Powiedz, że się boisz

Powiedz, że się boisz

Autor: Robert Mason

  • Tłumaczenie: Janusz Ruszkowski
    Tytuł oryginału: Chickenhawk
    Wydawnictwo: Vesper
    Data wydania: 2018
    ISBN 978-83-7731-289-6
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 503

Robert Mason wstąpił do armii Stanów Zjednoczonych, ponieważ marzył o tym, żeby latać. Jego marzenia spełniły się w szczególnych okolicznościach: znalazł się bowiem wśród pierwszych pilotów helikopterów, którzy w 1965 roku zostali wysłani do Wietnamu. Wcielony do słynnej 1. Kawalerii Powietrznej podczas swojej dwuletniej służby brał udział w ponad tysiącu akcji, co jest nieprawdopodobnym wręcz wynikiem, biorąc pod uwagę bardzo ciężkie warunki wojenne. Mimo że sam nie został zestrzelony, wielokrotnie wracał do bazy w podziurawionym Hueyu, wielokrotnie też ocierał się o śmierć. Dodatkowymi atutami jego bardzo szczerej opowieści są ciekawostki techniczne dotyczące pilotażu i taktyki, jak również opisy błędów pilotów, bezlitośnie wykorzystywanych przez Wietkong. Wspomnienia te to świadectwo okrucieństwa wojny, niekiedy lekkomyślności i braku wiedzy wojskowych dowódców, ale przede wszystkim wstrząsający dokument pokazujący kruchość ludzkiej psychiki w sytuacjach ekstremalnych. Poruszająca opowieść o sile przyjaźni, odwadze, strachu i poświęceniu.

Robert Mason po powrocie do Stanów Zjednoczonych cierpiał z powodu wojennych przeżyć przez całe swoje późniejsze życie. Początkowo pracował jako doświadczony instruktor pilotażu, w końcu jednak z powodu silnej traumy, której doznał w Wietnamie, a której skutki utrudniały mu codzienne funkcjonowanie, został odsunięty od latania, które tak naprawdę jako jedyne trzymało go w jako takiej równowadze.

informacja wydawcy

Wszelkiego rodzaju listy i wspomnienia są bezcennym źródłem historycznym, gdyż zapewniają wgląd w ludzkie emocje, których inne teksty są zazwyczaj pozbawione. Dla badaczy preferujących „historię wydarzeniową” stanowią ryzykowne źródło informacji, bo przecież pamięć bywa zawodna, zaś autorzy ulegają czasem przemożnej chęci poddania przeszłych wydarzeń odpowiedniej stylizacji, ale abstrahowanie w badaniach z zakresu historii wojskowości od indywidualnych odczuć uczestników poszczególnych konfliktów zbrojnych bądź koncentrowanie się na decydentach, to dobrowolne skazywanie się na „naukowe kalectwo”. Dlatego zawsze chętnie sięgam po wspomnienia żołnierzy, bez względu na czasy, w których przyszło im żyć. Tak też było z Powiedz, że się boisz Roberta Masona – książką amerykańskiego pilota śmigłowca transportowego, który spędził długi i pełen niebezpieczeństw rok w Wietnamie.

Autor, od młodzieńczych lat przejawiający fascynację lataniem, po rzuceniu studiów zdecydował się na wstąpienie do wojska w charakterze pilota helikoptera. Początkowo czytelnik otrzymuje opis szkolenia, sporo zniechęcającego, często technicznego słownictwa i powolną dynamikę akcji, która sugeruje, że wkrótce wszystko zmieni się o 180°. Tak też się stało. Młodzieńcza fascynacja zaczęła ustępować miejsca coraz mniej pozytywnym doświadczeniom związanym ze skierowaniem Masona do wysłanej do Wietnamu 1. Dywizji Kawalerii Powietrznej, a dokładnie do 229. Batalionu Śmigłowców Szturmowych, gdzie pilotując Hueya (Bell UH-1 Iroquois) brał udział w kilkuset lotach. Coraz częściej na kartach wspomnień zaczynają pojawiać się komary, bezmyślność dowództwa, śmierć kolegów, choroby weneryczne, ustawiczne poczucie zagrożenia, zmęczenie i budzące głęboki sprzeciw autora mordowanie ludności cywilnej. Improwizacja miesza się z lewymi interesami (bardzo ciekawie opisanymi po przeniesieniu Masona do 48. Kompanii Śmigłowców Szturmowych), a komizm niektórych sytuacji z bólem po stracie kolegów. Jeśli ktoś oczekuje brawurowych opisów „bohaterskich” akcji rodem z amerykańskich filmów wojennych, to z miejsca powinien zabrać się za lekturę innej książki. Osią tej są bowiem relacje międzyludzkie i emocje pilota, który jednego dnia wozi oderwane kończyny żołnierzy, aby następnego fundować posiłki wietnamskim sierotom. Alkohol, prostytutki i zwykłe, codzienne żarty nie są w stanie zahamować nieuniknionego: pogłębiających się problemów psychicznych.

Bardzo ciekawie wypadają rozważania autora poświęcone społecznemu odbiorowi wojny w Wietnamie. Choć sam niejednokrotnie zastanawiał się nad jej sensownością, negatywnie reagując na przekaz głównego nurtu, to jednocześnie potępiał antywojenne demonstracje. Starał się odnosić ze zrozumieniem wobec miejscowej ludności, irytując się nie tyle rasistowskimi, co znamionującymi prostotę myślenia komentarzami kolegów. Niezwykle znamienny jest w tym kontekście wątek z przywłaszczoną sobie przez niego ławką skonstruowaną przez miejscowego rzemieślnika.

Przemęczenie, stres i nadmiar obserwowanego okrucieństwa zaczęły wywoływać u Masona chwile „zawieszenia”, problemy ze snem, a nawet ataki paniki. Sytuacji nie polepszały takie epizody, jak próba zamachu, której doświadczył podczas pobytu na przepustce. Ostatnie dwa miesiące upłynęły mu pod znakiem oczekiwania na upragnione zwolnienie połączonego ze wzmożonym strachem o własne życie. Do tego dochodziła niepewność, jak przebiegnie powrót do normalnego życia u boku dawno nie widzianej żony i synka.

U schyłku służby w Wietnamie Masona dotknął PTSD (posttraumatic stress disorder, czyli zespół stresu pourazowego) – przypadłość żołnierzy wszystkich epok, którą dopiero niedawno nauczono się traktować z należytą powagą. Żaden z lekarzy, z którymi autor się zetknął nie potrafił mu skutecznie pomóc, co sprawiło, że po odejściu z wojska jego życie mogłoby stanowić inspirację dla pisarza pokroju Johna Steinbecka. Nieumiejętność przystosowania się do cywilnego życia w połączeniu ze złymi wyborami zaprowadziły Masona do więzienia (na podstawie wyroku skazującego za przemyt narkotyków), choć lektura Powiedz, że się boisz jednoznacznie dowodzi z jak bystrym obserwatorem, a jednocześnie wrażliwą osobą mamy do czynienia. Stworzone przez niego opisy uderzają bezpretensjonalnością i ucieczką od jednoznacznych ocen, przez co czyta się je po prostu świetnie.

Na szczęście opóźniony sukces napisanych przez niego wspomnień pomógł mu wybrnąć ze ślepego zaułka i poświęcić się pracy twórczej, zaś obecni piloci helikopterów wojskowych mogą liczyć na pełną opiekę medyczną w zakresie problemów psychicznych wywołanych pełnieniem służby. Myślę, że książka Masona powinna się znaleźć na półce każdej osoby zafascynowanej wojną, bezkrytycznie dzielącej strony sporów politycznych na „dobrych” i „złych”, ale również czytelników pozbawionych tej przypadłości, za to odnoszących się bez szacunku do żołnierzy, którym przyszło mierzyć się z niewyobrażalnymi momentami warunkami. Bezrefleksyjna głupota bijąca z żartu gościa weselnego siostry Masona jest w stanie więcej wyrazić niż jakiekolwiek analizy historyków wojskowości. Najlepiej jednak samemu zmierzyć się ze wspomnieniami weterana, który miłość do latania przypłacił tak licznymi klęskami życiowymi.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Wspomnienia weterana wojny w Wietnamie, Roberta Masona, nieprzypadkowo stały się światowym bestsellerem. Można się z nich bowiem dowiedzieć nie tylko tego, jak wyglądała codzienność uczestniczącego w wojnie pilota śmigłowca transportowego, ale również jak destrukcyjny wpływ na psychikę autora wywarł udział we wspomnianym konflikcie.

Autor

(ur. 1985) historyk starożytności, doktor nauk humanistycznych, autor pięciu opracowań, współautor jednego oraz autor ponad trzydziestu artykułów naukowych i popularnonaukowych. Ostatnimi czasy zmierzył się nawet z wyzwaniem napisania podręcznika dla uczniów szkół średnich. Interesuje się przede wszystkim dziejami republiki rzymskiej, ludów północnego Barbaricum i mechanizmami kontroli społecznej, ale gdyby miał czytać tylko na ten temat, to pewnie by się udusił.
Google+