Góry takie kamienne

Góry takie kamienne

Autor: Jacek Kolbuszewski

  • Tłumaczenie: —
    Konsultacja naukowa: —
    Tytuł oryginału: —
    Seria/cykl wydawniczy: —
    Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
    Data wydania: 1972
    ISBN: brak
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 352
…polskie piśmiennictwo taternickie po obiecującym starcie pod piórem Tytusa Chałubińskiego i po interesujących osiągnięciach literackich taterników dwudziestolecia międzywojennego, działających zresztą niekiedy jeszcze po wojnie, znalazło się w ślepej uliczce. Autorzy licznych wspomnień z wycieczek i wspinaczek coraz bardziej zapominali o posłannictwie i zadaniach literatury, przeżycia swoje sprowadzali nierzadko do sprawozdań, w których zanotowane zostały nazwy szczytów i ścian, czas wspinaczki i stopień trudności, ale zatraciła się istota wartości zdobywanych przez człowieka w górach…fragment książki

Po przytoczeniu tego cytatu mam ochotę napisać: nic dodać, nic ująć. Od lat, czytając tzw. książki górskie (w tym te, uznawane za bestsellery), byłem coraz bardziej rozczarowany. Im późniejsza data pierwszego wydania, tym książka bardziej miałka i nudna, aż przychodziła ochota zostawić w przedziale pociągu po przeczytaniu, choć nie lubię pozbywać się książek. Uciekam więc w lekturze daleko wstecz do niewielkiej książeczki Jacka Kolbuszewskiego. Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl przy i po lekturze to … erudycja. W zasadzie tekst jest literaturoznawczy, ale ma też duże walory literackie. Autor z dużą swobodą porusza się ponadto po historii, geografii i biografiach. Trochę mniej entuzjastycznie napisałbym o obecnej w książce psychologii czy filozofii. Te dwie ostatnie nie są jednak tematami ani wątkami dominującymi, czy ważnymi, więc nie mają potencjału zepsucia przyjemności lektury.

„Góry takie kamienne” to podróż odkrywania polskich gór. Zaczynając się w baśniowych oparach Góry Ślęży, poprzez smocze tropy na Sławkowskim Szczycie, jaskółki turystyki na zimnej Śnieżce i pozytywizm pierwszych opisów Karpatów, prowadzi do taternickiej demitologizacji Mnicha, Zamarłej, czy Kazalnicy Mięguszowieckiej. Czytając kolejne eseje dostrzegamy jak przez wieki coraz bardziej góry stawały się otwarte i wyraźne dla człowieka. Trochę jakbyśmy siedząc o świcie na tarasie schroniska obserwowali, jak słońce kolejnymi promieniami przeszywa i rozprasza baśniową tajemniczość porannych mgieł.

Książka na pewno ma swoje wady, albo nie każdego porwie. Niemniej uważam, że miłośnicy gór, literatury, baśni, a także historii, może też przewodnicy i przodownicy turystyki powinni po nią sięgnąć. Znajdą tu wiele dla siebie, w tym wiele inspiracji… Rozdziałów mimo ich chronologicznego ułożenia (zgodnie z historią odkrywania polskich gór) nie trzeba czytać po kolei, nie trzeba też przeczytać wszystkich, aby i tak znaleźć przyjemność z lektury. Wszystko osadzone jest w oryginalnych tekstach będących świadkami obcowania naszych przodków z majestatem i bogactwem gór.

Na koniec trochę złagodzę swoją opinię o współczesnej literaturze górskiej i zdradzę, że oczywiście ukazało się w ciągu kilku ostatnich lat kilka dobrych, a nawet znakomitych pozycji w tej kategorii. Nie wszystkie mogą się znaleźć na „łamach” tego portalu, bo mają bardziej ambicje literackie niż popularyzatorskie, ale te które mieszczą się przynajmniej w kategoriach Podróże i turystyka lub Kultura i literatura postaram się tu przywołać … bo watro ze sterty makulatury wyłowić kilka perełek.

Kategorie wiekowe: , ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Któż z nas nie kocha gór...Ta nie nowa ale wciąż wartościowa książka zabierze was w podróż po polskich szczytach i ich niezwykłych krajobrazach...

Autor

archeolog latynoamerykanista, geolog, alpinista
Inline
Inline
Google+