Wielkie twierdzenie Fermata

Wielkie twierdzenie Fermata

Autor: Amir D. Aczel

  • Tłumaczenie: Paweł Strzelecki
    Tytuł oryginału: Fermat’s Last Theorem. Unlocking the Secret of an Ancient Mathematical Problemics
    Seria/cykl wydawniczy: –
    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Data wydania: 1998
    ISBN 83-7180-655-8
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 144

Było tam napisane, że nigdy nie znajdą się takie liczby x, y i z, że x3 + y3 = z3. Żeby nie wiem jak wytrwale szukać, nigdy, przenigdy się takich liczb nie znajdzie. I było też napisane, że tak samo jest dla x4 + y4 = z4 i dla x5 + y5 = z5, i tak dalej… Wydawało się to takie proste, a autor książki twierdził, że przez ponad trzysta lat nikt nie zdołał tego udowodnić. Zapragnąłem więc znaleźć dowód…

fragment książki

Wielkie Twierdzenie Fermata to jedno z najsłynniejszych twierdzeń matematycznych w historii. To właśnie z nim mierzyła się bohaterka bestsellera Millenium, Lisbeth Salander; to je próbował dowieść w Szatanie z siódmej klasy pan Gąsowski. Na czym polega fenomen tego twierdzenia?

Pierre de Fermat był urodzonym w 1601 roku francuskim prawnikiem, radcą królewskim. Z racji swego zawodu miał dość ograniczone możliwości wyboru hobby – dobrze widziane było bowiem, by nie wymagało szerokich kontaktów z ludźmi, co miało zminimalizować ryzyko przekupstwa… Fermat w wolnym czasie zajmował się matematyką. Miał zwyczaj notowania na marginesach książek pomysłów zainspirowanych przeczytanym właśnie fragmentem. Jeden z takich dopisków pojawił się około 1637 roku na marginesie Arithmetiki Diofantosa. Brzmiał on następująco: Wiadomo, że nie można rozłożyć sześcianu na dwa sześciany, ani bikwadratu na dwa bikwadraty, ani żadnej potęgi, oprócz kwadratu, na dwie inne potęgi o tym samym wykładniku. Odkryłem prawdziwie cudowny dowód tego faktu, jednakże ten margines jest zbyt wąski, by go zmieścić.

Fermat pozostawił po sobie wiele takich krótkich notatek. W połowie XIX wieku wszystkie, poza jedną, zostały udowodnione bądź obalone. Została tylko ta jedna hipoteza… Pozornie prosta: zrozumieć ją potrafi nawet dziecko. A jednak wciąż nie udawało się tej zagadki rozwiązać…

Fascynującą historię blisko czterechsetletnich prób dowiedzenia Wielkiego Twierdzenia Fermata przedstawia w swojej książce Amir A. Aczel. Przeczytamy zarówno o tych, którzy próbowali przez lata udowodnić słynną hipotezę, jak i o tych, których wyniki przyczyniły się do ostatecznego rozwiązania. Poznamy smutną historię Yutaki Taniyami oraz tragiczną Evariste’a Galois i Nielsa Henrika Abela. Dowiemy się, co wspólnego ma liczba dziur powierzchni opisanej przez równanie z liczbą jego rozwiązań. Razem z Andrew Wilesem będziemy próbować mierzyć się z jego marzeniem z dzieciństwa: z udowodnieniem wielkiej hipotezy. Poznamy historię lat samotnej pracy na poddaszu i dowiemy się, kto okazał się prawdziwym przyjacielem. Czy bardziej docenimy Nicka Katza, który przez wiele tygodni wraz z Wilesem analizował linijka po linijce jego dowód i nikomu nie zdradził na ten temat ani słowa, czy Richarda Taylora, byłego ucznia Wilesa, który, dowiedziawszy się, że w dowodzie Wilesa znaleziono lukę, rzucił wszystko, wziął urlop na uniwersytecie w Cambridge, gdzie wykładał, i przyleciał na inny kontynent, by pomóc dawnemu wykładowcy, a późniejszemu przyjacielowi w pokonaniu niespodziewanych trudności?

Książka jest świetna merytorycznie. Imponujący jest ogromny wkład pracy autora, który dotarł do nieprawdopodobnej ilości źródeł. Aczel poświęcił też sporo miejsca na opisanie historii Shimury i Taniyamy – do dziś wiele osób nie wie, że hipoteza, przez niektórych nazywana błędnie hipotezą Shimury-Weila, została tak naprawdę stworzona w pierwotnej wersji przez tragicznie zmarłego Taniyamę. Pojawią się też pojęcia matematyczne – niejednokrotnie trudne, jak na przykład krzywe eliptyczne – przedstawione prosto i zrozumiale. To raczej lektura z historii matematyki, nie samej matematyki, będą zatem uproszczenia i przemilczenia – i bardzo dobrze. Nie dałoby się bowiem inaczej tego materiału przedstawić. Zamieszczone na końcu podziękowania robią wrażenie: wymienione są bowiem niemal wszystkie żyjące osoby, które miały ogromny wkład w dowiedzenie Wielkiego Twierdzenia Fermata. Nie bez znaczenia pozostaje też mistrzostwo tłumacza, polskiego matematyka Pawła Strzeleckiego – tak literackie, jak językowe: poprawia on nawet niektóre drobne niedopowiedzenia Aczela.

Wartość merytoryczna, lekkość prowadzenia tekstu, umiejętność zafascynowania słuchacza (od książki naprawdę nie da się oderwać! – jest jak pasjonujący kryminał) to jedno. Ale tę lekturę wyróżnia coś jeszcze. Nie sądziłam, że książka popularnonaukowa z matematyki może budzić emocje. A Aczel nie tylko zaciekawia. Historia Taniyamy zasmuca, Abela – martwi, przyjaźń Taylora wzrusza, konferencja w Cambridge cieszy, a znalezienie luki w dowodzie Wilesa frustruje. I to właśnie te emocje sprawiają, że to książka absolutnie wyjątkowa. A ponieważ do jej przeczytania w zupełności wystarczy wiedza ze szkoły średniej (a może nawet i nieco skromniejsza) – każdego zachęcam do poznania fascynującej historii Wielkiego Twierdzenia Fermata!

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Fascynująca książka przedstawiająca blisko czterysta lat prób udowodnienia Wielkiego Twierdzenia Fermata. Świetna tak merytorycznie, jak językowo. Jeśli chcesz przekonać się, że książka popularnonaukowa z matematyki może budzić emocje – sięgnij po nią koniecznie!

Autor

Matematyk. Absolwentka matematyki teoretycznej i modelowania matematycznego. Interesuje się historią matematyki, popularyzacją nauki oraz edytorstwem. Redaktor i korektor. Lubi literaturę piękną i pieczenie ciast i ciasteczek.
  • Grzeszo

    Aczel w ogóle umie zainteresować czytelnika – jego ‚statystykę w zarządzaniu’ wspominam bardzo ciepło. 🙂

Inline
Inline
Google+