Dzienniki japońskie. Zapiski z roku Królika i roku Konia

Dzienniki japońskie. Zapiski z roku Królika i roku Konia

Autor: Piotr Milewski

  • Seria/cykl wydawniczy: –
    Wydawnictwo: Znak Litera Nova
    Data wydania: 2015
    ISBN: 978-83-240-2671-5
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 384
Piotr Milewski dotarł do Japonii w roku Królika. Akurat zaczęła się pora deszczowa i nad Wyspami na półtora miesiąca zawisła szara zasłona z chmur. W powietrzu unosił się gorzki zapach gnijących wodorostów. Japończycy uznają ten okres za piątą porę roku o nazwie tsuyu, co znaczy – śliwkowy deszcz. Bogowie są wtedy bliżej, ale czy sprzyjają wędrowcom?

Wybrał najbardziej wymagający rodzaj podróżowania. Japonię poznawał samotnie, bez planu, pieniędzy, jeżdżąc autostopem i śpiąc pod gołym niebem.Próbował uchwycić ducha archipelagu i zrozumieć mieszkających tam ludzi, którzy – mimo że gościnni i serdeczni – pozostali dla niego zagadką. Wydawnictwo Znak Litera Nova


„Dzienniki japońskie. Zapiski z roku królika i roku konia” Piotra Milewskiego to wspomnienia autora z jego podróży po Japonii w roku 1999, czyli roku królika, oraz z 2002 – roku konia.

Książka ma w sobie elementy przewodnika i rozważań filozoficznych. Oprócz opowieści o podróżowaniu, zwiedzaniu, spotykaniu ludzi autor zastanawia się nad sensem tego wszystkiego, rozmyśla czego uczą go podróże i co w jego życie wnoszą spotkani ludzie.

Japonia to kraj specyficzny, zupełnie różniący się od naszej części świata stylem życia i podejściem do niego, nowoczesny, ale obwarowany licznymi zasadami i rytuałami, zabobonny. Milewski dociera do Japonii z ograniczonymi możliwościami finansowymi, ale z otwartą głową i przemożną chęcią poznania kraju „kwitnących wiśni”. Niezaprzeczalnie jego atutem jest znajomość języka japońskiego. Podróżując stopem może rozmawiać z mieszkańcami tego kraju, albo choćby wysłuchiwać ich opowieści. W stosunku do niego, jako obcokrajowca, jest im się łatwiej otworzyć, nie muszą przestrzegać rygorystycznych konwenansów i nie ograniczają ich zasady ustalone w kontaktach międzyludzkich. Wychodzą z założenia, że on jako obcokrajowiec i tak ich nie zna. Milewski natomiast stara się przestrzegać panujących w tym kraju zasad, nie rzucać się w oczy ze swoją innością, przestrzegać reguł, żyć po cichu i skromnie jak przystało na Japończyka. Dzięki temu zaskarbia sobie przychylność mieszkańców i staje się „swój”.

Zwiedzając Japonię autostopem, spotyka ludzi różnych zawodów, młodych i zaawansowanych wiekowo, z różnych części kraju. Dzięki temu i my, jako czytelnicy tej książki, możemy poznać różne poglądy na życie i spojrzenia na świat. Japonia to kraj niejednolity, inni są mieszkańcy Tokio, Kioto czy Hiroszimy. Tak jak we wszystkich narodach widoczna jest tu różnica w pojmowaniu świata przez różne pokolenia.

Milewski nie skupia się tylko na filozoficznych rozważaniach. W swojej książce pokazuje historię Japonii, opisuje zwiedzane zabytki i zabiera w miejsca rzadko odwiedzane przez turystów. Chodzi utartymi szlakami podróżników, ale często też z nich zbacza, żeby poznać „zwykłą” Japonię. Zresztą poznaniu właśnie takiej Japonii sprzyja podróżowanie autostopem i odwiedzanie rodzin japońskich znajomych, bo mieszkanie z nimi, choćby przez parę dni, pomaga w zrozumieniu tego tak różnego od Polski kraju.

Książka kończy się cytatem Nikolasa Bouviera: „Dalekie podróże mają to do siebie, że przywozi się z nich co innego, niż to po co się pojechało. Nie pamiątki, nie świecidełka (…), nawet nie wspomnienia (…), lecz nowe spojrzenie.” Lepszej puenty tej książki być nie mogło. Warto wyściubić czasem nos z własnego podwórka, aby zobaczyć, że gdzieś może być inaczej, albo chociażby po to, by docenić to co się ma.

Warto zajrzeć do „Dzienników japońskich” i na chwilę wraz z autorem przenieść się do tego dalekiego kraju. Zagubić się w wielkim Tokio, poczuć historię w Kioto oraz odnaleźć radość  z życia w Hiroszimie. A jeśli ktoś wybiera się do kraju „kwitnącej wiśni”, to lektura tej książki jest wręcz obowiązkowa.

Kategorie wiekowe: , ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Książka kończy się cytatem Nikolas Bouvier: „Dalekie podróże mają to do siebie, że przywozi się z nich co innego, niż to po co się pojechało. Nie pamiątki, nie świecidełka (…), nawet nie wspomnienia (…), lecz nowe spojrzenie.” Lepszej puenty tej książki być nie mogło. Warto wyściubić czasem nos z własnego podwórka, aby zobaczyć, że gdzieś może być inaczej, albo chociażby po to, by docenić to co się ma.

Autor

Historyk, popularyzator historii i recenzent książek.
Inline
Inline
Google+