Dzieje życia na Ziemi. Wprowadzenie do paleobiologii

Dzieje życia na Ziemi. Wprowadzenie do paleobiologii

Autor: Jerzy Dzik

  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
    Data wydania: 2011
    ISBN 978-83-01-16678-6
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 578 
Książka skierowana jest do Czytelników, których pasji poznawania przyrody nie zaspokajają już gazetowe uproszczenia, którzy gotowi są zmierzyć się z rzeczywistą jej złożonością i zawiłościami dróg naukowego dochodzenia do prawdy obiektywnej.informacje wydawcy

„Dzieje życia na Ziemi” to fenomenalna książka z jednego prostego powodu: jej Autor pisze w niej o „żywej” historii „żywego” życia w stopniu, w jakim historia ta jest naprawdę znana. Ta uwaga może wydawać się niejasna, więc zacznijmy od paru słów wyjaśnienia; zwłaszcza że sam Dzik poświęca temu tematowi nieco miejsca w Przedmowie.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat rozwój technik badań genetycznych doprowadził do zgromadzenia potężnej bazy danych genomów; dzisiaj znane są już setki pełnych genomów organizmów i tysiące – częściowych. Pozwala to na „wyciąganie” z tej bazy danych hipotez ewolucyjnych zautomatyzowanymi metodami. Po „wrzuceniu do komputera” sekwencji odpowiednio dużej grupy żyjących obecnie organizmów maszyna wypluwa „drzewko”, lub raczej serię lepszych lub gorszych drzewek, ilustrujących najbardziej prawdopodobne historyczne powiązania między tymi organizmami. Wyższego rzędu grupy są na takim drzewku ładnie porozdzielane, a pojawiające się na kopy publikacje przepełnione są odważnymi hipotezami na temat przebiegu ewolucji w najszerszej skali. W bardzo wielu przypadkach pracom tego typu brakuje jednak treści, cóż, biologicznej.

Ponieważ metoda jest półautomatyczna, uzyskane hipotezy ewolucyjne nie wynikają z przypuszczeń dotyczących możliwości wyewoluowania jednego z drugiego, wspólnych losów ekologicznych, wiedzy paleontologicznej albo hipotez na temat wyglądu i trybu życia wspólnego przodka. Wynikają z „decyzji” komputera, zaś autorzy tego typu pracy bywają bardziej informatykami niż biologami, a ich własna ekspertyza wyraża się z dobieraniu właściwych parametrów w stosowanych algorytmach. Czysto teoretycznie, autor tego typu opracowania na temat ewolucji ssaków kopytnych w ogóle nie musi umieć odróżnić krowy od gazeli. Dopiero wtórnie należałoby się zastanawiać nad biologiczną realnością takiej hipotezy i szczegółowym wiarygodnym scenariuszem ewolucji danej grupy organizmów w zaproponowanych ramach historycznych – co, prawdę mówiąc, ma miejsce zaskakująco rzadko, szczególnie przy rekonstrukcjach najwcześniejszych dziejów ewolucji życia na naszej planetce.

Dzik wchodzi w sam środek całej tej „molekularnej” afery z punktu widzenia paleobiologa – który o historii życia na Ziemi orzeka przede wszystkim na bazie materiału kopalnego – oraz „po prostu biologa” o zacięciu ekologicznym, który o historii tej opowiada w perspektywie *życia* – tj. toczącego się procesu rozmnażania, odżywiania, konkurencji, kooperacji, inwazji, ekspansji, wymierania itd. I jaka to jest opowieść!… Dzik pisze z pasją, precyzyjnie i klarownie, ale przy tym lekką i inteligentną prozą. Świetnie maluje obrazy ewolucyjne. Trzeba czasu, żeby się w to wgryźć, ale zdecydowanie warto.

Tekst zorganizowany jest historyczno-ekologicznie i śledzi poznaną historię życia – a więc w praktyce niemal wyłącznie historię życia wielokomórkowego – od najprostszych jednokomórkowców, a potem maleńkich zwierząt filtrujących oraz plechowatych roślin, po współczesne bogactwo form. Gęsto tu od dobrze skomentowanych zdjęć skamieniałości (w „Nowym wydaniu” z 2011 roku Dzik dopisał do każdej ilustracji parę zdań dodatkowego komentarza – bezcenne!), na których nareszcie coś widać (dotychczas, gdy przychodziło mi oglądać zdjęcia skamieniałych rurek albo kości, zysk edukacyjny netto był zerowy). Fenomenalnym materiałem ilustracyjnym są poglądowe rysunki okazów kopalnych naniesione na tabelę stratygraficzną wraz z sugerowanymi powiązaniami ewolucyjnymi (Dzik określa to jako „konwencję chronofiletyczną”) – jest ich sporo i są świetnej jakości, plus dają wyobrażenie o realnej skali czasu, w jakiej cały ten cyrk zachodził.

Drugą wspaniałością tego tekstu jest zręczne przeskakiwanie między skalami: z jednej strony patrzymy na potężną skalę „megaewolucyjną”: wychodzenie zwierząt na ląd, wyłanianie się ekosystemów, pojawienie się lasów na lądzie, ewolucja stawonogów… z drugiej – mikroewolucyjną, którą Dzik ilustruje często na przykładzie poszczególnych wykopalisk, pokazujących czasem minimalne zmiany ewolucyjne w skali ledwie tysięcy lat. Moim ukochanym przykładem stały się ząbki konodontów – wymarłych kręgowców, podobnych troszkę do współczesnych węgorzy albo lancetników – które służą Dzikowi jako materiał ilustracyjny w rozdziale 3 „Sposoby poznawania ewolucji”. Na diagramach żywcem wyjętych z artykułów naukowych (często autorstwa samego Dzika; warto nadmienić, że jest on światowej sławy paleontologiem) można zobaczyć „na własne” oczy powolne przemiany aparatu gębowego tych wczesnych kręgowców i z jednej strony nałożyć je sobie na perspektywę ekologiczną – oto ta konkretna grupka konodontów żyjąca w tym konkretnym środowisku 450 milionów lat temu – a z drugiej na perspektywę ogólnoewolucyjną – z jednej strony ząbki robiły się w skali tysięcy lat coraz bardziej płaskie, albo szpiczaste… z drugiej płetwy coraz silniej umięśnione; ostatecznie po milionie lat wyłania się z tego zupełnie nowy kierunek ewolucyjny. Tylko jaka była mechanika jego wyłonienia się? Są to piękne, konkretne problemy biologiczne, mające doskonałe osadzenie w materiale paleontologicznym.

Krótko mówiąc, po lekturze tego tekstu powinno stać się w końcu jasne, co tak naprawdę *wiemy* o historii życia – a wiemy o niej naprawdę sporo.

Efekt jest oczyszczający. Z jednej strony, od razu robi się jasne, że okazów kopalnych tak naprawdę nie brakuje i że na ich podstawie można spokojnie wypowiadać się na temat zgrubnego kształtu historii życia na Ziemi w ciągu ostatnich 500-600 milionów lat, a do pewnego stopnia również wcześniej. Osoby, które choć przelotnie dały się zwieść bajkom kreacjonistów, powinny nabyć sobie „Dzieje” i bardzo mocno puknąć się tym sporym tomiszczem w głowę. Są tu dziesiątki wspaniale udokumentowanych stron o ewolucji paproci, roślin kwiatowych, owadów latających, wijów, głowonogów, strunowców, pajęczaków… po lekturze tej książki kręci się w głowie od nazw skamieniałości, ale to dobrze – bo jest ich naprawdę mnóstwo!…

Z drugiej strony, lektura tego tekstu skłania do nieufności wobec wszystkich tych „śmiałych hipotez” dotyczących wczesnej ewolucji zwierząt, powiązań ewolucyjnych między eukariotami czy nawet prokariotami, a zwłaszcza pojawiających się czasem prób datowania wczesnej historii życia. Materiału kopalnego w tym temacie praktycznie brak, stąd Dzik, bądź co bądź paleontolog, poświęca pierwszym 2-3 miliardom życia na Ziemi ledwie kilkanaście stron i niemal wcale nie wypowiada się na temat powiązań ewolucyjnych pomiędzy jednokomórkowcami.

To nie jest jednak tylko kwestia braku skamieniałości. Dzik, poprzez naprawdę dogłębną analizę ekologiczną, pokazuje, że rozwój życia na Ziemi odbywa się zgodnie z prostą biologiczną logiką – ewoluują nie pojedyncze organizmy zawieszone w pustej przestrzeni, a całe ekosystemy. Jeśli wyewoluowała w oceanie nowa grupa filtratorów, musiało to oznaczać równoległe przemiany u wszystkich ekologicznie „sąsiednich” grup organizmów. Jeśli nastąpił wzrost rozmiaru drapieżników, musiało to wywrzeć jakiś wpływ również na ofiary tychże drapieżników – i tak dalej. Konsekwentnie, odtwarzanie dziejów życia na Ziemi nie może opierać się na naiwnym odczytywaniu pokrewieństw sekwencji genetycznych, bo uzyskiwane na tej drodze hipotezy nie są jeszcze biologicznie zakorzenione. Jeśli materiału kopalnego brak, to minimalnym wymaganiem zdaje się być analiza ekologiczna – gdzie, z kim i dlaczego dane „coś” wyewoluowało.

Książka daje więc, obok solidnej ilości bardzo szczegółowych informacji o wymarłych organizmach – co trudno czasem znaleźć – solidnego „kopa” biologicznego, przypominając o „żywości” życia. Jak dla mnie – bezcenne, zwłaszcza teraz, gdy organizmy żywe bywają traktowane jako „worki na sekwencje genetyczne”.

Parę uwag praktycznych. Dzik skupia całą swoją energię na okresie od późnego proterozoiku (fauna ediakarska) do dziś, więc wszelkie zdarzenia wcześniejsze nie są omówione zbyt szczegółowo. Zainteresowanych podobną w wydźwięku – czyli skupiającą się na rzeczywistości organizmalnej i ekologicznej – spekulatywną historią życia jednokomórkowego, odsyłam np. do artykułów T. Cavalier-Smitha (np. „Cell evolution and Earth history: stasis and revolution”), chociaż trzeba ostrzec, że facet „ma swój świat” i sprzedaje historię, pod którą nie podpisałaby się większość jego kolegów po fachu. Po drugie, diagramy wyskalowane są najczęściej w piętrach (żedyn, zigen, ems, eifel, żywet….), a nie w swojskich okresach (kambr, ordowik, sylur…), więc dobrze jest mieć pod ręką szczegółową tabelę stratygraficzną – taka bardzo by się przydała w kolejnych wydaniach, zwłaszcza, że Dzik stosuje odrobinkę niestandardowe, czasem przestarzałe nazewnictwo niezgodne z obecnymi międzynarodowymi standardami, np. wend zamiast ediakaru; posługuje się też „lokalnymi” nazwami pięter, jak np. tremadok, arenig, lanwirn… w przypadku ordowiku, więc na wielu tabelach stratygraficznych w ogóle nie będzie się dało znaleźć stosowanych w tej książce określeń.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Książka o "życiu żywym" - pięknie opowiedziana historia o glonach i wijach, pajęczakach i rekinach, ośmiornicach i dinozaurach; o wychodzeniu na ląd, o powstawaniu lasów, o konkurencji i o współpracy. Wspaniale zilustrowana, z opisami setek dobrze dobranych skamieniałości. Bomba informacyjna.

Autor

Z wykształcenia jestem filozofem przyrody, co w praktyce oznacza filozofowanie na temat tego, co nam mówią o świecie nauki przyrodnicze. W wolnych chwilach popularyzuję naukę: jako wykładowca, autor artykułów dla czasopism i w internecie, a ostatnio także jako autor książki: "Przekrój przez Wszechświat" (Copernicus Center Press, 2014) oraz "Granice Kosmosu - granice kosmologii" (Copernicus Center Press, 2015).
Inline
Inline
Google+