W mieście, na dworze, w klasztorze. Jak przetrwać w średniowiecznej Anglii - Mądre Książki

W mieście, na dworze, w klasztorze. Jak przetrwać w średniowiecznej Anglii

W mieście, na dworze, w klasztorze. Jak przetrwać w średniowiecznej Anglii

Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych

  • Tytuł oryginału: The Time’s Traveller’s Guide to Medieval England
    Wydawnictwo: Astra
    Data wydania: 2017
    ISBN: 978-83-65280-22-0
  • Oprawa: twarda
    Liczba stron: 363
Oto niezwykły przewodnik po epoce tak odległej, że życie codzienne przypomina szkołę przetrwania! Czy jesteś gotowy na dietę złożoną z gotowanego boczku, chleba i grochu, konieczność zapuszczenia wzbudzającej zaufanie brody i publiczne pocałunki z innymi mężczyznami na znak pokoju? Czy odnajdziesz się w świecie, w którym kobiecie nie wolno wzruszać ramionami, a kąpiel raz na tydzień i codzienne czesanie włosów są dowodem próżności?

Poznaj epokę, w której zarazę powodowało niekorzystne ustawienie planet, próchnicę leczono za pomocą opium, bogaci płacili biedocie za pojawienie się na pogrzebie, a lordowie w imię mody potykali się o czubki własnych butów. Witaj w czasach, gdzie siedmiolatek za kradzież trafi na szubienicę, porządnego fachowca nie stać na marmoladę, a z ludźmi z wyższych sfer najprędzej dogadasz się… po francusku. Nadal marzysz o podróżach w czasie? Jeśli tak, zapraszamy do lektury niezwykłej książki, dzięki której poznasz prawdziwe średniowiecze. Przekonaj się, czy dasz radę przeżyć w XIV-wiecznej Anglii!z opisu wydawnictwa

Większość książek historycznych (czy to naukowych czy mających charakter bardziej popularyzatorski) siłą rzeczy ma podobny układ – chronologiczne przedstawienie wydarzeń, osobne omówienie kwestii politycznych, kulturowych, społecznych itd. A co powiedzielibyście na książkę historyczną zbudowaną jak przewodnik turystyczny? Na taki pomysł wpadł Ian Mortimer – popularny na Wyspach Brytyjskich historyk-mediewista i popularyzator dziejów średniowiecznej Anglii. Jego najpopularniejsze dzieło (w 2010 znalazło się na liście bestsellerów tygodnika Sunday Times) ukazało się wreszcie także w Polsce, pod tytułem W mieście, na dworze, w klasztorze. Jak przetrwać w średniowiecznej Anglii.

Już sam tytuł książki mówi nam o czym jest ta praca. To po prostu zwięzły przewodnik po najważniejszych dziedzinach życia człowieka w okresie średniowiecza. Książka jest podzielona na kilka rozdziałów, każdy został poświęcony innemu zagadnieniu (system społeczny, system pieniężny, ubiór, podróże, wyżywienie, prawo, medycyna, czas wolny itd.). Całość uzupełnia kilka tabel i wkładka zawierająca kilkanaście kolorowych rycin ilustrujących poruszane zagadnienia. Słowa uznania należą się edytorom z wydawnictwa Astra. Dzięki ich pracy książka po prostu cieszy oko. Wyjątkowo estetycznie wygląda okładka na której zamieszczono scenę z tzw. Psałterza Lutterela – kobietę bijącą męża wrzecionem.

Ale wróćmy do najważniejszego, czyli treści książki. A ta też jest niezwykle atrakcyjna. Mortimer ma cechę wyjątkowo rzadką wśród mediewistów – potrafi nie zanudzić czytelnika. Wręcz przeciwnie – zwracając się bezpośrednio do niego kreśli wyjątkowo plastyczny obraz średniowiecznej Anglii wraz z jej widokami, dźwiękami i (zazwyczaj dość nieprzyjemnymi) zapachami. Cierpliwie tłumaczy nam wszelkie zawiłości średniowiecznej codzienności i radzi, jak się zachować aby uniknąć niepotrzebnych wpadek. Podpiera się przy tym solidnym materiałem źródłowym. Trzeba też wspomnieć, że Mortimerowi udało się uniknąć pewnej pułapki, w którą wpada bardzo wielu popularyzatorów średniowiecza. Ta epoka trwała ponad 1000 lat, w ciągu których zachodziły liczne, często bardzo radykalne zmiany. Anglia czy Polska X wieku w niczym nie przypominała Anglii czy Polski w wieku XV. Mortimer wybrnął z tej pułapki. Przyjął za granicę chronologiczne swojej pracy wiek XIV – okres, w którym średniowiecze chyba najpełniej rozkwitało. Tylko w kilku przypadkach pozwolił sobie na „wycieczki” w koniec XIII lub początki XV wieku.

Mimo, że jest to praca o charakterze wybitnie popularyzatorskim nie oznacza to, że nie zainteresuje wytrawnego badacza epoki. Wręcz przeciwnie. Każdy rozdział jest solidnie podparty bibliografią i spisem materiałów źródłowych. Bez problemu można więc znaleźć odpowiednie pozycje pozwalające na pogłębienie wiedzy. Autor przytacza też obszerne fragmenty dzieł literackich, zapisów testamentowych, rachunków i innych dokumentów z epoki.  Przyznam szczerze, że to właśnie te cytaty ze źródeł niepublikowanych i szerzej w Polsce nieznanych, interesowały mnie najbardziej. Szczególnie dużo czasu poświeciłam analizie spisów wyposażenia i wartości mieszkań kupców angielskich. Mogą one być niezwykle przydatne nie tylko dla historyków, ale i dla licznej grupy miłośników odtwórstwa średniowiecznego.

W zasadzie mam tylko kilka drobnych zastrzeżeń do tej książki. W rozdziale o pożywieniu autor wśród owoców spotykanych na przydomowych grządkach wymienia m.in. truskawki. W średniowieczu jednak o truskawkach nikt jeszcze nie słyszał. To roślina wyhodowana dopiero w XVIII wieku, w dodatku powstała w wyniku skrzyżowania dwóch gatunków poziomek występujących w Ameryce Północnej i Południowej. Także w rozdziale o rozrywce wkradł się autorowi błąd. Napisał tam, że podczas gonitw na kopie i innych rycerskich rozrywek koń osiągał prędkość 65 km/h. Jest to moim zdaniem spora przesada. Czystej krwi konie wyścigowe, noszące na grzbiecie wyłącznie niewysokiego i szczupłego dżokeja osiągają dziś wyniki w najlepszym wypadku 68-69 km/h. Rycerski destrier obciążony dodatkowo rycerzem w pełnej zbroi (a nadmieńmy, że zbroje turniejowe bywały znacznie cięższe od egzemplarzy typowo bojowych) mógł biec nie szybciej niż ok. 40 km/h.

Nieco więcej zamieszania wkradło się w rozdział o ubiorach. Chociaż podejrzewam, że to nie wina autora, a raczej niezbyt dobrze obeznanej w terminologii tłumaczki (chociaż muszę jej oddać sprawiedliwość, że nie pomyliła zasłony z przyłbicą). I tak na przykład nieodmiennie męskie nogawice są tu błędnie nazywane rajtuzami (być może wpływ na takie nazewnictwo miała popularna komedia Mela Brooksa, a może to terminologia angielska podpowiedziała tłumaczce błędne określenie, w końcu w języku angielskim rajtuzy określa się mianem pantyhose, zaś nogawice to hose). Nieobeznanego czytelnika może to wprowadzić w błąd, zwłaszcza że nogawice, w przeciwieństwie do rajtuz, nie są ze sobą połączone w kroku.

Szkoda, że autor nie rozwinął bardziej tematu kobiecych majtek. Zwłaszcza, że egzemplarz znaleziony kilka lat temu w austriackim zamku, do złudzenia przypominający współczesne figi, był bez wątpienia własnością mężczyzny. Jest znana również ikonografia przedstawiająca właśnie mężczyzn noszących taki rodzaj bielizny. Z kobietami w majtkach się nie spotkałam. Niestety, akurat do tego fragmentu przypisu w książce nie ma.

Nie przesadzę jeżeli napiszę, że Jak przetrwać w średniowiecznej Anglii… to jedna z najlepszych prac jaka powstała na ten temat. A także chyba najlepsza książka jaką przeczytałam w ostatnim czasie. Zachęca zarówno świetnym, lekkim i żartobliwym językiem jakim została napisana jak i bardzo wysokim poziomem merytorycznym. Myślę, że ma szanse stać się jedną z tzw. „Biblii”, lekturą obowiązkową dla każdego rekonstruktora odtwarzającego okres dojrzałego średniowiecza.

Kategorie wiekowe: , ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Absolutne "must have" dla każdego miłośnika późnego średniowiecza! Nie ważne czy interesuje się nim zawodowo czy hobbystycznie. Jedna z najlepszych książek jakie czytałam na ten temat!

Autor

Z wykształcenia archeolog-bronioznawca. Miłośniczka wszystkiego co stare.
Inline
Inline
Google+