Średniowieczni szkolarze i ich mistrzowie

Średniowieczni szkolarze i ich mistrzowie

Autor: Léo Moulin

  • Tłumaczenie: Halina Lubicz-Trawkowska
    Tytuł oryginału: La vie des étudiants au Moyen Âge
    Wydawnictwo: Marabut/Oficyna Wydawnicza Volumen
    Data wydania: 2002
    ISBN 83-7233-016-6, 83-916703-8-4
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 230

Léo Moulin przywołuje w swej książce życie średniowiecznych uniwersytetów – tę kulturową wspólnotę studentów i uczonych, lecz także księgarzy, drukarzy czy bibliotekarzy, ukazując mnóstwo drobnych faktów, żywych i malowniczych. Jak przygotowywano doktorat w Salamance? Jak mieszkali studenci w Toledo czy w Paryżu? W jakich pozostawali stosunkach z profesorami? Jakie były powiązania uniwersytetu z Kościołem?

„Ten, kto pojął życie średniowiecznych uniwersytetów – pisze Hastings Rashdall, znakomity znawca tych instytucji – uczynił wielki krok ku lepszemu zrozumieniu średniowiecznego świata”. Książka Léo Moulina stanowi doskonałe źródło poznania tej części średniowiecznej rzeczywistości.

informacja wydawcy

W dyskusji toczonej na temat tego, czym powinien być uniwersytet, warto podjąć próbę zrozumienia, czym był u swego zarania. W tym względzie pomocną dłoń podaje czytelnikowi Léo Moulin, belgijski mediewista, autor „Średniowiecznych szkolarzy i ich uczniów”. Lektura książki, poza możliwością skonfrontowania swoich wyobrażeń z wymową zachowanych źródeł odnoszących się do XII–XV w., daje możliwość głębszej refleksji nad przemianami zachodzącymi współcześnie, na co Moulin sam zwrócił uwagę w treści kończącego opracowanie „Podsumowania”.

Autor podzielił książkę na trzy główne części: pierwsza dotyczy studentów, druga wykładowców, zaś trzecia instytucji uniwersytetu. Co oczywiste, informacje zawarte w każdym z nich odnoszą się w wielu fragmentach do pozostałych, ale Moulinowi udało się uniknąć powtórzeń, a jednocześnie uzyskać wrażenie pełnej spójności i uporządkowania wywodu. Przy ogromie podawanych przez niego informacji jest to osiągnięcie iście godne podziwu.

Przedstawiona narracja została podporządkowana trzem założeniom: przekonaniu o jedności europejskiego życia uniwersyteckiego, uznaniu, że w zakresie organizacji obowiązywały tylko dwa modele (boloński i paryski), jak również przeświadczeniu, że w centrum zainteresowania historyka znajduje się człowiek, nie zaś wyabstrahowane z osobistych doświadczeń procesy. Mając to na uwadze, czytelnik może mieć pewność, że będzie miał do czynienia z historią społeczno-kulturową, podobnie jak miało to miejsce z inną książką Moulina przetłumaczoną w naszym kraju, a mianowicie „Życiem codziennym zakonników w wiekach średnich”, której lekturę warto przy okazji polecić, już choćby dlatego, że średniowieczne życie intelektualne było ściśle związane z instytucjami kościelnymi, a jednocześnie nie ograniczało się wyłącznie do uniwersytetów.

Codzienne dole i niedole braci uniwersyteckiej zostały ujęte w możliwie najbardziej kompleksowy sposób, co przy niewielkiej objętości opracowania wymusiło podział na tyleż liczne, co krótkie podrozdziały. Dzięki temu czytelnik może odnieść wrażenie, że ma do czynienia z rozproszonymi kliszami, które w miarę postępu lektury krok po kroku układają się w jakże interesującą całość. Z książki Moulina dowie się zatem nie tylko o procesie zdobywania wiedzy, pięciu się po kolejnych szczeblach „wtajemniczenia” akademickiego i specyficznym statusie ksiąg wykorzystywanych do nauki, ale również pozornie prozaicznych kwestiach, takich jak: zakwaterowanie, wyżywienie, rygory dotyczące ubioru, rozrywki, relacje seksualne utrzymywane z płcią przeciwną (a niekiedy i z własną), podziale na nacje, konkurencji finansowej między uniwersytetami (dotyczącej zarówno wynagrodzeń dla wykładowców, jak i opłat za studia) czy dokonywane przestępstwa. Za bardzo udany pomysł uważam uwzględnienie opinii, jakimi cieszyli się wśród pozostałych mieszkańców miast ludzie związani z uniwersytetem, pokazujących że niektóre stereotypy powielane w dzisiejszych czasach na temat kadry akademickiej („nabili sobie głowy teorią, a nie znają prawdziwego życia…”) czy studentów („zabrali by się do uczciwej pracy, a nie trwonią czas na pijatyki…”) mają średniowieczną metrykę.

Odnoszę wrażenie, że Moulin silniej niż Jacques Le Goff na kartach „Inteligencji w wiekach średnich” podkreślił „reformistyczny” charakter średniowiecznych uniwersytetów, w których murach niejednokrotnie dochodziło do kontestowania pozycji papieży i wysokich hierarchów kościelnych pod pozorem swobody prowadzenia dyskusji i ćwiczenia się w argumentacji. W takim ujęciu, mimo silnego kryzysu uniwersytetów w XV w. skutkującego ich likwidacją w dotychczasowej formie, stały się one bezpośrednim zarzewiem Odrodzenia i reformacji. Faktyczny antyklerykalizm przypisywany przez autora całemu zachodniemu średniowieczu wymagałby jednak szerszego komentarza na temat dramatycznych w formie sporów toczących się w łonie grona wykładowców z udziałem świeckiego kleru i członków zakonów żebraczych. Trudno jednak znaleźć książkę, która wyczerpywałaby temat we wszystkich aspektach, stąd też nie należy traktować tej uwagi w kategoriach zarzutu.

Ponadto Moulin zdaje się odmawiać goliardom statusu pierwszych intelektualistów, w przeciwieństwie do Le Goffa. Jest to bardzo niejednoznaczna kwestia, której rozstrzygnięcie nie wydaje się możliwie z uwagi na wyjątkowo ubogą bazę źródłową, do tego nacechowaną uprzedzeniami, ale można by zaryzykować teorię, że skoro Moulin w uniwersytecie i ściśle z nim związanej scholastyce upatruje przede wszystkim podstaw kwestionowania zastanego porządku przy pomocy dostępnych narzędzi intelektualnych (prawo świeckie, wnioskowanie logiczne, filozofia pogańska), to goliardzi wpisują się w ten schemat znakomicie. Jest to jednak wątek o drugorzędnym znaczeniu, szczególnie że autor skupił się na opisie życia codziennego, nie zaś charakterystyce prądów intelektualnych. Niemniej sprawia to, że obaj wspomniani uczeni nieco inaczej postrzegali korzenie środowiska intelektualistów.

Na koniec warto podkreślić ogromną plastyczność opisów Moulina, którą udało się zachować w polskim przekładzie. Dzięki nim książkę czyta się niczym dobrą powieść, szczególnie że autor konstruuje narrację ze swadą, nie szczędząc czytelnikowi co bardziej pikantnych anegdot (niektóre z nich odnoszą się do Krakowa!). Jednocześnie nie jest to zbiór luźno powiązanych historyjek, w czym tak często celują ostatnimi czasy polscy mediewiści-amatorzy, ale wyraz daleko idącej erudycji, pozwalającej Moulinowi w pełni panować nad tematem, nie tracąc przy tym wszystkich walorów literackich tradycyjnie kojarzonych z historiografią Europy Zachodniej w dobie dominacji tzw. szkoły Annales. Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że udało mu się pod względem formy osiągnąć poszukiwany przez historyków ideał: przystępność popartą ogromem niekwestionowanej wiedzy.

Gdybym jednak miał na koniec pokusić się o porównanie „Inteligencji w wiekach średnich” Le Goffa i „Średniowiecznych szkolarzy i ich mistrzów” Moulina, to – uwzględniając wszelkie odmienności dotyczące sposobu ujęcia tematu – pierwszą z wymienionych pozycji uznałbym za bardziej sycącą intelektualnie. Nie zmienia to faktu, że obie warto mieć w swojej kolekcji, jeśli tylko komuś bliska jest tematyka historii rozwoju myśli i szkolnictwa, szczególnie zaś w wydaniu chrześcijańskim.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo: ,
Format:
Wartość merytoryczna
Atrakcyjność treści
Poziom edytorski
OCENA
Léo Moulin w niezwykle interesujący sposób przedstawił życie codzienne studentów, wykładowców, a także wszystkich pozostałych osób związanych ze średniowiecznymi uniwersytetami. Nie stronił także od przytaczania opinii funkcjonujących na ich temat, dzięki czemu otrzymaliśmy plastyczny obraz ówczesnego uniwersytetu, rozumianego zarówno jako instytucja, jak i zbiorowość.

Autor

(ur. 1985) historyk starożytności, doktor nauk humanistycznych, autor pięciu opracowań, współautor jednego oraz autor ponad trzydziestu artykułów naukowych i popularnonaukowych. Ostatnimi czasy zmierzył się nawet z wyzwaniem napisania podręcznika dla uczniów szkół średnich. Interesuje się przede wszystkim dziejami republiki rzymskiej, ludów północnego Barbaricum i mechanizmami kontroli społecznej, ale gdyby miał czytać tylko na ten temat, to pewnie by się udusił.
Google+