Jak podnieść w Polsce poziom czytelnictwa? 10 propozycji – 10 wyzwań!

Jak podnieść w Polsce poziom czytelnictwa? 10 propozycji – 10 wyzwań!

7Wiele osób narzeka na spadek liczby czytanych przez Polaków książek. I słusznie, zjawisko to bowiem pociąga za sobą cały wachlarz negatywnych skutków. To nie tylko upadek księgarni i bibliotek, ale przede wszystkim społeczny upadek umysłowy. Bo przecież to właśnie czytanie uczy nas myślenia, poszerza wiedzę o świecie, rozwija nas i uczy kreatywności. Czytanie to najlepsza inwestycja w rozwój i przyszłość, to potencjał, który musi być przekazywany z pokolenia na pokolenie i nie może podlegać degradacji. Propozycje, które znajdziecie poniżej to przyczynek do dyskusji na temat negatywnych zmian czytelniczych w Polsce i pierwszy krok, zachęta do dalszej dyskusji o tym problemie.

9Ulga podatkowa na zakup książek

Co jakiś czas poruszają ten temat politycy, ale jak na razie nic się w tej kwestii nie zmienia. Tymczasem we Włoszech takie rozwiązanie już obowiązuje. Tam ulga podatkowa ma na razie przysługiwać tylko w latach 2014-2016. Maksymalna kwota, przy której można będzie skorzystać z ulgi to 2000 euro, które można wydać rocznie na książki. Władze Włoch zwrócą czytelnikom 19% kosztów kupionych książek – można będzie odliczyć je sobie od podatku dochodowego. Oczywiście tak znacząca suma odliczenia jest w Polsce niemożliwa, ale nawet kilkaset złotych to już coś. Przez ostatnie lata koronnym argumentem przeciwko takiemu rozwiązaniu były niezbędne oszczędności budżetowe – teraz wszyscy politycy nagle na wszystko znajdują fundusze, więc może warto wrócić do tematu?

Obniżenie podatku VAT na książki

Dzisiaj wynosi on w naszym kraju 5 procent, ale dlaczego nie mógłby być niższy? Możliwa i prawnie dopuszczalna jest nawet zerowa stawka podatku VAT. Państwo i tak zarobi swoje na podatku dochodowym, którego suma wzrośnie, gdy książki zaczną się lepiej sprzedawać. Nie wspominając już o nowych miejscach pracy, poprawie edukacji społecznej itd. Jak najniższy podatek VAT powinien być jednolity dla wszystkich wydawnictw, także e-booków i audiobooków.

3Obowiązek posiadania stoisk książkowych przez stacje benzynowe i sklepy z zabawkami

Im więcej miejsc, w których dostępna jest literatura (także popularnonaukowa), tym więcej okazji by po nią sięgnąć. Każdy, kto w czasie wakacji ma okazję zatrzymywać się na austriackich czy włoskich stacjach benzynowych wie, że na każdej w nich takie stoisko się znajduje. Często można tam nabyć najnowsze, wartościowe pozycje, także dla dzieci i młodzieży. Tymczasem na naszych stacjach benzynowych kupimy każdy rodzaj alkoholu (sic!), ale próżno szukać tu książek czy audiobooków. Podobnie rzecz ma się w przypadku sklepów z zabawkami i akcesoriami dla dzieci. To tutaj właśnie dziecko może wybrać jedną z setek wersji ulubionej lalki czy klocków, lecz niemal nigdy nawet „nie otrze” się o książki. Czy książka to towar nieatrakcyjny dla dzieci? Pewnie tak właśnie jest, ale tylko i wyłącznie w winy dorosłych…

Elementy edukacji czytelniczej

Jest ich zbyt mało! Począwszy od wspomnianych powyżej sklepów z zabawkami, a na szkołach wszystkich szczebli skończywszy. Dzieci uczy się kultury obrazkowej, szybkiej i płytkiej „papki” a nie samodzielnego pogłębiania zainteresowań i wiedzy, także przy pomocy książek. Zbyt mało jest konkursów czytelniczych, wydarzeń pokazujących, że książki są nie tylko ważne, ale i modne, atrakcyjne. Dawno już zabito szacunek do książek i czytelnictwa i wciąż nie za wiele jest inicjatyw poprawiających ten stan rzeczy. Niezbędna jest zatem praca u podstaw – gruntowna analiza programów nauczania i umieszczenie w nich większej liczby elementów podkreślających rolę książek i – co bardzo ważne – uczących korzystania z nich.

2Więcej funduszy dla bibliotek

To właśnie na ich barkach spoczywa główny ciężar wspierania rozwoju czytelnictwa i wielka za nie odpowiedzialność. Nie można tych ważnych zadań realizować bez odpowiednich środków finansowych. Od infrastruktury zaczynając, a na księgozbiorze i jego promocji kończąc – wszystko musi być zaprojektowane i wsparte funduszami. Każdy, kto miał okazję korzystać z tych miejsc na zachodzie Europy czy w USA wie, jak przyjaznymi i zachęcającymi do czytania miejscami są tamtejsze biblioteki, także, a może przede wszystkim w małych miejscowościach. Nie dość, że można tam znaleźć wszystko, czego potrzebujemy do pogłębiania zainteresowań lub ambitnej rozrywki, to jeszcze wyposażenie biblioteki sprzyja spędzaniu tam czasu, a personel pomaga i nie traktuje nas jak intruzów. Nie można rozwijać małych, lokalnych wspólnot jedynie poprzez budowę „orlików” czy parków wodnych. Rozwój umysłowy to konieczność, której sport i rekreacja nie mogą zastąpić ani z nią konkurować. Polskie biblioteki zaś powinny przestać być miejscami, gdzie książki się chroni przed czytelnikami i zacząć być przyjaznymi przestrzeniami edukacji, rozrywki i miłości do książek.

8Więcej szkolnych lekcji o książkach i czytelniczej aktywności nauczycieli

Każdy z nas wie doskonale, że w szkole czyta się lektury. Przynajmniej teoretycznie, bo w dobie internetu zapewne dominują raczej streszczenia i ekranizacje. Czytanie kojarzy się młodzieży z przykrym obowiązkiem i wymyślnymi sposobami na oszukanie nauczycieli. Ci ostatni w zdecydowanej większości nie potrafią zachęcić do czytania i spowodować, by lektury zostały naprawdę przeczytane, a młody człowiek sięgnął po kolejne, już nieobowiązkowe książki. Szczególnie ważne jest, by nauczyciele potrafili i chcieli polecać uczniom książki rozwijające ich budzące się zainteresowania. Oczywiście by tak mogło się stać nauczyciele muszą sami je znać, wiedzieć co dzieje się w nauce i mieć dostęp do literatury najwyższej próby. Warto zatem zainwestować w szkolenia i warsztaty dla nauczycieli, szkolne biblioteki oraz narzędzia i pomoce naukowe służące nauczycielom na różnych etapach ich działań.

Rozwój mecenatu czytelniczego i edukacyjnego

W wielu krajach jest rzeczą zupełnie normalną, że działania związane z rynkiem wydawniczym, edukacją i popularyzacją nauki są wspierane finansowo przez prywatne osoby i firmy. W Polsce działalność tego typu jest bardzo często ograniczona do akcji charytatywnych, pomocy biednym i chorym itd. To oczywiście sprawa bardzo ważna, ale czytelnictwo i edukacja powinny być także w kręgu zainteresowań potencjalnych donatorów. Warto pomyśleć o poszukiwaniu wsparcia tego typu, zakładaniu organizacji pozarządowych propagujących je i instytucji poszukujących funduszy z prywatnych źródłach takich jak fundacje (np. muzealne), stowarzyszenia patronackie, koła i kluby przyjaciół różnych instytucji itp. Więcej mecenasów i donatorów to większe możliwości dla ograniczonych państwowymi dotacjami szkół, placówek edukacyjnych i naukowych czy popularyzujących naukę.

6Wsparcie dla naukowców popularyzujących wiedzę

To rzecz absolutnie niezbędna by wiedza o nauce i jej najnowszych odkryciach mogły trafiać „pod strzechy”. Niestety w polskim systemie szkolnictwa wyższego i nauki wciąż brak systemowych rozwiązań wspomagających popularyzację nauki. Badacze, którzy chcą poświęcać swój czas na pisanie książek popularnonaukowych czy organizowanie wydarzeń popularyzatorskich mają problemy z ocenami okresowymi, ponieważ ich praca nie jest traktowana poważnie. Ten, niedoceniany często, rodzaj aktywności podejmowanej przez wielu badaczy, realizuje się nadal w naszych warunkach najczęściej poza oficjalnym systemem szkolnictwa, stanowi jego nieśmiałe uzupełnienie i wzbogacenie. A przecież dzielenie się wynikami badań ze społeczeństwem jest jedną z głównych ról nauki i jej luminarzy, będących sługami nie tylko naukowej prawdy, ale także całej ludzkości, w imieniu której odkrywają prawidła rządzące naszą historią, teraźniejszością i wpływają na przyszłość. W Polsce świadomość tej misji dopiero zdobywa swoje miejsce w umysłach urzędników, nadal pozostając jednak niemal niedostrzegalnym lub pustym hasłem w uczelnianych czy ministerialnych działaniach, ankietach i finansach. By pokazać, jak daleka droga jeszcze przed nami warto zwrócić choćby uwagę na fakt istnienia w krajach Europy Zachodniej (np. Wielka Brytania, Włochy) odrębnych kierunków studiów poświęconych popularyzacji nauki, w ramach których zajęcia prowadzą profesorowie specjalizujący się z tej ważnej dziedzinie.

4Wsparcie dla księgarni, które nie obniżają poziomu

Ulgi podatkowe nie są wcale „melodią przeszłości”. Otrzymuje je wiele firm wchodzących na polski rynek, sklepy wielkopowierzchniowe itd. Dlaczego nie można udzielić ich – choćby w ograniczonym zakresie – księgarniom, które spełnią odpowiednie warunki? Chodzi tu o firmy, które sprzedają jedynie książki, a nie książki oraz gadżety, garnki, maskotki i wiele innych rzeczy. Księgarnie, których jest niestety coraz mniej spełniają niezwykle ważną społecznie rolę, dostarczając nam literaturę, edukację i rozrywkę na odpowiednim poziomie. Utrzymują też (a w każdym razie powinny) kontakt pomiędzy autorami i odbiorcami. Im właśnie należy się wsparcie od państwa, którego obowiązkiem jest utrzymywanie odpowiedniego poziomu wiedzy i edukacji w społeczeństwie. Księgarnia to miejsce spotkań i rozmów, szukania wartościowych książek i poznawania rynku wydawniczego, przestrzeń na dyskusje i spotkania z autorami. Tak! Są takie księgarnie i powinno być ich znacznie więcej!

5Dbałość o tzw. przestrzeń czytelniczą

Czytelnictwo to także poszukiwanie dogodnej dla siebie przestrzeni, pozwalającej nam się zagłębić w wybraną na bibliotecznej czy księgarnianej półce książce. W wielu krajach przestrzeń miasta jest umyślnie kształtowana tak by powstawały miejsca do… czytania!. Skwery i parki, prace a nawet podwórka stanowią w wielu przypadkach enklawy spokoju i wygody, pozwalające na spokojne spędzenie przerwy czy popołudnia z książką. Dlaczego tak ma być tylko w Danii, Holandii czy Szwecji? Czy nasze miasta nie mogą pomagać nam w spędzaniu czasu z literaturą? Zbyt dużo wycinamy drzew, a zbyt mało ich sadzimy, a i pod tymi które rosną, zbyt mało jest wygodnych ławek dla miłośników książek…

Autor

archeolog - egiptolog, popularyzator nauki
  • Marcin Mochal

    Zgadzam się ze wszystkim z wyjątkiem przedostatniego punktu. Księgarnie tradycyjne wyłącznie z książkami to już stety/niestety melodia przeszlości.

    • Piotr Kołodziejczyk

      dlaczego? tzn. tak jest rzeczywiście, ale czy tak musi być?

      • Marcin Mochal

        W momencie w którym zaczęły otwierać się sklepy oprócz książek oferujące „1001 drobiazgów” klienci przeszli tam, ponieważ oprócz książek mogli kupić też coś innego. Inna sprawa, że w tych sklepach często poza najbardziej nośnymi nowościami bywa pod względem literatury niespecjalnie.

  • „Wsparcie dla księgarni, które nie obniżają poziomu” trochę utopijne, ale lista bardzo dobra.

    • Piotr Kołodziejczyk

      To oczywiście tylko propozycje do dyskusji, niekoniecznie wszystkie realne i jedynie słuszne 🙂

  • Dzień później

    W Stanach Zjednoczonych ulgę podatkową mają firmy, które nie marnują jedzenia, tylko oddają je biednym – czemu więc ulgi nie mogłbyby dostawać księgarnie, które spełniają odpowiednie warunki?

  • Joanna Zwierzyńska

    Konstruktywne propozycje, i to sporo – to lubię!

  • W kontekście nauczycieli przypomina mi się mój nauczyciel polskiego z liceum. Czytanie lektur był to oczywiście obowiązek, ale każdy mógł czytać w swoim tempie. Jak to wyglądało? Był ogłoszony termin, kiedy była kartkówka z lektury i można było spokojnie odpowiedzieć na pytania sprawdzające znajomość książki. Jeśli komuś nie udało się przeczytać do tego czasu, mógł umówić się na kolejny termin i odpowiadać przed nauczycielem (ustnie). Zasady były przedstawione na początku roku i nikt nie miał problemu z ich zaakceptowaniem. Wszyscy czytali, oczywiście były jakieś tam wyjątki 😉 Okazało się nawet, że część osób woli odpowiadać ustnie, ponieważ to zawsze prowadziło do rozwinięcia rozmowy na temat książki.

    • Piotr Kołodziejczyk

      niestety takich świadomych i zaangażowanych nauczycieli nie ma zbyt wielu…

  • Elwira

    Polecam korzystanie z bibliotek internetowych. Za 35 zl mozna przeczytac dowolna liczbe ksiazek. Popieram dofinansowanie bibliotek w kazdej miejscowosci. Czytam bardzo duzo, jednak ksiazki kupuje rzadko. Te kupione stoja i obrastaja kurzem, zdarza sie, ze oddaje je do biblioteki.

    • Piotr Kołodziejczyk

      czytanie w każdej formie ma wartość!

  • Dominik Kurek

    Trzeci punkt mnie rozbawił, choć rozumiem, że na audioksiążki mógłby być jakiś popyt.
    Dodaję 11 punkt: sprzedawczynie mają prezentować (książki) i się jak wzorowy przykład z 9 pozycji.

  • Mnóstwo, jeśli nie najwięcej, zależy od rodziców. Być może trzeba organizować w szkołach zajęcia dla rodziców na temat czytania, jego zalet, itd. Tylko, że musiałyby być przymusowe 🙂

Inline
Inline
Google+