Nie mamy pojęcia

Nie mamy pojęcia

Autorzy: Jorge Cham, Daniel Whiteson

  • Tłumaczenie: Michał Romanek
    Wydawnictwo: Insignis
    Data wydania: 2017
    ISBN: 9788365743466
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 384
Już za chwilę dowiecie się o wszystkim, czego nie wiemy o naszym dziwnym i tajemniczym wszechświecie!
Wiedza człowieka o otaczającym świecie pełna jest luk. I nie są to luki małe – takie, które można by bez obaw zignorować. Mowa tu raczej o ziejących pustką otchłaniach! Tak! Aż do tego stopnia nie mamy pojęcia, jak działa wszechświat! Jorge Cham, robotyk i twórca znanej serii pasków komiksowych PHD, oraz Daniel Whiteson, fizyk cząstek elementarnych, połączyli siły, by zbadać stan naszej wiedzy – a raczej ogromnej niewiedzy! – o wszechświecie.
Za pomocą zabawnych rysunków komiksowych, przemawiających do wyobraźni infografik i niezwykle humorystycznych, a przy tym bardzo klarownych wyjaśnień naukowych Jorge i Daniel przedstawiają cały wachlarz zdumiewających pytań, które wciąż wprawiają naukowców w zakłopotanie, i próbują szukać najlepszych możliwych i zgodnych z obecnym stanem wiedzy odpowiedzi.z opisu wydawnictwa

Zacznijmy tę recenzję od wyobrażonej sondy ulicznej. Chodzimy sobie po centrum i zaczepiamy przypadkowych przechodniów. Każdego z nich pytamy, czy wie, czym jest grawitacja. Zakładam, iż zdecydowana większość powie, że tak, ponieważ u każdej z przepytanych osób w głowie kołacze się jeszcze wspomnienie tego terminu. Może ze szkoły, może z mediów. Grawitacja to taka siła, co to nas przyciąga do Ziemi. I tyle. A teraz przeprowadźmy ten sam wyobrażony eksperyment na przykład wśród fizyków teoretyków lub fizyków cząstek elementarnych. Zakładam, że zdecydowana większość z nich stwierdzi, iż nie mamy pojęcia, czym tak naprawdę jest grawitacja.

Zgodnie ze znanym i zszarganym już efektem Krugera-Dunninga, osoby o niewielkich kwalifikacjach w danej dziedzinie mają tendencję do przeceniania swojej wiedzy, natomiast eksperci wykazują raczej tendencję odwrotną. Publikacja, o której dziś Wam opowiem stara się odmienić tę zależność. Choć skierowana jest do osób niezajmujących się profesjonalnie fizyką, ma za zadanie zasiać w ich głowach te same wątpliwości i pobudzić tę samą ciekawość, jakie cechują ekspertów z tej dziedziny. Mowa oczywiście o „Nie mamy pojęcia” Jorge Chama oraz Daniela Whitesona.

Książka ta jest bogato ilustrowaną pozycją popularnonaukową, która tylko pozornie zadaje same pytania. Choć bowiem autorzy na samy początku publikacji zastrzegają, że nie będą w niej „zaczynać od podstaw” jak w podręczniku, dawka wiedzy fizycznej przekazywana jest czytelnikowi niejako przy okazji. Jak to możliwe? Już wyjaśniam. Wyobraźmy sobie, że nie mamy pojęcia, dlaczego podczas pieczenia wyrasta chleb. Skupiamy się w zasadzie tylko na tym pytaniu, ale gdzieś tam między rozważaniami dowiadujemy się, co to jest mąka i z czego się ją wyrabia, dlaczego piekarnik nagrzewa się do wysokiej temperatury, jakie związki chemiczne odpowiadają za piękną woń chleba, a nawet – kto jako pierwszy wpadł na pomysł wytwarzania pieczywa ze zbóż. Ten nieco infantylny przykład pokazuje, w jaki sposób autorzy książki przemycają wiedzę na temat fizyki.

Na podobnej zasadzie zbudowane są wszystkie rozdziały „Nie mamy pojęcia”. Najpierw pada pytanie, pobudzana jest nasza ciekawość, a potem – zupełnie „przypadkiem” poznajemy całe podstawy teoretyczne, które dotychczas zostały poznane. Przy tej okazji muszę dodać, że przywykliśmy do pojmowania zjawisk poprzez analogię (jak w przypadku chleba, o którym wspomniałam powyżej) i często jest to metoda, która świetnie się sprawdza w popularyzacji nauki. Są jednak wyjątki od tej reguły. I należy do nich właśnie fizyka, zwłaszcza kwantowa. Wyjaśnienie laikowi pewnych zjawisk fizycznych jest według mnie mistrzostwem popularyzacji, ponieważ cała masa zależności, jakie zachodzą na tym poziomie wymyka się naszemu intuicyjnemu postrzeganiu zjawisk i przebiega według zasad całkowicie odmiennych od tych, których nauczyliśmy się dzięki postrzeganiu zmysłowemu. Dlatego twórcom tej książki należy się owacja – oni podjęli się tego trudnego zadania i, według mnie – wyszli ze starcia z fizycznymi analogiami zwycięsko.

„Nie mamy pojęcia” jest książką nie tylko utrzymaną w bardzo lekkim tonie, nie tylko niezwykle komiksową, ale też bardzo dowcipną. Czy nie za bardzo? To z całą pewnością zależy trochę od gustu. Kiedy ja zaczynałam lekturę, początkowo czułam się troszeczkę przytłoczona liczbą żartów na temat kosmicznych kotów i lam, ale – szczerze mówiąc, szybko się przyzwyczaiłam i później ten natłok fizycznych gagów mnie już nie raził. To trochę tak, jakbyście poznali nową osobę, która jest typem wodzireja. Początkowo możecie czuć się nieco zmęczeni, ale jeśli chemia zadziała i polubicie się wzajemnie, przyzwyczajacie się do tego stylu i nawet zaczynacie go lubić.

„Nie mamy pojęcia” podejmuje bardzo szeroki zakres tematów – od czarnych dziur i cząstek elementarnych po teorię strun i podróże szybsze od światła (nie, nie są możliwe – to akurat wiemy na pewno). Być może tego zakresu tematycznego nie docenią zaawansowani fascynaci fizyki, ale laicy z całą pewnością będą za tę pozycję wdzięczni. Jeśli należycie do osób, które mają rozległą wiedzę o świecie, ale fizyki teoretycznej jakoś nigdy „nie łapaliście” – to książka dla Was.

Kategorie wiekowe: , ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Jeśli należycie do osób, które mają rozległą wiedzę o świecie, ale fizyki teoretycznej jakoś nigdy „nie łapaliście” – to książka dla Was!

Autor

Pisarz. Lekarz weterynarii. Nałogowa kolekcjonerka opowieści i kofeinistka.
Inline
Inline
Google+