Baner z okładką książki Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat?

Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat?

Autor: Chris Taylor

  • Tłumaczenie: A. Bukowczan-Rzeszut
    Tytuł oryginału:  How Star Wars Conquered the Universe, The Past, Present, and Future of a Multibillion Dollar Franchise
    Wydawnictwo Znak
    Seria wydawnicza: –
    Data wydania: 2015
    ISBN: 978-83-240-3424-6
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 480
 BIBLIA DLA FANÓW GWIEZDNYCH WOJEN MOC SILNA W CHRISIE TAYLORZE I W KSIĄŻCE TEJ JEST! W 1973 roku George Lucas nabazgrał w swoim notatniku pierwsze zdania o walce galaktycznego Imperium z Rebeliantami. Cztery dekady i ponad 40 miliardów dolarów później gadżetów związanych z uniwersum Gwiezdnych Wojen było więcej niż mieszkańców Ziemi, a wiara Rycerzy Jedi stała się oficjalnie uznawaną religią. Dzieło Lucasa wyrwało się z ram kina. Dziś jest jedną z najbardziej lukratywnych i wpływowych marek. Kompletna historia fenomenu Gwiezdnych Wojen nie została jednak nigdy opowiedziana. Aż do dziś. Trzymasz ją w ręku. Chris Taylor – dziennikarz tygodnika „Time” i redaktor portalu Mashable – podąża śladami gwiezdnej sagi: od jej trudnych narodzin, poprzez burzliwe losy marki, aż po kontrowersje wokół najnowszego filmu. Dociera do ludzi, którzy pomogli przekuć pomysł Lucasa w legendę. Spotyka fanów i ludzi od marketingu, dla których Gwiezdne Wojny stały się sposobem na życie. Stacza walki ze współczesnymi Rycerzami Jedi i majsterkuje z konstruktorami droidów. Taylor szuka odpowiedzi na pytania, jak to się stało, że Gwiezdne Wojny przyciągnęły i zainspirowały miliony, i dlaczego będą rozpalać naszą wyobraźnię i zarabiać gigantyczne pieniądze przez kolejne pokolenia.z opisu wydawcy

Trudno o większy popkulturowy fenomen niż Gwiezdne Wojny. Uniwersum stworzone przez G. Lucasa wciąż znajduje wielu odbiorców mimo, że od czasu jego powstania minęło prawie 40 lat. W tym czasie narodziło się wiele różnych mód na różnorodne serie książkowe lub filmowe, które jednak stopniowo popadły lub popadają w zapomnienie. Dziś Matrix, Zmierzch, Harry Potter nie rozpalają wyobraźni przeciętnych młodych ludzi, a Gwiezdne Wojny nadal tak. W serialach, filmach czy książkach odnajdujemy wiele nawiązań do wykreowanego przez Lucasa uniwersum. Od Przyjaciół, po Jak poznałem waszą matkę, od Teorii wielkiego podrywu po Supernaturals, od Ugotowanego po Sprzedawców. Trudno dziś zrozumieć kulturę masową, bez znajomości Gwiezdnych Wojen. To czwarta, czyli pierwsza nakręcona część Gwiezdnych Wojen Nowa Nadzieja pokazała, że odbiorcami kina sf nie jest jedynie niewielka grupy nerdów, ale  że przyciąga ono więcej widzów niż romanse, melodramaty czy inne gatunki dawnego kina klasy A. Budżet owego filmu był o połowę mniejszy niż przeciętnej ówczesnej komedii. To sukces właśnie tego filmu stworzył kino nowej przygody i zapoczątkował modę na blockbustery, sequele, czy prequele, która stała się przekleństwem współczesnego kina. Nowa nadzieja zmieniła także podejście do promocji filmów. Lucas nie był pierwszym, który próbował sprzedawać gadżety związane z filmem, ale jako pierwszy odniósł tak ogromny sukces. Jest to doskonale widoczne i w tym przypadku, produkty oferowane przy okazji premiery najnowszego siódmego epizodu Gwiezdnych Wojen Przebudzenie Mocy cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Na rynku pojawiły się nawiązujące do filmu artykuły reklamowe, między innymi bluzy, t-shirty, kapcie, budziki, figurki, maski, pluszaki, kubki, przybory szkolne, gry czy plecaki. To wokół Gwiezdnych wojen narodził się cosplay, a w spisach ludności w UK, Nowej Zelandii czy Australii pół miliona obywateli zadeklarowało wiarę w religię Jedi. W większości było to żartem, ale gdyby brać to na serio to w UK jedyzm byłyby czwartą religią (po chrześcijaństwie, islamie i hinduizmie) i przyciągnąłby więcej wiernych niż judaizm, czy buddyzm. Fani Star Wars zajadle kłócą się, co jest kanonem w tym uniwersum, co doprowadziło nawet do „schizmy” wśród nich. Niektórzy nie mogą wybaczyć Disneyowi przeniesienia do legend budowanego przez kilkanaście lat rozszerzonego wszechświata (EU), który przez to stracił kanoniczność i przestał być częścią „historii” tamtej Galaktyki. Co ciekawe w angielskiej wikipedii imperator Palpatine miał dłuższe hasło niż cesarz August. Książka Chrisa Taylora jest jak na razie najlepszą próbą opisania i zrozumienia fenomenu Gwiezdnych Wojen jaka ukazała się na polskim rynku wydawniczym.

Dzięki tej publikacji śledzimy biografię Lucasa, powstanie gatunku space opera, kulisy powstawania kolejnych scenariuszy poszczególnych filmów, fenomen zabawek związanych z filmami, cosplayu, stowarzyszeń fanów, powstania Expanded Universe. Narracja w książce poprowadzona jest aż do przejęcie Lucasfilmu przez Disneya i ogłoszenia powstania siódmego epizodu z cyklu filmów Star Wars. Z tej książki możemy dowiedzieć się wiele ciekawostek dotyczących filmów i uniwersum stworzonego przez Lucasa: jak się ma oryginalna trylogia do wojny w Wietnamie, imperator Palpatine do Nixona, oraz dla jakich powodów Lucas w Mrocznym widmie wymyślił opodatkowania szlaków handlowych (to jest nawiązanie do  polityki republikanów z lat dziewięćdziesiątych XX wieku). Dzięki tej pozycji zauważamy także wpływ Tolkiena czy Campbella na mitologie uniwersum Lucasa. Wiele faktów może być dla czytelnika dosyć zaskakujące. Midichloriany Lucas wymyślił podczas prac nad scenariuszem Nowej Nadziei. I co ciekawe prowadzono nawet dyskusję o niewprowadzaniu filmu na ekrany kin. Lucas miał propozycję od Coppoli nakręcenia Czasu Apokalipsy i założenia parareligii w oparciu o koncepcję Mocy. Niewielu fanów Gwiezdnych wojen pewnie też wie, że Lucas był miłośnikiem Star Treka, a wśród pierwszych fanów Gwiezdnych Wojen było wiele osób, które wcześniej fascynowały przygody kapitana Kirka. Być może rozłam w fandomie Star Treka, jaki miał miejsce w wyniku premiery Nowej Nadziei tłumaczy niechęć jaka istnieje między fanami obu filmów. Na podstawie tej książki czytelnik może prześledzić jak zmieniał się scenariusz w klasycznej trylogii. Widać to szczególnie po Nowej Nadziei. Dla czytelnika może też być wielkim zaskoczeniem fakt, że początkowo najbardziej znienawidzona postać z trylogii prequeli Jar-Jar miał być mędrcem, który bez żadnego zarzutu wypowiadał się po angielsku. Podobnie miało być zresztą z innymi Gungranami. Nie dość, że Lucas uczynił księżniczkę Leję siostrą Luke`a, to jeszcze planował aby Palpatine okazał się ojcem Anakina Skywalkera. Jak wiadomo początkowo Luke miał nazywać się Skykiller, zrezygnowano z tego jednak podczas kręcenia Nowej Nadziei, gdyż Lucas był zmęczony pytaniami o powiązania między Gwiezdnymi Wojnami a Mansonem.

Książka zwalcza też wiele mitów, które funkcjonują wokół Star Wars. Warto podkreślić, że to nie zasługa Leigh Brackett, że scenariusz Imperium Kontratakuje był tak dobry. Na jej pracy odcisnęła się choroba, która w krótkim czasie doprowadziła do jej śmierci. Wbrew też plotkom nic nie wskazuje, aby istniał bardziej mroczny scenariusz Powrotu Jedi, w którym Han Solo zginął, Luke odszedł do pustelni, a Ewoków po prostu nie było. Książka Chrisa Taylora ma niewielkie wady, np. trudno powiedzieć, dlaczego jej autor uznał rebeliantów za udany serial. Uważam, że w większym stopniu powinna być przedstawiona myśl J. Campbella, bez której nie byłoby Gwiezdnych Wojen w obecnej postaci. Przejęcie Lucasfilmu przez Disneya nie odbyło się jednak bezkonfliktowo, wielu fanów ciągle nie może się pogodzić z uznaniem za niekanoniczne książek czy komiksów należących do Expanded Universe. Więcej miejsca należałoby też poświęcić zjawisku hejtu wśród fanów Star Wars wobec postaci samego G. Lucasa, oraz kontrowersji jakie związane były z serialem Wojny Klonów (TCW). Wielu fanów, krytykowało tą kreskówkę, przeznaczoną dla kilkuletnich dzieci, za zbytnią infantylność [sic!] i nie stosowanie się do kanonu. Aby było zabawniej, po uznaniu EU za niekanoniczne, ci sami ludzie przestali uważać kanon za coś istotnego… Mimo niewielkich uchybień (tłumaczenie tej książki jest fatalne i zawiera trochę błędów, czasami autorka nie rozumiała tekstu, który tłumaczy) książkę tą warto polecić nie tylko fanom Star Wars, ale też ludziom zainteresowanym kulturą masową. Czyta się ją z wielką przyjemnością.

Kategorie wiekowe: , ,
Wydawnictwo:
Format: ,

Author

doktor habilitowany historii w zakresie historii starożytnej i adiunkt w Zakładzie Historii Starożytnej Uniwersytetu w Białymstoku. Autor książek "Konsolidacja Cesarstwa Rzymskiego za panowania Aureliana 270-275" (wyd. Avalon, 2007) i Jowisz, Jahwe i Jezus. Religie w Historia Augusta (wyd. Sub Lupa, 2015)

9 comments

  • Szanowny Panie Doktorze,

    Z przykrością stwierdzam, że jestem zażenowany powyższą recenzją. Od człowieka wykształconego, posiadającego nie tylko tytuł doktora, ale również habilitację oczekuję bezwzględnej rzetelności i dążenia do przedstawienia prawdy.

    Nie wiem jak może Pan polecać książkę wydaną przez Wydawnictwo Znak oraz oceniać ją na 4,5/6 i wspominać w tekście jedynie o „niewielkich uchybieniach”.

    Polska wersja „Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat?” to jednak z najgorszych książek jakie miałem nieprzyjemność czytać od dekady. Ilość i jakość błędów merytorycznych, stylistycznych i translacyjnych jest PORAŻAJĄCA!

    Nie wiem jak z czystym sumieniem może Pan polecać książkę, gdzie tłumaczka idom „fish out of water” tłumaczy jako „jak ryba w wodzie” ?!

    Nie wiem jak może Pan podpisywać swoim nazwiskiem recenzję książki, bez słów oburzenie lub krytyki, w której tłumaczka nazwę akademii „West Point” przemianowała na „zachodni punkt” ?!

    Powyższe przykłady nie są nawet najbardziej soczystymi, które możemy znaleźć w tym wydawniczym wynaturzeniu. Dużą część wypisał doktorant z Instytut Sztuk Audiowizualnych UJ na swoim profilu facebookowym „Pan Optykon” (https://www.facebook.com/Pan-Optykon-197132843720791/?fref=ts).

    Odradzam wszystkim, zarówno miłośnikom Gwiezdnych Wojen, studentom filmoznawstwa, amerykanistyki, kulturoznawstwa czy innych kierunków, jak i zwykłym czytelnikom polską wersję tej książki. Nie warto!

    Czuję się dodatkowo zażenowany, że pod tą recenzją znajduje się logo mojego Uniwersytetu. Mam nadzieję, że Pan doktor dokona powtórnej lektury tej książki i zrewiduje swoją opinię.

    Z wyrazami szacunku
    mgr Dawid Przywalny
    doktorant Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ

    Reply
    • „Czuję się dodatkowo zażenowany, że pod tą recenzją znajduje się logo mojego Uniwersytetu. Mam nadzieję, że Pan doktor dokona powtórnej lektury tej książki i zrewiduje swoją opinię.”

      Tutaj to już chyba Pana poniosło. Serwis ma prawie 1000 recenzji, a Pan czuje zażenowanie z powodu jednej, pod którą widnieje logo UJ.

      Z Pana uwagami, zapewne słusznymi nie polemizuję. takie „tłumaczenie” jest niewybaczalne, ale czy w całości podważa ocenę recenzenta? imho – nie sądzę…

      Pozdrawiam,
      Też mgr Leszek Szumlas, bez widoków na doktorat.

      Reply
      • „Mimo niewielkich uchybień książkę tą warto polecić nie tylko fanom Star Wars, ale też ludziom zainteresowanym kulturą masową. Czyta się ją z wielką przyjemnością.

        1) to nie są niewielkie uchybienia, ale karygodne błędy
        2) Nie warto tej książki polecać nikomu z ich powodu
        3) Nie czyta się jej z przyjemnością, ale ogromnym intelektualnym bólem
        4) Recenzent nie tylko oceniał treść, ale również „Poziom edytorski”, który otrzymał aż 4/6, choć nie powinien nawet 1 oraz „Wartość merytoryczną” na 5/6, choć powinna być duża niższa z racji błędów. Jeśli książka w tym tłumaczeniu będzie cytowana przez studentów w ich kulturoznawczych tekstach to będzie to ogromna szkoda dla ich pracy i poziomu nauki.

        Reply
        • „Nie czyta się jej z przyjemnością, ale ogromnym intelektualnym bólem”

          Mam tak z wieloma książkami okołomatematycznymi, często polecanymi wszem wobec. Czytelnikom się podoba, sprzedaje się świetnie, a ja zgrzytam zębami, bo widzę masę błędów merytorycznych lub przeciwnie – brak błędów, ale i brak sensownej treści, a jedynie pisanie oczywistości przez 200 stron. Tym bardziej zachęcam do napisania recenzji!

          Reply
          • Żaden fan Gwiezdnych Wojen nie będzie czytał z przyjemnością „Order 66” przetłumaczony na „Zakon 66” (sic!).
            A co do recenzji to trzeba napisać do osoby prowadzącej profil Pan Optykon. Ja nią nie jestem wbrew pozorom 🙂

        • 1. To są niewielkie uchybienia. Nie dotyczą wartości merytorycznej książki, ale jakości tłumaczenia. Mimo, że książka nie jest dobrze tłumaczona, to zachowuje ona swoją wartość
          2. Te uchybienia są tak nieważne, że nie wpływają znacząco na odbiór książki
          3. to ma być uwaga merytoryczna?
          4. co do poziomu edytorskiego – to edytorstwo w Polsce umarło w 1989 roku. Od ponad 25 lat wydawnictwa oszczędzają na wydaniach. dziś bardzo rzadko się wydaje książki na poziomie tych z czasów PRL (nie piszę o papierze czy ilustracjach, ale o korekcie i redakcji naukowej).

          Reply
    • Dzięki za komentarz. Przeczytałam też to, co widnieje na profilu facebookowym Pana Optykona. Uwagi uważam za trafne – mam zerową wiedzę na temat Gwiezdnych Wojen, ale na przykład niektóre dotyczące tłumaczeń widać i bez tego. Myślę, że to ciekawa (i wartościowa!) opinia i też warto byłoby ją zamieścić na Mądrych Książkach, jako kontrrecenzję. Moim zdaniem oba teksty by dobrze się uzupełniały, bo też obie recenzje traktują o nieco innych sprawach. Może Pan Optykon zgodziłby się stworzyć ze swoich uwag recenzję i ją tu opublikować? Byłoby to cenne też ze względu na nacisk na ważną rolę konsultanta merytorycznego, który, nawet tylko przeglądając książkę, wyłapałby z pewnością wieeeele podejrzanych fragmentów. Dla mnie każda książka popularnonaukowa powinna mieć konsultanta merytorycznego (lub tłumacza będącego specjalistą w dziedzinie).

      Reply
    • Ja książki nie czytałem – nie będę się na jej temat wypowiadał, ale serdecznie zapraszam Pana Dawida do współpracy – recenzowania na łamach MK tej (nie ma limitu recenzji) i innych pozycji. Pana wiedza i zainteresowania byłyby dla nas cennym nabytkiem. 🙂

      Reply
    • Szanowny Panie Magistrze
      Z dyskusji z Panem widzę, ze nie umie Pan pisać recenzji. Książka jest dobra i ciekawa, choć jest fatalnie przetłumaczona. Oczywiście książkę warto przeczytać. Jest to z całą pewnością najlepsza książka o Gwiezdnych Wojnach wydana w Polsce, i jedna z najlepszych prac o amerykańskiej pop-kulturze na naszym rynku wydawniczym

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content