Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat

Wielcy polscy podróżnicy, którzy odkrywali świat

Autorzy: Maria i Przemysław Pilichowie

  • Tłumaczenie: –
    Konsultacja naukowa: –
    Tytuł oryginału:
    Wydawnictwo: Sport i Turystyka & Muza S.A.
    Data wydania: 2016
    ISBN: 978-83-287-0303-2
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 448
Publikacja przybliża sylwetki ponad 30 polskich podróżników, począwszy od żyjącego w XIII wieku Benedykta Polaka uznawanego za pierwszego polskiego podróżnika i prekursora polskiej geografii do profesora Ryszarda Wiktora Schramma – wybitnego biochemika, polarnika i alpinisty. Co ciekawe z przytoczonych w książce biografii wyłania się obraz podróżnika w nieco innym, niewspółczesnym znaczeniu. Jest to obraz człowieka odkrywcy, badacza, naukowca, który wewnętrzną pasję poznawania nowych miejsc często podporządkowuje wyznaczaniu nowych kierunków, odkrywaniu nieznanych lądów, pracy badawczej z dziedziny biologii, geologii, topografii, antropologii i etnografii. Wymienieni podróżnicy byli niekiedy pierwszymi ludźmi, którzy w ogóle pojawili się w danym miejscu lub którzy dotarli do jeszcze niepoznanych plemion, czasem by wbrew grożącemu im niebezpieczeństwu poznać ich kulturę, sposób życia i otaczające ich bogactwo przyrody. Często, jak na przykład w przypadku badaczy Syberii lub polarników pasja podróżowania była okupiona nadludzkim wysiłkiem i pracą w ekstremalnych warunkach. Co zaskakujące, niektórzy z nich, mimo ich wybitnej, cenionej również na świecie działalności, są w Polsce zapomniani. Warto wymienić choć kilku. z opisu wydawnictwa

Zaczynamy lekturę od Benedykta Polaka (ok. 1200-1280), zaś kończymy na R.W. Schrammie (1920-2007). Każdy z 33 rozdziałów książki poświęcony jest głównie jednej postaci (głównie, ponieważ losy przedstawionych ludzi są tak ze sobą posplatane, że nie sposób pisząc o jednym nie wspomnieć o drugim…). W efekcie mamy w ręku pracę, która przybiera charakter encyklopedyczny. Zawartych w niej „haseł” nie trzeba zatem czytać po kolei. Po zakończeniu lektury przychodzi jednak refleksja, że oto przeczytaliśmy coś ważnego, w gruncie rzeczy ciekawego, ale pozostaje pewien niedosyt. Książka nie ma ambicji literackich, jej język jest poprawny, „miły” lecz nie zachwycający. Nie ma ona też ambicji naukowych. Autorzy opierają się na informacjach znanych, sprawdzonych, obecnych w wielu źródłach. Nie kuszą się o pogłębioną analizę, odkrywanie nowych faktów, szczegółowe studia życiorysów, a nawet na ukazanie między wierszami, czy w osobnym rozdziale (rozdziałach?) szerszego tła historycznego. Oczywiście zawarli w tekście odniesienia do historii lecz są one dość ogólne. Można nawet odnieść wrażenie, że w ogóle treść pracy oparta jest o publikacje popularne z pominięciem większości naukowych (co potwierdza bibliografia). Refleksja taka pojawia się na przykład przy lekturze fragmentu dotyczącego słynnego lelewelowskiego Jana z Kolna, którego postać dogłębnie analizowana przez wielu historyków (choćby M. Paradowską, czy J. Tazbira) została już dawno „zdepolonizowana”. Szkoda trochę tej nieobecnej warstwy naukowej, bowiem polskie podróżowanie było niezwykle mocno „naznaczone tąpnięciami” historii.

Bardzo ciekawym zabiegiem jest natomiast umieszczanie pod koniec każdego z biogramów informacji o tym, jak współcześnie funkcjonuje pamięć o przedstawianej osobie. Będzie tu o medalach, monetach, znaczkach, nazwach, wydarzeniach naukowych i kulturalnych itp. Moim zdaniem zabieg to bardzo pomocny, abyśmy mogli na siebie samych spojrzeć jak w lustrze. Okazuje się czasem, że to nie Polska i Polacy pamiętają i upamiętniają naszych rodaków, ale raczej ich drugie ojczyzny albo wręcz „obcy” ludzie. To daje do myślenia, zwłaszcza że bardzo często potomkowie tych naszych emigrantów, podróżników, naukowców bardzo pomagali Polsce i Polakom w „czasach złych” nieustannie świadomi i dumni ze swego pochodzenia.

Drugą dużą zaletą książki jest materiał ilustracyjny. Znalazły się tu reprodukcje rycin i fotografii rzadkich, zapomnianych, trudnodostępnych. Ich dobór zwraca uwagę i bardzo cieszy Czytelnika. Niestety wydawcy postanowili oszczędzić i techniczna jakość materiału ilustracyjnego jest mizerna. To samo dotyczy papieru, który co prawda jest w miłym dla oka kolorze écru ale nie uzasadnia ceny publikacji, ani nie służy reprodukcjom.

Wspomniałem o splecionych losach ludzi, napiszę też, że w książce jest wiele ciekawostek. Czy dużo osób wie, że jeden z wybitnych polskich biologów i podróżników był kuzynem pewnego polskiego kompozytora? A kto wie który Polak stał się pierwowzorem jednej z postaci w książkach Juliusza Verne’a? Pozostawię tutaj te wątki celowo niedopowiedziane…

Można podsumować, że książka pisana jest ku pokrzepieniu serc. Pomimo kilku słów wyrażonej wyżej krytyki uważam, że warto ją czytać i jest to lektura przyjemna i łatwa (a momentami nawet wzruszająca). Trzeba pamiętać o ludziach, a na dodatek dokonania wielu z tych przedstawionych na kartach pracy Pilichów są po prostu niezwykłe, czy wręcz nieprawdopodobne (5000 km samotnie przez Amerykę Łacińską (!); samotnie rowerem przez całą Afrykę(!); zdobyć złoty medal szanowanego Towarzystwa Naukowego na podstawie badań instrumentami własnej konstrukcji i to wykonanymi w chacie bez prądu, wody i jedzenia (!)). Szkoda żebyśmy zapominali o własnych rodakach. Zatem polecam tę książkę.


Kategorie wiekowe: , ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Książka, którą warto przeczytać! Jest to lektura przyjemna i łatwa (a momentami nawet wzruszająca). Warto pamiętać o ludziach, których dokonania przedstawione na kartach tej książki są po prostu niezwykłe, czy wręcz nieprawdopodobne!

Autor

archeolog latynoamerykanista, geolog, alpinista
Inline
Inline
Google+