Lilavati

Lilavati

Autor: Szczepan Jeleński

  • Seria/cykl wydawniczy: –
    Wydawnictwo: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne
    Data wydania: 1992 (wydanie IX; wydanie I: 1926)
    ISBN 83-02-00762-5

  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 312

Lilavati – skąd taka dziwaczna, egzotyczna nazwa dla skromnego zbioru rozrywek matematycznych?… Co oznacza to słowo, dość zresztą mile brzmiące?…

L i l a v a t i – to imię córki sławnego matematyka hinduskiego z XI stulecia B h â s k a r y, zwanego A c â r i a, czyli mędrzec, a zarazem jest to tytuł pierwszej części jego wielkiego dzieła matematycznego S i d d h â n t a, dedykowanego córce.

L i l a v a t i to znaczy: urocza, czarująca! Taka zapewne była owa dziewczyna hinduska obdarzona niepospolitym talentem matematycznym; ale taka przede wszystkim jest sama MATEMATYKA.

fragment książki

Otwieramy Lilavati – i już od pierwszych zdań przedmowy trafiamy do innego, niemal baśniowego świata. Magia słów Szczepana Jeleńskiego urzeka kolejne pokolenia polskich czytelników. Przyjrzyjmy się bliżej tej niezwykłej książce.

Lilavati podzielona jest na siedem części. Pierwsza – moja ulubiona – to Anegdoty matematyczne i zadania anegdotyczne. Znajdziemy tu zadania przeróżne, od tych sprzed tysięcy lat po te współczesne Szczepanowi Jeleńskiemu, liczące lat dopiero sto. Zadania ze wszystkich stron świata; jak mówi sam autor: chińskie, hinduskie, greckie, arabskie, rosyjskie, francuskie itd.; zadania wielkich matematyków (…) oraz zadania nieznanych autorów. Imponuje różnorodność zarówno pod względem typów zadań, jak ich tematyki. Zaczynamy od pytania o podział schedy Araba, znalezionej sakiewki i zadań z zegarem. Pojawi się pytanie, jak sprzedając po pół jajka, można sprzedać całe jajka. Dowiemy się, jak sprawdzić, czy w osiemnastowiecznym Paryżu żyły co najmniej dwie osoby mające taką samą liczbę włosów. Trafimy na zazdrosnych mężów, będziemy przeprawiać się przez rów i odcyfrowywać spłowiałe rękopisy.

Ale i następne części są pełne interesującej treści. Poczytamy o ciekawych właściwościach liczb i działań matematycznych, figurach magicznych, sofizmatach. Będziemy odgadywać – wymazane cyfry, pomyślane liczby, daty urodzin. Rozdział szósty opowiada o tajnikach szachownicy, kart i domina. Książkę kończą gry, zabawy, łamigłówki, sztuki i figle matematyczne – labirynty, mosty królewieckie, wieża Hanoi, zabawy z zapałkami i nie tylko. Większość zadań ma rozwiązania, najczęściej omówione bardzo dokładnie i przystępnie także dla zdolnego ucznia szkoły podstawowej (sic!). Same odpowiedzi lub szkice rozwiązań pojawiają się przy tych zagadnieniach, które są analogiczne do poprzednich.

Książka liczy sobie blisko sto lat – wydano ją pierwszy raz w 1926 roku – ale nie straciła nic na aktualności. Nic zresztą dziwnego: mówi o prapoczątkach matematyki; staroświecki z dzisiejszego punktu widzenia język dodaje jej tylko uroku. Dodatkową, niezamierzoną zaletą tego ostatniego jest wprowadzenie dystansu między matematyką prezentowaną w książce a matematyką współczesną. Ten, kto próbowałby poznać obraz matematyki przez Lilavati, otrzyma obraz nieprawdziwy. Przez ostatnie lata wiele w matematyce – jak i w innych dziedzinach nauki – odkryto, a w dodatku Szczepan Jeleński wcale nie był matematykiem, tylko inżynierem, pasjonatem zagadek i łamigłówek. Może dlatego Lilavati napisana jest tak prosto, ale też pewnie z tego powodu po jej przeczytaniu można by mieć obraz matematyki jako dziedziny zajmującej się drobniutkimi (choć interesującymi) zadaniami tekstowymi. Lilavati nie uczy matematyki tak, jak jesteśmy przyzwyczajeni w szkole, nie uczy też matematyki nowszej, o współczesnej nie wspominając. Uczy za to radości z matematyki, radości z poszukiwania i odkrywania rozwiązań często nietypowych zadań. Zachwyci zarówno ciekawego świata, uzdolnionego kilkulatka (wiem to po sobie), jak i jego starsze rodzeństwo, rodziców czy dziadków. Jak pisze sam autor: Książka niniejsza jest przeznaczona głównie dla młodzieży, ale i człowiek dojrzały, gdy ją weźmie do ręki, przekona się niewątpliwie, że niejedną w niej rzecz nową i ciekawą odnajdzie. To świetna książka, do której może (i powinien) sięgnąć już kilkulatek. Dodatkową zaletą jest twarda oprawa, ciekawa okładka i estetyczne wnętrze, okraszone pełnymi uroku ilustracjami. Polecam gorąco!

Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Pełna uroku książka mieniąca się od zagadek, łamigłówek i anegdot matematycznych. Wydana blisko sto lat temu, a nadal nie ma sobie równych. Pasjonująca i jednocześnie łatwo zrozumiała także dla bardzo młodego czytelnika. Wspaniały pomysł na książkę dla dziecka i... dla jego rodzica. Polecam gorąco!

Autor

Matematyk. Absolwentka matematyki teoretycznej i modelowania matematycznego. Interesuje się historią matematyki, popularyzacją nauki oraz edytorstwem. Redaktor i korektor. Lubi literaturę piękną i pieczenie ciast i ciasteczek.
Inline
Inline
Google+