demokratów, polityki tożsamościowej, walki z terroryzmem. W tej części autorka częściowo wiąże wydarzenia polityczne z przemianami społecznymi. Bardziej niestety opisuje zmiany społeczne, niż widzi ich polityczne konsekwencje. To jest jedna z większych słabości tej pracy.

W książce bardzo razi wartościowanie postaci. Autorka często używa negatywnych epitetów dotyczących nielubianych przez siebie polityków. W części pochodzą one z opinii ich przeciwników politycznych. W tym miejscu warto zadać pytanie, czy należy czytelnikowi polecić tę pracę. Z jednej strony zawiera ona wiele faktów, jest napisana ładnym językiem, co ułatwia w poruszaniu się w trudnej materii. Z drugiej strony jest jednak bardzo chaotyczna, a przestrzeganie porządku chronologicznego prowadzi często do urywania wątków, które po jakimś czasie wracają. Autorka dosyć jednoznacznie ukazuje swoje poglądy polityczne i łatwo się domyśleć, z kim sympatyzuje. My, naród to praca bardzo „naskórkowa”. Autorka opisuje zmiany polityczne, ale nie uwzględnia przemian społecznych, przez co tracą one głębie. Dziwi też pobieżne traktowanie zmian demograficznych, które zawsze były istotne dla amerykańskiej polityki. Szczególnie w ostatnich dziesięcioleciach, kiedy następuje olbrzymia przemiana w strukturze ludnościowej w USA. Do książki My, naród warto zajrzeć, ale nie do końca pozwala ona zrozumieć amerykańską historię. Prezentuje ona raczej to, jak obecnie myślą o przeszłości swojego kraju amerykańskie elity.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format: , , , ,
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
"My, naród" jest syntezą historii USA. Odchodzi ona od tradycyjnej wizji White Anglo-Saxon Protestants. Niestety zbyt mało autorka poświęca miejsca kwestiom społeczno-gospodarczemu i ich wpływu na amerykańską politykę

Autor

doktor habilitowany historii w zakresie historii starożytnej i adiunkt w Zakładzie Historii Starożytnej Uniwersytetu w Białymstoku. Autor książek "Konsolidacja Cesarstwa Rzymskiego za panowania Aureliana 270-275" (wyd. Avalon, 2007) i Jowisz, Jahwe i Jezus. Religie w Historia Augusta (wyd. Sub Lupa, 2015)
Google+