Odlotowa matematyka

Odlotowa matematyka

Autorzy: Henryk Pawłowski, Wojciech Tomalczyk (Zadania dla najmłodszych olimpijczyków – uczniów szkół podstawowych i gimnazjalistów), Zdzisław Głowacki (Ciekawostki Mądralińskiej)

  • Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza „Tutor”
    Data wydania: 2015
    ISBN: 978-83-89563-69-9
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 208
Mama kupiła śliwki i rozdała dzieciom. Wojtek otrzymał trzecią część wszystkich i jeszcze 3 śliwki, Agnieszka trzecią część pozostałych i jeszcze 2 śliwki. Połowę pozostałych śliwek dała Jurkowi, a pozostałe 6 śliwek sama zjadła. Ile śliwek kupiła mama? fragment książki

Nie ma chyba lepszego pokazania piękna matematyki niż poprzez łamigłówki logiczne, podsuwane dzieciom jeszcze przed rozpoczęciem formalnej edukacji matematycznej w szkole. Do dziś pamiętam mój zachwyt nad Lilavati i emocje przy obliczaniu liczby jajek czy pomarańczy, sprzedawanych przez bohaterów tej książki. I taka już na zawsze pozostała dla mnie matematyka – ciekawa, kojarząca się z odkrywaniem, a nie żmudnym obliczaniem. Potem przyszło mierzenie się z zadaniami z konkursu matematycznego Kangur…

Dzięki temu, że moi Rodzice podsunęli mi Lilavati tak wcześnie, wiem, jak ogromne znaczenie mają dobre książki z łamigłówkami i zagadkami, dostosowanymi do poziomu wiedzy dziecka i możliwości pojmowania przez nie. Takie zbiory mają też jeszcze jedną zaletę – są tak samo atrakcyjne także dla nastolatka, a nawet dorosłego. Stworzenie takiej książki nie jest jednak rzeczą łatwą.

Sztuka opracowania naprawdę bardzo dobrej książki rozbudzającej ciekawość matematyczną udała się Henrykowi Pawłowskiemu i Wojciechowi Tomalczykowi. Zadania dla najmłodszych olimpijczyków – uczniów szkół podstawowych i gimnazjalistów – to jest to! Zbiór ten, jak sami Autorzy piszą, jest skierowany głównie do uczniów szkół podstawowych. Ale nie tylko do nich. Zawarte w nim ciekawe zadania mogą zainteresować także starszą młodzież oraz nauczycieli i rodziców. I tak jest w istocie. Świetnie dobrane zadania przemycają też niezmiernie ważną informację: w matematyce wcale nie chodzi o liczenie, ale o logiczne myślenie.

Mamy do dyspozycji aż dwadzieścia zestawów różnorodnych zadań – idealnych tak na zajęcia kółka matematycznego, jak i popołudnie w domu. Do zadań dołączone są rozwiązania, a całość wieńczą Zabawy z zapałkami – w każdym z zadań należy przesunąć jedną zapałkę tak, aby otrzymana równość była prawdziwa. Na deser: bibliografia z propozycjami do dalszego odkrywania matematyki.

A same zadania? Będą nietracące na aktualności klasyki z obliczaniem liczby rodzeństwa (Jaś ma tyle sióstr, ile braci, natomiast jego siostra Małgosia ma dwa razy mniej sióstr niż braci. Ile dzieci liczy ich rodzina?) czy tego, ile dni zajmie dana czynność tylu a tylu stworzonkom (Trzy kury, znoszące regularnie jajka, w ciągu trzech dni zniosły trzy jajka. Ile jajek zniesie w ciągu 12 dni 12 takich kur?). Będzie wstawianie czegoś, by uzyskać coś (W jednym szeregu napisano dwadzieścia piątek: 5 5 5 … 5 5. Pomiędzy niektóre z nich wstaw znak „+” tak, aby otrzymana suma była równa 1000.). Będzie dzielenie tabliczki czekolady na równe części, odmierzanie tasiemki bez użycia miary czy przekładanie jednej cyfry tak, by równość była prawdziwa (Ta równość to 101 – 102 = 1; spróbujcie się z tym zmierzyć!). Przyłapałam się na tym, że zamiast czytać książkę pod kątem recenzji, wciągnęłam się w rozwiązywanie zamieszczonych w niej zagadek. I myślę, że nie może być dla tego typu książki większego komplementu.

Książka jest dwuczęściowa. Do zadań dołączone są Ciekawostki Mądralińskiej, autorstwa Zdzisława Głowackiego – historyjki o matematyce i matematykach. Pojawią się Archimedes, kwadratura koła, Sofia Kowalewska, Stefan Banach…

Pomysł z dołączeniem ciekawostek z historii matematyki ogólnie mi się podoba. Nieco jednak gorzej z realizacją. Nie jest to najlepsze źródło do poznawania czy poszerzania wiedzy z zakresu historii matematyki. Rażą liczne, zupełnie zbędne komentarze i mało subtelne aluzje polityczne – cóż to za pomysł, by pchać politykę do książki matematycznej dla dzieci! Chybiony jest także pomysł nazwania głównej bohaterki „panną Mądralińską” – określenie to ma zdecydowanie pejoratywne konotacje; to po prostu przezwisko dla przemądrzałego dziecka… Podobny problem jest zresztą z tytułem całej książki – Odlotowa matematyka to nie jest dobry pomysł. Miało być młodzieżowo, wyszło sztucznie – określenie „odlotowy” odbieram jako równie młodzieżowe, co „serwus”. Może i młodzież tak mówiła, ale czy ja wtedy w ogóle byłam na świecie?

Miałam dylemat przy przyznawaniu liczby gwiazdek. Pierwsza część jest bez wątpienia świetna i zasługuje na bardzo wysokie oceny. Wzięcie pod uwagę także drugiej części nakazywałoby tę ocenę (nie jakoś dramatycznie, ale jednak) obniżyć. Szkoda byłoby to czynić. Druga część nie zajmuje nawet połowy objętości całej książki; traktowałabym ją raczej jako dodatek do części pierwszej (pisany zresztą nie przez matematyka, a chemika), a nie równorzędny tekst. Ocenię zatem wyłącznie pierwsza część. Warto, zdecydowanie warto wziąć tę książkę w rękę, tak samo jak warto zajrzeć do wielu innych świetnych książek wydanych przez Oficynę Wydawniczą „Tutor”. I tego się trzymajmy.

Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Ta książka powinna trafić w ręce każdego dziecka - zadania dobrane przez Henryka Pawłowskiego i Wojciecha Tomalczyka pokazują, że matematyka to nie żmudne obliczanie, ale logiczne myślenie. Łamigłówki wciągną też młodzież i dorosłych. Idealna zarówno na kółko matematyczne, jak i domowe wieczory.

Autor

Matematyk. Absolwentka matematyki teoretycznej i modelowania matematycznego. Interesuje się historią matematyki, popularyzacją nauki oraz edytorstwem. Redaktor i korektor. Lubi literaturę piękną i pieczenie ciast i ciasteczek.
Inline
Inline
Google+