Błyskotliwa zieleń

Błyskotliwa zieleń

Autorki: Stefano Mancuso, Alessandra Viola

  • Tłumaczenie: Anna Wziątek
    Tytuł oryginału: Verde Brillante
    Wydawnictwo: Bukowy Las
    Data wydania: 2017
    ISBN 978-83-8074-073-0
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 160
Czy zdajecie sobie sprawę, że rośliny wokół nas porozumiewają się ze sobą? Są zdolne do dokonywania wyborów, uczenia się i zapamiętywania? Stosują wyrafinowane metody polowania i sprytnie manipulują zwierzętami? Mają inteligencję zbiorową i uczestniczą w życiu społecznym? Posiadają osobowość i dysponują – jak my – pięcioma zmysłami?
Od roślin możemy się wiele nauczyć, przekonuje Stefano Mancuso, jeden z największych światowych autorytetów w dziedzinie neurobiologii roślin. Swoimi badaniami udowadnia, że gdyby udało się nam lepiej zrozumieć i wykorzystać inteligencję roślin, być może moglibyśmy zrezygnować ze stosowania pestycydów lub potrafilibyśmy projektować lepsze komputery i sieci. Napisana z pasją Błyskotliwa zieleń uchyla przed nami drzwi do nieznanego świata. Jeżeli go nie zrozumiemy, nie przetrwamy. z opisu wydawnictwa

Kiedy ostatnio przeczytaliście książkę tak dobrą, że po jej zakończeniu nie mogliście przestać o niej myśleć i raczyliście wszystkich ciekawostkami zaczerpniętymi z jej treści? Mnie się to właśnie przydarzyło. Przeczytałam „Błyskotliwą zieleń” i współczuję teraz wszystkim moim rozmówcom, bo każdą konwersację rozpoczynam od „musisz to przeczytać”. Już od dawna żadna książka (zwłaszcza popularnonaukowa) nie wzbudziła we mnie tylu emocji: ciekawości, fascynacji, niedowierzania i… wstydu. Naprawdę poczułam się zawstydzona swoją ignorancją wobec świata roślin, który jest nam tak bliski, a jednak wciąż tak niewiele o nim wiemy.

„Błyskotliwa zieleń” to niepozorna książeczka – liczy nieco ponad sto pięćdziesiąt stron i nie jest grubsza od przeciętnego smartfona. Opisuje jednak najważniejsze zagadnienia związane ze światem roślin. Nie jest to jednak suche opracowanie, z którego dowiecie się, czym jest łyko, czym drewno i jakie wyróżniamy typy kwiatostanów. Przeciwnie – znajdziecie tutaj dowody na to, że rośliny czują, komunikują się ze sobą, reagują na otoczenie, a nawet – planują pewne strategie. Co więcej, przekonacie się, że mogą „myśleć”, choć ich inteligencja jest rozproszona i nie mają scentralizowanego mózgu. Potrafią być „charyzmatyczne” lub „nieśmiałe”. Umieją szacować i podejmować decyzje. Mają słuch, węch, dotyk, smak, a nawet – wzrok, choć wszystkie te zmysły funkcjonują inaczej od naszych – zwierzęcych odpowiedników.

Z jakiegoś powodu przywykliśmy do tego, by postrzegać rośliny jako formę pośrednią pomiędzy „prawdziwym” życiem, takim jak nasze własne a światem nieożywionym. Jest to nie tylko bardzo niesprawiedliwe, ale tez niezwykle mylne. Wszystko bowiem wskazuje na to, że w wielu kwestiach rośliny są znacznie bardziej zaawansowane od nas (na przykład, ich zmysły chemiczne i komunikacja chemiczna przewyższa nie tylko ludzi, ale też inne zwierzęta). Autorzy książki – Stefano Mancuso i Alessandra Viola zwrócili w swojej publikacji uwagę na bardzo interesującą i trafną kwestię. Mianowicie, istnieją dwie zasadnicze różnice pomiędzy światem zwierzęcym a roślinnym i nie chodzi w tym momencie o samożywność oraz cudzożywność. Po pierwsze, rośliny funkcjonują niejako w innej skali czasu. Dla nas są powolne, ale „powolne” nie znaczy „gorsze”. Pamiętacie entów z „Władcy Pierścieni” i ich dłuuuugie obrady? Dla bakterii to my jesteśmy powolnymi, niemalże nieruchomymi tworami (dla przeciętnej bakterii w ciągu dwóch dób mija tyle pokoleń co ludzkich pokoleń od czasów Chrystusa).

Po drugie – rośliny są silnie związane z jednym miejscem. Nie mogą wyrwać z gleby korzeni i przenieść się gdzie indziej, tak jak to czynią zwierzęta. Przez to wydają nam się jakby martwe („być w stanie wegetatywnym”, czy „być jak roślina / warzywo” oznacza – trwać, żyć, ale nie odpowiadać na bodźce z zewnątrz). Tymczasem to właśnie przywiązanie do jednego miejsca sprawia, że rośliny musiały wykształcić niezwykle wyrafinowane metody komunikowania się z otoczeniem, odpowiadania na jego zmienne warunki i manipulowania innymi stworzeniami (jak choćby owadami czy zwierzętami owocożernymi).

„Błyskotliwa zieleń” jest jak odfabularyzowana wersja „Cieplarni” Briana Aldissa. Z tą różnicą, że nie opisuje fikcyjnego świata z przyszłości lecz stan faktyczny. Naszą planetę tu i teraz. Zdominowaną – w pozytywnym znaczeniu tego słowa – przez organizmy roślinne. Czy tego chcemy, czy nie – nasze życie i przetrwanie zależy od roślin. Zapewniają nam one nie tylko tlen, pożywienie czy dobra materialne (pamiętajmy, że nawet ropa naftowa i diamenty są pochodzenia roślinnego J). Poprawiają też nasze samopoczucie oraz kondycję psycho-fizyczną (liczne badania dowodzą, że widok zielonych koron drzew przyspiesza i usprawnia procesy uczenia się, a ćwiczenia fizyczne w lesie są bardziej efektywne niż w mieście) i póki co – są najważniejszym elementem odtruwającym Ziemię z ludzkiej działalności.

„Błyskotliwa zieleń” oczaruje Was i zawstydzi, zafascynuje i zaciekawi. Obowiązkowa pozycja dla każdego organizmu cudzożywnego!

PS. Odejmuję jedną gwiazdkę od poziomu edytorskiego po pierwsze za brak spisu treści, a po drugie za to, że w tekście brak przypisów.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Książka, która was oczaruje i zawstydzi; zafascynuje i zaciekawi. Obowiązkowa pozycja dla każdego organizmu cudzożywnego!

Autor

Pisarz. Lekarz weterynarii. Nałogowa kolekcjonerka opowieści i kofeinistka.
Inline
Inline
Google+