Śmieci

Śmieci

Autor: Gerda Raidt

  • Wydawnictwo: Babaryba
    Data wydania: 2019-01-01
    ISBN: 9788362965724
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 96

Śmieci. Wytwarzamy ich tak dużo, że możemy je znaleźć nie tylko na wysypiskach czy w spalarniach, ale i w lasach, w oceanach, w kosmosie, na Księżycu, a nawet na Marsie! Czy wiecie, dlaczego tak się dzieje i jak temu zaradzić?
Żyjemy w czasach nadprodukcji i konsumpcjonizmu, który napędza nas do coraz to kolejnych zakupów. Do tego dochodzi jednorazowy plastik, którego wytwarzamy i zużywamy miliony ton rocznie. Tworzywa, które się niemal nie rozkłada. Jednym słowem wytwarzamy przeogromną ilość śmieci.

Niepopularne współcześnie jest także naprawianie różnych urządzeń, co jeszcze kilkanaście lat temu było standardem. Rzeczy miały starczać na wiele lat, a teraz zaledwie na kilka. Zwyczajnie nie opłaca się ich naprawiać, taniej jest kupić coś nowego, a stare wyrzucić.

Jak więc obecnie ograniczyć ilość produkowanych śmieci? I czy recykling rozwiąże problem ich nadmiernej ilości? A może da się prowadzić życie całkowicie bezśmieciowe (zero waste)?

Z książki „Śmieci” dowiecie się nie tylko wszystkiego o śmieciach, ale też odkryjecie, jak skutecznie walczyć z ich nadmiarem, tak by uchronić naszą Ziemię przed ekologiczną katastrofą! z opisu wydawcy

Czasami trafi się taka książka, którą da się zrecenzować tylko w nudny sposób. Dlaczego? Bo jest taka dobra. Kiedy pozycji czegoś brakuje, pojawiają się wyjaśnienia, przykłady, argumentacje. Pojawiają się emocje. Ale co, gdy w danej publikacji po prostu wszystko gra? Jest kompletna, ciekawa, potrzebna, wartościowa i atrakcyjna. Wtedy należałoby skwitować jednym słowem: „rewelacja” i zakończyć recenzję. Tak właśnie mogłabym postąpić w odniesieniu do „Śmieci” Gerdy Raidt. Ale, że nie ma tak lekko, zapraszam do czytania pieśni pochwalnej.

„Śmieci” to książka przeznaczona dla dzieci o dosyć szerokim przedziale wiekowym. Najlepiej w lekturze odnajdą się zapewne uczniowie podstawówki, ale myślę, że nieco starsza młodzież również wyniesie sporo z lektury, bo pozycja ta – choć tłumaczy wszystko bardzo przystępnie – zupełnie nie jest infantylna. Mimo to (a może właśnie dlatego) będzie się nadawała również dla kilkulatków, o ile do czytania siądą oni z rodzicem, który na poły poczyta, na poły poopowiada (w książce jest sporo tekstu jak na przedszkolaka).

Zgodnie z tym, co wskazuje tytuł, książka Gerdy Raidt opowiada o śmieciach i muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się, iż o takim temacie można napisać tyle ciekawych rzeczy. Przede wszystkim, Raidt podchodzi do tematu bardzo holistycznie. Z początku razem z czytelnikiem zastanawia się, czym w ogóle jest śmieć i co go czyni śmieciem. Brzmi zbyt filozoficznie? Bynajmniej. Dziecko w trakcie lektury będzie zastanawiało się, dlaczego czasami nowe z pozoru rzeczy zostają śmieciami (na przykład dlatego, że kupujemy sobie nowsze odpowiedniki, zmienia się moda albo trend), a kiedy indziej przedmioty, które ledwo utrzymują pierwotny kształt są przez nas nadal lubiane i trzymane w domach (na przykład, ukochany pluszak z oberwanym uchem i bez jednego oka).

Te rozważania sprawiają, że czytelnik zaczyna zupełnie inaczej postrzegać śmieci i przekonuje się, iż to my decydujemy, co nimi jest, a co nie; że nie ma obiektywnych kryteriów, które sprawiają, iż coś jest bezużyteczne. Dowiaduje się również, że w skali globalnej takie zjawisko jest jeszcze lepiej dostrzegalne: to, co dla mieszkańców krajów rozwiniętych jest śmieciem, dla ludzi z krajów trzeciego świata może być skarbem.

Na kolejnych stronach wyruszamy razem z autorką w podróż, która uzmysławia, jak to się dzieje, że powstaje tak wiele przedmiotów i dlaczego ich życie jest tak krótkie; co sprawia, że stają się śmieciami w czasie krótszym, niż ten, który był potrzebny do ich wytworzenia. Przekonujemy się również, iż śmieć śmieciowi nierówny. Niektóre śmieci można wykorzystywać ponownie bardzo wiele razy (ubrania przerabiać, szkło wykorzystywać ponownie, sprzęty naprawiać itp.), a inne są jednorazowego użytku, mimo że pozostają z nami na bardzo długo, a wręcz – na zawsze (plastik, który w zasadzie nigdy nie znika, a jedynie rozpada się na coraz mniejsze kawałki aż do mikroplastiku). Dowiadujemy się również, że wpływ poszczególnych śmieci na środowisko, zdrowie ludzi i zwierząt jest bardzo różnorodny. O ile obierki rzucone na kompost nie wyrządzą żadnej szkody (a wręcz przeciwnie), o tyle zużyta bateria może zniszczyć mały, lokalny ekosystem.

Chyba najważniejsze w treści „Śmieci” jest to, że autorka w bardzo rozsądny sposób pokazuje nam, iż od wielu lat udajemy sami przed sobą, że śmieci znikają w momencie, gdy odwracamy od nich wzrok. Wyrzucamy je do kontenera, zakopujemy je lub ukrywamy w taki czy inny sposób. Tymczasem, powinniśmy je traktować jako element naszego antropogenicznego ekosystemu i rozważnie z nimi postępować, cały czas o nich pamiętać.

Z książki płynie bardzo nienachalny, ale jednocześnie inspirujący przekaz. Może to nie jest takie trudne – by żyć tak, aby produkować jak najmniej śmieci…? Może to wcale nie będzie tak bardzo bolało, gdy nasze zakupy zrobimy nie tylko z myślą o produktach właściwych, ale też o śmieciach, które po nich pozostawimy. Dodam, że książka absolutnie nie trąci żadnym fanatyzmem, nie jest przesadna, a sama autorka w najmniejszym nawet stopniu nie jest „ekoświrem”, który stawia przed czytelnikiem niemożliwe do zrealizowania wyzwania. Przeciwnie. Stara się zachęcić do tego, by samemu podejmować decyzje na temat śmieci i samemu decydować – ile tych śmieci możemy lub chcemy generować. Rzecz po prostu w tym, by o tym decydować, a nie – by udawać, że śmieci znikają w momencie, w którym ktoś wynosi je spod tradycyjnego, polskiego zlewu.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Książka Gerdy Raidt jest nie tylko świetnie napisana, ale też bardzo atrakcyjnie zilustrowana. Język publikacji jest bardzo prosty, przystępny, ale nie infantylizuje przedstawianych treści. Autorka omawia prezentowane problemy z różnych perspektyw i nie ma w niej ani cienia zaślepienia. Nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać, byście sięgnęli po tę pozycję, więc na koniec napiszę po prostu: warto! To naprawdę potrzebna i ciekawa książka, która sprawi, że nie tylko Wasze dzieci, ale też Wy spojrzycie na wiele spraw z całkiem nowej perspektywy.

Autor

Pisarz. Lekarz weterynarii. Nałogowa kolekcjonerka opowieści i kofeinistka.
Google+