Peaky Blinders. Prawdziwa historia słynnych gangów Birminghamu

Peaky Blinders. Prawdziwa historia słynnych gangów Birminghamu

Autor: Carl Chinn

  • Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
    Tytuł oryginału: Peaky Blinders. The Real Story
    Wydawnictwo: Zysk i S-ka
    Data wydania: 2019
    ISBN 9788381168816, 9788381169493 (ebook)
  • Wydanie: papierowe, ebook (epub, mobi)
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 330

Serial Peaky Blinders przykuwa widzów do ekranów od 2013 roku. Ta gangsterska epopeja opowiada o dramatycznych dziejach rodziny Shelby i jej charyzmatycznego przywódcy na tle burzliwej historii początku XX wieku. Tymczasem prawdziwe gangi od pokoleń rządziły życiem w mrocznych zaułkach Birminghamu, a wielu z serialowych bohaterów miało swoje pierwowzory w rzeczywistości.

Historyk Carl Chinn spędził dziesięciolecia na badaniu słynnych Peaky Blinders, do których należał jego własny pradziadek. Owocem jego pracy jest niezwykła i porywająca opowieść o kryminalnym podziemiu Birminghamu, napisana na podstawie źródeł historycznych i wywiadów z potomkami członków Peaky Blinders i wzbogacona o rzadkie fotografie z początku zeszłego stulecia.

informacja wydawcy

Niekwestionowany sukces serialu Peaky Blinders, który do tej pory doczekał się aż pięciu sezonów, przełożył się nie tylko na ożywienie sprzedaży ubrań utrzymanych w stylu retro i whisky, ale również na zainteresowanie historią angielskich gangów przełomu XIX i XX w. Naprzeciw oczekiwaniom co bardziej dociekliwych fanów przygód rodziny Shelbych wyszedł Carl Chinn, specjalizujący się w dziejach wyspiarskiej kultury robotniczej i świata przestępczego. Przetłumaczenie jego książki na język polski niewątpliwie stanowiło próbę wykorzystania popularności serialu w naszym kraju, o czym świadczy choćby jej okładka, jednakże wydawcy należą się brawa za inwestycję w pracę specjalisty (Chinn jest tytularnym profesorem historii), nie zaś kolejnego amatora aspirującego bez należytego przygotowania do miana znawcy. Dzięki temu otrzymaliśmy publikację pozbawioną naiwnej fascynacji serialowym wizerunkiem gangsterów, ukazanych w taki sposób, w jaki postrzegała ich większość mieszkańców robotniczych dzielnic Birminghamu: jako dopust Boży.

Już na wstępie autor wyjawił, że członkami niektórych z opisywanych gangów byli jego przodkowie, zaś on sam zarabiał w młodości jako bukmacher, podobnie jak jego ojciec, który przez większość życia nielegalnie wykonywał ten zawód. Wieloletnia analiza źródeł została więc w jego przypadku uzupełniona o znajomość historii rodzinnych, w treści których zamieszani w działalność przestępczą przodkowie Chinna wypadają jak najgorzej.

Recenzowana książka jest w dużej mierze portretem społecznym robotniczych dzielnic Birminghamu końca XIX w. Wydaje się, że źródłem narastającego konfliktu ich mieszkańców z policją, który doprowadził do daleko idącej kryminalizacji młodzieży, były drastyczne różnice kulturowe występujące między robotnikami a elitą władzy, która w formie przymusu starała się narzucić tym pierwszym system wartości i kod zachowań sprzeczny z zakorzenioną wśród robotników tradycją i wizją świata. Istotna część notowanych przestępstw polegała na pijaństwie, nieobyczajnym wyrażaniu się i drobnym hazardzie, które to czyny ze współczesnej perspektywy nie zasługują na miano przestępstw. Skazana z góry na porażkę próba ich bezwzględnej eliminacji doprowadziła do wzrostu uczucia wrogości w stosunku do policjantów uosabiających opresyjność państwa. Z czasem przerodziła się ona w pozbawioną refleksji agresję, przybierającą postać morderstw i ciężkich okaleczeń, dziedziczoną z pokolenia na pokolenie, choć zapewne mało który z członków gangów był w stanie racjonalnie wytłumaczyć jej powody.

Bardzo interesująco wypadły rozważania na temat etymologii i zakresu semantycznego nazwy peaky blinders. Okazało się bowiem, że nie była to nazwa konkretnej grupy, ale charakterystycznego dla Birmingham typu gangów, podobnie jak miało to miejsce w przypadku ogólnego określenia sloggers (slogging gangs). Co więcej, choć prasa rozpisywała się o wszywaniu w daszki czapek nożyków do golenia, którymi rzekomo rozcinano czoła przeciwników, to w raportach policyjnych ani razu (!) nie pojawił się ten rodzaj „broni”, zaś peaky blinders preferowali meloniki typu billycock. Ostatecznym ciosem wymierzonym w zakorzenioną etymologię nazwy gangów było przeprowadzone przez autora wyliczenie, w którym jasno dowiódł, że młodzieży wywodzącej się w klasy robotniczej po prostu nie byłoby stać na zakup horrendalnie drogich nożyków. Zwieńczeniem tego wątku było ustalenie prawdziwego źródła określenia peaky blinder, którym był zwyczaj opuszczania ronda kapelusza na jedną stronę twarzy.

Choć w serialu wyeksponowano wątek nieprzystosowania społecznego weteranów I wojny światowej, to do momentu wybuchu konfliktu w 1914 r. problem peaky blinders został już w zasadzie rozwiązany. Tylko częściowo było to zasługą policjantów, których zaczęto selekcjonować na podstawie parametrów fizycznych i szkolić w zakresie sztuk walki (boks, zapasy), aby nie obawiali się konfrontacji fizycznej i górowali w niej nad młodocianymi chuliganami. Prawdopodobnie większe znaczenie miało zapewnienie młodym mężczyznom alternatywy w postaci klubów (odpowiedników polskich domów kultury), kin i sportu. Kiedy okazało się, że zamiast rzucać cegłówkami w policję można udać się na trening bokserski, zaś upijanie się na ulicy jest mniej atrakcyjne od projekcji filmu, działający z coraz większą skutecznością policjanci zaczęli mieć mniej pracy. Wybuch Wielkiej Wojny i wcielenie do armii wielu peaky blinders dopełnił dzieła destrukcji kultury chuligańskiej rodem z Birminghamu: jak dowodzą dokumenty, powracający z frontu członkowie gangów stanowili żywy dowód na to, że wpojone im w armii poczucie dyscypliny i hierarchii przenosiło się na codzienne bytowanie, stanowiąc formą resocjalizacji.

To właśnie do części traktującej o zmierzchu slogging gangs odnosi się moja jedyna krytyczna uwaga. Być może autor uznał, że większość czytelników ma choćby podstawową wiedzę na temat okoliczności prowadzenia „pracy organicznej” wśród robotników, ale szczerze wątpię, czy wspomniana zależność zachodzi poza Wielką Brytanią. Moim zdaniem wymaga to stosownego uzupełnienia: za tego rodzaju inicjatywy odpowiedzialne były głównie radykalne grupy protestanckie oraz socjaliści, o tyle skuteczniejsi od pierwszych, że cieszyli się szerokim poparciem dzięki zakładaniu związków zawodowych i kładzeniu mniejszego nacisku na wpajanie uniwersalnych prawd moralnych (trzeźwość i pracowitość to jednak nie to samo, co nawoływanie do wstrzemięźliwości seksualnej i pobożności). W tym czasie władze były zainteresowane co najwyżej zasądzaniem wysokich kar i trwałością nowego wzoru pałek policyjnych.

Chinn przedstawił też losy osób, będących główną inspiracją dla twórców serialu: rodziny Sheldonów (pierwowzór Shelbych), Billy’ego Kimbera, Alfiego Solomonsa czy Sabinich. Nierozerwalnie związany z nimi problem nielegalnej bukmacherki i wyjątkowo brutalnej „wojny o tory wyścigowe” stanowi zwieńczenie książki. Może nieco zaskakiwać jak niewiele wspólnego z realiami mają aktorskie kreacje, nawet jeśli autor kilkukrotnie podkreślił, że kinowy mit „romantycznego bandyty” upada w zetknięciu z pierwszą lepszą kartoteką policyjną członka któregoś z gangu. Nawiasem mówiąc, dostrzegam w tym względzie wiele podobieństw do świata opisanego przez Stanisława Grzesiuka – nawet zamiłowanie do chust wiązanych pod szyjami czy broń stosowana podczas bójek spotkałaby się w przedwojennej Warszawie z życzliwym zrozumieniem.

Myślę, że odbiór tej książki będzie w znacznej mierze zależał od oczekiwań czytelnika. Jeśli ktoś traktował serial jako wierne odbicie realiów historycznych i liczył na to, że Chinn popełnił pracę cechującą się równie dużą dynamiką i dramatyzmem narracji, to może poczuć się rozczarowany. Jeśli natomiast śledzenie telewizyjnych losów rodziny Shelbych było dla kogoś impulsem do zapoznania się z ciemnymi stronami bytowania w angielskich miastach przełomu XIX i XX w., to otrzyma solidną porcję wiadomości na temat plagi społecznej, której istnienie przyczyniło się do wielu ludzkich dramatów, nie wyłączając rodziny autora. Z mojego punktu widzenia pomysł wydania pracy Chinna należy uznać za ze wszech miar udaną inicjatywę, ponieważ nie tylko obala wiele mitów stworzonych przez popkulturę, ale ponadto pokazuje w jakich warunkach przyszło niegdyś egzystować ludziom, którzy chcieli czegoś więcej niż wyniszczająca zdrowie praca w fabrykach za głodową pensję.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo:
Format: , , , ,
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Książka Carla Chinna stanowi obraz robotniczych dzielnic Birminghamu przełomu XIX i XX w., gdzie brak perspektyw i narastający konflikt z policją przemienił się w serię coraz brutalniejszych starć, nierzadko kończących się śmiercią uczestników. Nie mniej ważnym wątkiem od opisu wyglądu, kodu zachowań czy bukmacherskich interesów prowadzonych przez młodych chuliganów jest sposób, w jaki udało się pozbyć "sloggers gangs" z większości ulic: zapewnienie młodym ludziom jakichkolwiek perspektyw.

Autor

(ur. 1985) historyk starożytności, doktor nauk humanistycznych, autor pięciu opracowań, współautor jednego oraz autor ponad trzydziestu artykułów naukowych i popularnonaukowych. Ostatnimi czasy zmierzył się nawet z wyzwaniem napisania podręcznika dla uczniów szkół średnich. Interesuje się przede wszystkim dziejami republiki rzymskiej, ludów północnego Barbaricum i mechanizmami kontroli społecznej, ale gdyby miał czytać tylko na ten temat, to pewnie by się udusił.
Google+