Taniec furii. Wybuch pierwszej wojny oczami Europejczyków

Taniec furii. Wybuch pierwszej wojny oczami Europejczyków

Autor: Michael S. Neiberg

  • Tłumaczenie: Barbara Gutowska-Nowak
    Tytuł oryginału: Dance of the Furies: Europe and the Outbreak of World War I
    Seria/cykl wydawniczy: Historiai
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
    Data wydania: 2013
    ISBN 978-83-233-3466-8

  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 352

Już dawno żadna książka nie sprawiła mi tyle problemów co „Taniec Furii. Wybuch pierwszej wojny oczami europejczyków” Michaela Neiberga. Lekturze towarzyszyła mi dość niespotykana mieszanka szczerego podziwu dla ogromu pracy autora oraz rosnącej ze strony na stronę irytacji. Zacznijmy jednak od początku. Jak już sam tytuł wskazuje, Neiberg wziął na warsztat reakcje mieszkańców Europy na wybuch Wielkiej Wojny. Narrację zaczyna od pamiętnego dnia 28 czerwca 1914 roku, kiedy kula zabiła Austro-Węgierskiego arcyksięcia i odmieniła bieg historii całego świata. Kończy zaś na przełomie roku 1914 i 1915, kiedy fronty okrzepły na dobre i nic nie zwiastowało rychłego końca wojny.

Mój szczery podziw wzbudził ogromny nakład pracy jaki autor (skądinąd doświadczony historyk) wykonał pracując nad tą książką. Przejrzenie tysięcy pamiętników, listów, artykułów prasowych, depesz etc. wymagało iście benedyktyńskiego podejścia. Dzięki temu mamy do czynienie z pracą nowatorską, co jest cenne zwłaszcza dla polskiego czytelnika, nierozpieszczanego obfitością publikacji na temat Wielkiej Wojny. Nie zawiodłam się także na jakości wydania, ale to nic dziwnego jeżeli weźmie się pod uwagę, że zawdzięczamy je Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego. W książce znajdziemy całkiem sporą ilość czarno-białych ilustracji- fotografii postaci znaczących wiele w epoce, fotografii z frontu czy plakatów propagandowych. Nic nie można także zarzucić tłumaczeniu tej pracy- stoi na bardzo wysokim poziomie.

Wydawać się mogło, że jest to książka idealna. Jednak, jak już wspomniałam wyżej, lekturze towarzyszyła mi także narastająca irytacja. Po pierwsze, mimo że w poddtytule mamy wybuch wojny „oczami Europejczyków” to niestety autor ograniczył się jedynie do mieszkańców Anglii, Francji i Niemiec (a równie często były to relacje Anglików i Amerykanów którzy w Francji czy Niemczech przebywali tylko czasowo). Jedynie kilkuktotnie przywołano relację Włochów czy Rosjan. Szczególnie żałuję, że autor nie pokusił się o sprawdzenie, jak na zabójstwo arcyksięcia, ultimatum i w konsekwencji wojnę zareagowała najbardziej zainteresowana tematem strona- Serbia.

Irytowało mnie też prowadzenie narracji z punktu widzenia socjalistów. Autor wielokrotnie rozpisuje się na niemal cały rozdział jak socjaliści zapatrywali się na dany temat, zaś pozostałym nurtom politycznym poświęca lakoniczne zdanie, lub całkiem je pomija. Niestety, przez take postawienie sprawy książka wiele traci na obiektywiźmie.

Mnie osobiście raziła także maniera pisania tego samego po kilka razy, jedynie przy użyciu innych słów. I tak, w rozdziale dotyczącym austro-węgierskiego ultimatum autor co kilka stron przypomina, że Serbia przyjęła je w całości, za wyjątkiem jednego punktu. W dodatku ani razu nie przytoczył ani pełnej treści ultimatum ani nawet tego spornego punktu. Było to dość drażniące. Miałam wrażenie, że autor ma czytelnika za osobę niespełna rozumu, której trzeba powtarzać po kilka razy aby coś do niej dotarło.

Jednak najbardziej uderzyło mnie wrażenie, że autor dostosowuje materiał do przyjętej na początku tezy. Neiberg twierdzi, że nic nie zwiastowało wybuchu wojny a jej rozpoczęcie było zupełnim zaskoczeniem dla mieszkańców Europy, którzy przyjęli ją ze zrozumieniem, chociaż bez entuzjazmu. Większość przytoczonych w książce wypowiedzi wpisuje się w to twierdzenie. Jednak w rozdziale dotyczącym wydarzeń z jesieni 1914 autor wyraźnie stwierdza, że był to okres zniechęcenia po początkowym uniesieniu i zachłyśnięciu się patriotycznymi uczuciami powszechnymi w pierwszych dniach sierpnia. Przytacza także stosowne wpisy w pamiętnikach, których autorzy wyraźnie mówią o powszechnej radości z wybuchu wojny. W dodatku ciężko nazwać tę wojnę nagłą i niezapowiedzianą. Czytając prasę codzienną z roku 1913 i 1914 (w tym także polską) można dojść do wniosku, że nie zastanawiano się, czy wojna wybuchnie. Wielokrotnie za to pytano, kiedy to się stanie i który z licznych kryzysów będzie iskrą na proch.

Pomimo tych zarzutów uważam, że praca Neiberga jest dobrą książką ukazującą niecodzienny punkt widzenia. Poleciłabym ją jednak wyłącznie czytelnikom bardziej doświadczonym i obeznanym w tematyce Wielkiej Wojny na tyle, że będą w stanie polemizować z autorem i wyciągać własne wnioski.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo:
Format:

Autor

Z wykształcenia archeolog-bronioznawca. Miłośniczka wszystkiego co stare.
Inline
Inline
Google+