Darwinowskie paradygmaty. Mit teorii ewolucji w kulturze współczesnej

Darwinowskie paradygmaty. Mit teorii ewolucji w kulturze współczesnej

Autor: Dominika Oramus

  • Wydawnictwo: Copernicus Center Press
    Data wydania: 2015
    ISBN 978-83-7886-136-2; 978-83-7886-137-9 (e-book)
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 398
Teoria ewolucji i jej popularne przeróbki pełnią w cywilizacji zachodniej i globalnej rolę teorii wszystkiego: bardzo różni autorzy przedstawiają darwinizm jako podstawowy mit tłumaczący funkcjonowanie Wszechświata, Ziemi, życia, ludzkości i człowieka. Darwinowski klucz stosowany bywa do wyjaśniania całego wachlarza zjawisk: od selekcji naturalnej teorii naukowych, przez tłumaczenie procesów kosmologicznych po naukę o moralności. Używa się go również w socjobiologii, językoznawstwie, wiedzy o matematyce, badaniach rozprzestrzeniania się mód i wynalazków, antropologii i antropogenezie.

Książka omawia darwinowskie wątki w literaturze popularnonaukowej, a także unaocznia, jak tezy popularyzatorów nauki przeniknęły do literatury pięknej i kultury popularnej.Copernicus Center Press, http://www.ccpress.pl/

Potem rzekł Bóg: Niech się zazieleni ziemia zieloną trawą, wydającą nasienie i drzewem owocowym, rodzącym według rodzaju swego owoc, w którym jest jego nasienie na ziemi! I tak się stało (…) Potem rzekł Bóg: Niech zaroją się wody mrowiem istot żywych, a ptactwo niech lata nad ziemią pod sklepieniem niebios! I stworzył Bóg wielkie potwory i wszelkie żywe, ruchliwe istoty, którymi zaroiły się wody, według ich rodzajów, nadto wszelkie ptactwo skrzydlate według rodzajów jego; i widział Bóg, że to było dobre. I błogosławił im Bóg mówiąc: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie wody w morzach, a ptactwo niech się rozmnaża na ziemi! (Rdz.1.11-22). Wszyscy doskonale znamy judeochrześcijański mit o stworzeniu świata i zamieszkujących go istot żywych. Przez tysiąclecia w ten sposób lub podobnie ludzie tłumaczyli sobie skąd pochodzą oni sami i otaczająca ich przyroda. Tak było aż do przełomu XVIII i XIX wieku, kiedy zaczęły pojawiać się naukowe teorie odchodzące od mitów o stworzeniu. Rosnąca ilość danych przyrodniczych, w tym odkrywanych skamieniałości i rozwój geologii spowodowała, że ludzie pokroju Jean-Baptiste’a de Lamarcka czy Erasmusa Darwina (dziadka Karola) zaczęli wówczas głosić, że rośliny i zwierzęta nie powstały u zarania dziejów w formach, jakie znamy współcześnie lecz podlegały zmianom w czasie, czyli ewolucji.

Prawdziwy przełom nastąpił jednak za sprawą Karola Darwina i Alfreda Russela Wallace’a, którzy niezależnie od siebie stworzyli podwaliny teorii ewolucji, jaką znamy dziś. Jednocześnie dali oni – szczególnie Darwin, Wallace popadł bowiem nieco w zapomnienie – ludzkości nowy mit o stworzeniu. Mit, który nie zakłada w swej istocie żadnej ingerencji ze strony sił nadprzyrodzonych. Taką właśnie perspektywę w swojej książce Darwinowskie paradygmaty. Mit teorii ewolucji w kulturze współczesnej przyjmuje Dominika Oramus. Autorka, literaturoznawczyni i filolog angielski, związana z Uniwersytetem Warszawskim, postanowiła spojrzeć na Darwina i stworzoną przez niego teorię oraz sposób ich funkcjonowania w kulturze traktując je jak teksty kultury.

Na pierwszy ogień Dominika Oramus bierze samego Darwina. Autorki nie interesuje to, kim był, nie zamierza ona tworzyć biografii ojca teorii ewolucji. Jedynym celem jest przedstawienie tego, w jaki sposób jest on ukazywany w różnych tekstach kultury: biografiach, tekstach popularnonaukowych czy filmach i uporządkowanie ich w postaci kilku archetypów. Próżno szukać tu opinii o tym, który z nich najbliższy był prawdy. Pojęcie to w postmodernistycznej dekonstrukcji nie jest bowiem ważne. Każdy z nich jest równie prawdziwy i równie fałszywy zarazem. Podobny zabieg stosuje autorka Darwinowskich paradygmatów w przypadku żony Darwina, Emmy, która również przedstawiana była i jest w bardzo zróżnicowany sposób.

Kiedy znamy już „osoby dramatu”, Dominika Oramus przechodzi do samej darwinowskiej teorii ewolucji i tego w jaki sposób była ona wykorzystywana i przedstawiana w nauce i kulturze. Najbardziej interesujące są tu chyba inspiracje jakie z prac Darwina czerpali autorzy powieści, a potem filmów i seriali telewizyjnych, spod znaku science-fiction. Autorka osobno, w kolejnych rozdziałach, omawia różne kwestie mające swoje źródło w darwiniźmie: socjobiologię, psychologię ewolucyjną, genetykę, genezę człowieka oraz metafizykę. Nie wyczerpuje to, co prawda, wszystkich możliwych tematów, ale jest wystarczającą próbą, by uznać Darwinowskie paradygmaty za ważną publikację dotyczącą funkcjonowania darwinizmu we współczesnej kulturze.

Przyznać muszę, że ciężko było mi traktować w ten sam sposób analizowaną przez Dominikę Oramus literaturę popularnonaukowych i tę spod znaku science-fiction tak jak robi to autorka. Krótkie streszczanie poglądów prezentowanych w licznych książkach należących do pierwszej z tych kategorii wydało mi się nudne. Prawda, że większość z tych prac znałem, ale to samo powiedzieć mogę o przytaczanej twórczości sci-fi. Mimo to, spojrzenie na nią z perspektywy darwinizmu było znacznie bardziej interesujące.

Książka nie jest pozbawiona wad. Największą jest skupienie się na kulturze polskiej i anglosaskiej. Nie dziwi to, biorąc pod uwagę wykształcenie autorki. O ile w przypadku samej postaci Darwina można powiedzieć, że zainteresowana była nim głównie literatura anglosaska, trudno to samo powiedzieć o darwinowskiej ewolucji. Tymczasem zbiór przeanalizowanej literatury fantastycznonaukowej ogranicza się do autorów angielskich i amerykańskich (nie licząc Stanisława Lema i Karela Čapka). Oczywiście pełna analiza literatury science-fiction zajęłaby znacznie więcej miejsca i mogłaby się raczej stać materiałem dla odrębnych badań ujętych w osobnym (i zapewne znacznie bardziej obszernym) tomie, ale niemniej takie ograniczenie razi. W przypadku kinematografii, bardziej zróżnicowanej, bo obejmującej również kilka tytułów francuskich, szczególnie boli pominięcie japońskiego anime, które pełne jest odniesień do darwinizmu.

Bardzo zdziwiło mnie również przytoczenie poglądów Lee Smolina, który w Życiu Wszechświata miał jakoby uważać, że Teoria doboru naturalnego i termodynamika pozornie sobie przeczą (ewolucja prowadzi do powstania większego uporządkowania materii, a termodynamika opisuje wzrost chaosu). Potrzeba więc godzącej je superteorii opisującej przyrodę tak, by pozorne sprzeczności zniknęły. Przejrzenie książki amerykańskiego fizyka utwierdziło mnie w moim zdziwieniu. Nigdzie bowiem takich poglądów nie znalazłem. Smolin pisze o pozornej sprzeczności jedynie w kontekście historycznym. A postulowana superteoria odnosi nie do pogodzenia teorii ewolucji z termodynamiką (bo te są w pełni kompatybilne), a jedynie uogólnienia termodynamiki do teorii samoorganizacji1.

Podobne zdziwienie wywołała we mnie ocena działalności popularyzatorskiej Olivii Judson podsumowane w pewien sposób w książce Porady seksualne dr. Tatiany dla wszystkich stworzeń dużych i małych. Dominika Oramus uważa, że bardziej dostarczają one rozrywki niż wiedzy. Prawdą jest, że przyjęty przez Olivię Judson sposób narracji jest niezwykle zabawny, ale w niczym nie umniejsza to ładunku wiedzy, który za jego pomocą przekazuje. Co więcej, właśnie on może przyciągnąć czytelnika, który nigdy wcześniej nie był zainteresowany literaturą popularnonaukową.

Darwinowskie paradygmaty nie są też pozbawione drobnych, ale rażących błędów. Za taki uznać można przekonanie jakoby część załogi Nostromo uległa zakażeniu obcym DNA! Każdy, kto widział choć jeden film z uniwersum Obcego, wie że było inaczej. Niby drobnostka, ale…

Darwinowskie paradygmaty to książka, która z pewnością nie jest pozbawiona wad. Pomijam tu nawet oceny, z którymi się nie zgadzam, każdy ma przecież prawo do swoich. Największym minusem nie są nawet drobne rzeczowe błędy, które pojawiają się od czasu do czasu, ale mocno selektywny wybór materiału źródłowego. Mimo to warto sięgnąć po książkę Dominiki Oramus. Po pierwsze, prezentuje ona Darwina i darwinizm z unikalnej perspektywy, jako teksty kultury i źródło współczesnych mitów. Po drugie, ciekawe jest spojrzenie na teksty kultury popularnej, szczególnie fantastycznonaukowej przez pryzmat darwinowskich inspiracji. Po trzecie, książka pozwala uświadomić sobie, jak wielką inspiracją – zarówno dla nauki jak i innych dziedzin życia – stała się teoria ewolucji i jej twórca oraz jak bardzo oderwane czasem od intencji samego Darwina było jej rozumienie. Na pewno nie jest to jednak pozycja, którą można polecić osobie rozpoczynającej dopiero swoją przygodę z teorią ewolucji.

1From the point of view of a physicist, this is the right way to understand what the biosphere is, and what it is doing in the universe. Life must be a special, perhaps extreme, example of a processes of self-organization that can spontaneously appear when there is a steady flow of energy through a system. This line of thought suggests that there should be a general theory of self-organization, which is based on the thermodynamics of systems that are far from equilibrium because they are infused by a steady flow of energy. Such a theory might tell us that in these situations the level of organization, rather than of entropy, increases steadily in time.

2Na co przemożny wpływ zdają się mieć antyreligijne poglądy Dawkinsa.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo:
Format: ,
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Darwinowskie paradygmatyDominiki Oramus to książka poświęcona funkcjonowaniu Darwina i darwinizmu w kulturze współczesnej. Publikacja ta warta jest uwagi z trzech podstawowych powodów. Po pierwsze, prezentuje ona Darwina i darwinizm z unikalnej perspektywy, jako teksty kultury i źródło współczesnych mitów. Po drugie, ciekawe jest spojrzenie na teksty kultury popularnej, szczególnie fantastycznonaukowej przez pryzmat darwinowskich inspiracji. Po trzecie, książka pozwala uświadomić sobie, jak wielką inspiracją - zarówno dla nauki jak i innych dziedzin życia - stała się teoria ewolucji i jej twórca oraz jak bardzo oderwane czasem od intencji samego Darwina było jej rozumienie. Darwinowskie paradygmaty nie są pozbawione wad. Najważniejszą z nich nie są drobne błędy rzeczowe. Te choć drażniące, nie przysłaniają plusów książki. Jej największym minusem jest selektywność przeanalizowanego materiału, na który składają się przede wszystkim polsko- i angielskojęzyczne teksty kultury. Mimo to każdy, kto zafascynowany jest Karolem Darwinem i stworzoną przez niego teorią ewolucji, powinien sięgnąć po książkę Dominiki Oramus

Autor

Z wykształcenia archeolog klasyczny. Z natury miłośnik nauki i literatury popularnonaukowej (szczególnie biologicznej i fizycznej). Z potrzeby człowiek zainteresowany kwestiami edukacji oraz upowszechniania nauki. Współautor raportu "Dydaktyka cyfrowa epoki smartfona. Analiza cyfrowych aspektów dydaktyki gimnazjum i szkoły średniej"
Google+