Religie Rzymu

Religie Rzymu

Autor: Mary Beard, John North, Simon Price

  • Tłumaczenie: zespół pod redakcją Lechosława Olszewskiego
    Tytuł oryginału: Religions of Rome
    Wydawnictwo: Napoleon V
    Data wydania: 2017
    ISBN 978-83-946686-4-8
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 565
Książka prezentuje całkowicie odmienne od dotychczasowych spojrzenie na przeszło tysiącletnią historię życia religijnego Rzymu: od założenia Miasta, przez powstanie imperium, aż do przyjęcia chrześcijaństwa. Religia znajdowała się w centrum kultury rzymskiej; była częścią działań politycznych i wojskowych, władzy cesarskiej i jej przeciwników, życia rodzinnego i dyskursu filozoficznego. Erudycyjna opowieść Autorów umieszcza religię zarówno w kontekście kulturowym prostej osady z VIII wieku przed Chr., jak i kosmopolitycznego, wielokulturowego społeczeństwa pierwszych wieków chrześcijaństwa.Od wydawcy

Jowisz, Wenus czy Herkules – imiona tych rzymskich bóstw znają chyba wszyscy. Stanowiły one centrum rzymskiej religii, która jednocześnie fascynuje nas swoją egzotyką i odrzuca krwawymi ofiarami. Tak naprawdę jednak mało kto wie, jak wyglądała rzymska religia i czym różniła się od religii współczesnych. Na szczęście, dzięki wysiłkowi wydawnictwa NapoleonV i grupy redaktorów-tłumaczy, na polskim rynku ukazała się niedawno książka, która dogłębnie opowiada o Religiach Rzymu.

W przypadku nauk historycznych granica między literaturą naukową i popularnonaukową jest iluzoryczna. Trudno tu dokonać jasnego podziału, z jakim mamy do czynienia w naukach ścisłych czy przyrodniczych. Niemniej jednak książkę Mary Beard, Northa i Price’a trudno nazwać pozycją popularyzatorską. Jest to bowiem w istocie systematyczny wykład, rodzaj podręcznika, opisującego i wyjaśniającego tzw. model obywatelski religii starożytnego Rzymu. Model ten skupia się na wyjaśnieniu religii jako integralnego elementu ładu społecznego w Rzymie. W jego myśl dla religijności starożytnych nikłe znaczenie miały kwestie osobistej wiary, liczyło się przede wszystkim uczestnictwo w rytuałach państwowych, które miało zapewnić pax deorum, czyli dobre relacje z bogami. W efekcie autorzy książki niemal zupełnie pomijają inne kierunki badań i próby spojrzenia na religie Rzymu. Analogicznie fizycy teoretyczni rozwijający teorię strun raczej rzadko wspominają w swoich książkach pozostałe próby unifikacji sił natury. Dla osoby, która nie jest zorientowana w temacie może to być mylące, dlatego przy lekturze trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że nie jest to przedstawienie wszystkich kierunków badań, a jedynie jednego wybranego.

Zresztą „Religie Rzymu” nie są przeznaczone raczej dla osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę ze starożytnością. Nowicjusz taki może poczuć się wrzucony na głęboką wodę i zagubiony ilością faktów. Natomiast dla tych, którzy już posiadają podstawy wiedzy na temat religijności rzymskiej będzie to lektura wciągająca.

Autorzy postanowili przedstawić nam temat w układzie chronologicznym. Zaczynają więc od prób wyjaśnienia genezy religii rzymskich, które znamy z opisów, które pisali Grecy i Rzymianie od II wieku p.n.e. Niewątpliwą zaletą otwierających rozdziałów jest fakt, że Beard, North i Price podkreślają, jak niewiele wiemy na temat początków rzymskich instytucji religijnych. Znakomita większość informacji, które posiadamy pochodzi bowiem z późniejszych okresów i należy podchodzić do nich bardzo ostrożnie. Nie wiemy niestety, które z nich są reminiscencją wcześniejszych dokumentów, a które były tworzone by wyjaśnić zastałą sytuację w oparciu o obiegowe opinie lub wyobrażenia danego autora. Dzięki temu wstępne rozdziały „Religii Rzymu” są cenną – nawet jeśli nie systematyczną – lekcją krytyki źródeł historycznych. Jest to szczególnie ważne w dobie szerzenia się mitów takich jak Imperium Lechickie, które tworzone są z jednej strony w oparciu o bezkrytyczną lekturę dawnych kronik, a z drugiej w wyniku wybierania tylko tych informacji, które pasują do z góry obranej tezy.

Bardzo cieszę się również, że autorzy podjęli krótko dyskusję o tym, jak z czasem – ze zmianą kontekstu – zmieniały się same religijne rytuały. Daje to czytelnikowi pojęcie również o tym, dlaczego niektórzy bogowie „zajmowali się” nieraz bardzo odległymi od siebie sprawami.

Większego zaufania do źródeł pisanych nabieramy wraz z autorami książki dopiero w trzecim rozdziale poświęconym Religii w okresie późnej Republiki. Jakkolwiek merytorycznie „Religiom Rzymu” niewiele można zarzucić, to odniosłem wrażenie, że momentami autorzy opuszczają nieco gardę historycznego krytycyzmu. Piszą oni na przykład (s. 224), że po śmierci Cezara godność najwyższego kapłana (pontifex maximus) miała być przekazana jego (adoptowanemu) synowi posiłkując się przy tym cytatem z Diona Kasjusza, który pisał na przełomie II i III wieku naszej ery. Jak wiemy następcą Cezara został Marek Emiliusz Lepidus. Dopiero po jego śmierci godność ta przypadła Oktawianowi Augustowi. Jakkolwiek można sobie wyobrazić sytuację, że zapis o sukcesji w testamencie Cezara został zignorowany, to jednak bardziej prawdopodobne wydaje się, że został on spreparowany dopiero po tym, jak syn Cezara został jedynowładcą Rzymu.

W książce poświęconej religiom Rzymu nie mogło zabraknąć również i chrześcijaństwa. Autorzy nie wchodzą tu w spory teologiczne między różnymi „odłamami” wczesnego chrześcijaństwa. Skupiają się na relacji chrześcijaństwa do pogaństwa i wyjaśnieniu kwestii powtarzających się prześladowań. Według modelu obywatelskiego niechęć do chrześcijan wynikała przede wszystkim z faktu, że nie uczestniczyli oni w państwowych rytuałach religijnych i nie chcieli składać ofiar za pomyślność cesarzy.

Dobrą decyzją polskich redaktorów było opatrzenie tekstu wstępem i kończącym tom komentarze, skupionym na osadzeniu treści tekstu w ogólnej dyskusji naukowej o religii rzymskiej. Czytelnicy dociekliwi docenią też przygotowany przez Michała J. Baranowskiego spis literatury przedmiotu dostępnej w języku polskim.

Jakkolwiek pochwalić należy trud włożony w przełożenie pokaźnego tomu grupie historyków pod przewodnictwem Lechosława Olszewskiego i Michała J. Baranowskiego, to niestety w czasie redakcji i tłumaczenia polskiego wydania nie uniknięto błędów. Nie ma sensu wymieniać tu literówek i błędów edycyjnych. Wypada natomiast wspomnieć o potknięciach merytorycznych w opisie ilustracji głównie w rozdziale drugim, które niestety powtórzono za oryginałem (o ile brak ingerencji w główny tekst rozumiem, podpisy pod ilustracjami można było poprawić) a znana w historii sztuki i archeologii jako Książę hellenistyczny (s. 113, ryc. 2.2) przedstawiona zostaje jako portret hellenistycznego księcia. Problem w tym, że mimo nazwy, nie wiemy, kogo właściwie on przedstawia. Wielu badaczy uważa, że tak naprawdę Hellenistyczny książę przedstawia jakiegoś… Rzymianina. Bardziej martwi jednak to, że według polskich redaktorów rzeźba ta wykonana została w „stylu greckim”. Dość powiedzieć, że coś takiego jak „styl grecki” w historii sztuki i archeologii klasycznej nie istnieje, a rzeźbę wykonano w stylu hellenistycznym.

Merytoryczne błędy znajdują się również pod ilustracją 2.6 na s. 131. Przedstawiono tu szereg monet, które podpisano jako „monety (srebrne denary)”. Problem w tym, że określenie „srebrny denar” to masło maślane. Denary był bowiem monetą bitą ze srebra. Zdecydowanie lepiej byłoby podpisać te zabytki jako „denary (monety srebrne)”, co byłoby zarówno poprawne merytorycznie, jak i informatywne dla czytelnika. Co gorsza redaktorzy mylą tu awersy (tj. tzw. główną stronę monety) z rewersami. W mennictwie rzymskim to storna krążka, na której zwykle występuje wizerunek (np. boga czy postaci legendarnej) lub portret, uznaje się właśnie za awers. Tutaj jest niestety odwrotnie.

Nieco zamieszania wprowadzać może również decyzja redakcji o nie spolszczania imion rzymskich. Tym bardziej, że zabieg ten stosowany jest niekonsekwentnie. Jeden z redaktorów tomu w słowie wstępnym tłumaczy, że decyzja o tym, które imiona będą spolszczane, a które nie była arbitralna. Pomijając zupełnie oczywistych osób jak Cezar, trudno zrozumieć, jak cześć postaci zasłużyła sobie na spolszczanie…

Podsumowując można powiedzieć, że „Religie Rzymu” należą do ścisłej czołówki najlepszych opracowań tego tematu na polskim rynku wydawniczym. Pamiętać jednak trzeba, że tekst ten przeznaczony jest głównie do specjalistów i studentów, którzy posiadają już przynajmniej podstawową wiedzę o religijnym życiu starożytnych Rzymian. Pozostali czytelnicy bez wątpienia poczują się rzuceni na głęboką wodę i obawiam się, że lektura książki Beard, Northa i Price’a może ich szybko znudzić i zniechęcić.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format: ,
Ocena merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
„Religie Rzymu” należą do ścisłej czołówki najlepszych opracowań tego tematu na polskim rynku wydawniczym. Pamiętać jednak trzeba, że tekst ten przeznaczony jest głównie do specjalistów i studentów, którzy posiadają już przynajmniej podstawową wiedzę o religijnym życiu starożytnych Rzymian. Pozostali czytelnicy bez wątpienia poczują się rzuceni na głęboką wodę i obawiam się, że lektura książki Beard, Northa i Price’a może ich szybko znudzić i zniechęcić.

Autor

Z wykształcenia archeolog klasyczny. Z natury miłośnik nauki i literatury popularnonaukowej (szczególnie biologicznej i fizycznej). Z potrzeby człowiek zainteresowany kwestiami edukacji oraz upowszechniania nauki. Współautor raportu "Dydaktyka cyfrowa epoki smartfona. Analiza cyfrowych aspektów dydaktyki gimnazjum i szkoły średniej"
Inline
Inline
Google+