Szczęśliwy X. Matematyka na co dzień

Szczęśliwy X. Matematyka na co dzień

Autor: Steven Strogatz

  • Tłumaczenie: Wiktor Bartol
    Tytuł oryginału: The Joy of X. A Guided Tour of Math, from One to Infinity
    Seria/cykl wydawniczy: –
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
    Data wydania: 2014
    ISBN 978-83-7705-515-1

  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 294

Najlepsze wprowadzenie do pojęcia liczby, jakie kiedykolwiek widziałem – najbardziej przejrzyste i zabawne wyjaśnienie, czym są liczby i dlaczego ich potrzebujemy – znalazłem w wideo z „Ulicy Sezamkowej” zatytułowanym „1, 2, 3 licz i Ty”. Humphrey – sympatyczny, choć niezbyt lotny facet z różowym futerkiem i zielonym nosem – pracuje na zmianie obiadowej w hotelu Furry Arms. Pewnego dnia otrzymuje telefoniczne zamówienie z pokoju pełnego pingwinów. Uważnie go wysłuchuje, po czym przekazuje je do kuchni: „Ryba, ryba, ryba, ryba, ryba, ryba”. Usłyszawszy to, Ernie stara się oświecić Humphreya, opowiadając mu o zaletach liczby sześć.

W ten sposób dzieci dowiadują się, że liczby są wspaniałymi skrótami. Zamiast powtarzać słowo „ryba” tyle razy, ile jest pingwinów, Humphrey mógłby użyć potężniejszego pojęcia liczby sześć.

fragment książki

Powyższymi słowy rozpoczyna Steven Strogatz pierwszy rozdział książki Szczęśliwy X. Matematyka na co dzień. Autor, profesor matematyki stosowanej, stara się opowiedzieć w niej o matematyce „od początku – zaczynając od 1+1=2, a kończąc tam, gdzie uda się dojść”. Książka podzielona jest na sześć rozdziałów, poukładanych wedle stopnia trudności przedstawianego materiału. Rozdział pierwszy, Liczby, opowiada o arytmetyce przedszkolnej i wczesnoszkolnej. Czytamy o liczbach pierwszych, analizowaniu sytuacji politycznej poprzez modele zrównoważone i nie oraz o tym, czym jest ćwierć z ćwierci. Tematem drugiej części są Relacje: dlaczego gdy stracimy 50% kapitału, a potem zanotujemy pięćdziesięcioprocentowy wzrost nie wyjdziemy na zero, coś o liczbach zespolonych i fraktalach i co to ma do równań wanna. Część trzecia to Kształty: czytamy o twierdzeniu Pitagorasa, ale przedstawionym geometrycznie, nie algebraicznie (a zatem powrót do źródeł, do starożytności – świetne!) i sinusoidach. W czwartym rozdziale, zatytułowanym Zmienność, dochodzimy do matematyki, o której nie wszyscy słyszą w szkole: rachunku różniczkowego i całkowego (dowiemy się, że idee bliskie całkom pojawiły się tak naprawdę już około 250 lat przed naszą erą, a symbol całki to stylizowane „S”), liczby e, równań różniczkowych (np. opisujących uczucia Romea i Julii). Piąty rozdział to Dane – rachunek prawdopodobieństwa i statystyka; ostatni, Granice, mówi o liczbach bliźniaczych, wstędze Möbiusa, szeregach Fouriera i hotelu Hilberta.

Język książki jest żywy, dowcip miejscami dość rubaszny. O poziom merytoryczny zadbał tak autor, jak tłumacz – Wiktor Bartol jest doktorem matematyki. Drobne błędy powstały zapewne na etapie redakcji tekstu (nie wierzę, by matematyk „dorobił” na wykresie funkcji pionowe kreski – jak rozumiem, schodki są ładniejsze niż poziome linie? – czy liczbę e zapisał jako E tylko dlatego, że wielkimi literami pisane są nazwy podrozdziałów; komuś też najwyraźniej nie podobał się znak „+” obok znaku „-‘’, więc przerobił do na symbol mnożenia…). Można też było oddzielić graficznie podnoszenie do potęgi oraz oznaczanie przypisu – niestety przypisy często umieszczone są tuż po równaniach i brak rozgraniczenia wizualnego jest dość mylący.

Szczęśliwy X powstał na bazie artykułów drukowanych w „New York Timesie”; jak pisze autor, niektóre rozdziały pochodzą wprost z czasopisma. Założenie to dość karkołomne, zważywszy na fakt, że kolumna ma mieć konkretną liczbę znaków, a zatem wszystkie artykuły będą tej samej długości. O ile nie ma to znaczenia w przypadku tekstów na podobnym poziomie trudności (jak np. w świetnych Histeriach matematycznych Iana Stewarta), o tyle Steven Strogatz chce prowadzić narrację od matematyki przedszkolnej do wybranych zagadnień matematyki nowoczesnej. W efekcie pierwsze trzy części składają się z podrozdziałów po wielekroć przegadanych, sprawiających wrażenie sztucznie rozdmuchanych, a trzy pozostałe – wręcz przeciwnie: sporo tekstów aż się prosi o dłuższy opis, wprowadzenie, niepotraktowanie pobieżnie. W przypadku artykułów w czasopiśmie było to zrozumiałe; niestety w przypadku książki razi. Szczęśliwy X pisany jest z pomysłem, autor najwyraźniej lubi opowiadać o dziedzinie, którą zajmuje się naukowo, ale zdecydowanie brak książce dopracowania. Pierwsza połowa nuży, druga co jakiś czas galopuje. Atrakcyjne treści wymagałaby mocnego przeredagowania i trudno dociec, dlaczego tego nie uczyniono. Niestety, sporo potencjału książki zostało przez to zmarnowane. Dla przykładu: autor potrafi napisać zarówno zdanie „dodatnie ułamki to liczby postaci p/q dla dodatnich liczb całkowitych p i q”, jak „W przeciwieństwie do rozkładów normalnych ich [rozkładów potęgowych] dominanty, mediany i średnie nie pokrywają się, czego przyczyną jest ukośny, niesymetryczny kształt odpowiadających im krzywych” – bynajmniej tych ostatnich pojęć nie tłumacząc. Szczegółowe przypisy nieco ratują sytuację, ale w większości przypadków – nie.

Na okładce przeczytamy, że „Strogatz robi dla matematyki to, co Julia Child dla gotowania”, a w Internecie roi się od wręcz entuzjastycznych opinii przedstawicieli prasy. Chciałabym pisać w podobnym tonie, ale… jak zachwyca, skoro nie zachwyca? Świetne pomysły, ciekawe przykłady, żywy język – to jednak za mało, by stworzyć książkę wybitną. Powstało po prostu całkiem przyzwoite czytadełko, adresowane do dorosłych, którzy chcieliby „wykorzystać drugą szansę zbliżenia się do matematyki”, ale niekoniecznie chcieliby się w nią wgłębiać.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Jak pisze sam autor: to książka dla tych, którzy chcieliby wykorzystać drugą szansę zbliżenia się do matematyki. Lekka, ciekawa lektura, trzydzieści krótkich rozdziałów - krótkich spojrzeń na przeróżne działy matematyki.

Autor

Matematyk. Absolwentka matematyki teoretycznej i modelowania matematycznego, a także podyplomowych studiów edytorskich. Interesuje się historią matematyki, popularyzacją nauki oraz edytorstwem. Doktorant-stypendysta w Instytucie Historii Nauki PAN. Redaktor i korektor. Lubi literaturę piękną i pieczenie ciast i ciasteczek.
Inline
Inline
Google+