Kruchy dom duszy

Kruchy dom duszy

Autor: Jürgen Thorwald

  • Tłumaczenie: Wawrzyniec Sawicki
    Tytuł oryginału: Im zerbrechlichen Haus der Zeele
    Seria/cykl wydawniczy: –
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
    Data wydania: 1994
    ISBN 978-834-08-05371-3
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 383
[Horsley] zgodził się na zoperowanie Gilbeya w ciągu najbliższych dni. Ustalono termin zabiegu na 9 czerwca [1887 roku]. […]

Horsley […] usunął znajdujący się u góry rany operacyjnej czwarty krąg. Wkrótce potem ukazała się na skraju rdzenia, po lewej stronie, szeroka na kilka milimetrów ciemna, niebieskawa plamka – pierwsza oznaka guza. Usunął również trzeci krąg i przedłużył jeszcze raz, rozdzielając cięcie opony twardej. Niebieska plama powiększyła się, zamieniając we wzniesienie wielkości migdała, ułożone na najwyższym korzeniu nerwu piersiowo-grzbietowego i głęboko wciśnięte w rdzeń. Nowotwór […] został odnaleziony.

Wszystkie późniejsze działania odbyły się w atmosferze triumfu. Guz został uwolniony ze zrostów i wyłuskany ze swego łoża. Potem Horsley nasunął na siebie krawędzie cięcia opon rdzenia, nie zszywając ich. Długą ranę zamknął szwami obejmującymi całą grubość otwartych struktur, przemył ją karbolem, zszył skórę i założył opatrunek. […]

Po obudzeniu się z narkozy, wstrząsany wymiotami po zastosowanym chloroformie Gilbey zaczął się skarżyć na bóle, które przewyższały wszystko, co odczuwał do tej pory. Udało się je stłumić jedynie dzięki silnym zastrzykom morfiny. […] Dopiero 1 lipca poczuł bawełniany tampon, którym jedna z pielęgniarek dotykała jego brzucha. […] W sierpniu był już w stanie siąść, co prawda zasznurowany w gorset, a 17 listopada udał się na pierwszy spacer do ogrodu przy Queen Square. […] W końcu, w lecie 1888 roku, powrócił do pracy w pełnym zdrowiu, dużo chodząc i stojąc. Thorwald, KRUCHY DOM DUSZY

I taka jest cała książka. Thorwald napisał historię pierwszego etapu rozwoju neurochirurgii, z niebywałą zręcznością łącząc ze sobą zapisy procedur operacyjnych, fabularyzowane opowieści o poszczególnych chirurgach i ich pacjentach oraz zapisy zmagań naukowców o uznanie, sławę i odkrycie prawdy o mózgu – „kruchym domu duszy”.

Tekst nie jest pisany dla tych o słabym żołądku. Lata narodzin neurochirurgii to epoka, w której chirurgia dopiero przestawała być krwawą jatką, a Thorwald nie boi się opisywać wstrząsających porażek tuż obok historii zwieńczonych sukcesem. Wrażenia z lektury są więc silne – ma się odczucie osobistego uczestniczenia w trudnej, nieestetycznej, chaotycznej walce z tajemniczym przeciwnikiem. Porywająca, zaangażowana narracja prowadzi nas przez świat walczących o uznanie ekscentrycznych dżentelmenów, którzy z nieziemską pasją spędzają godziny, dni, miesiące i lata, zanurzeni w makabrycznym świecie krwi, ran, guzów, blizn i nowotworów mózgu i rdzenia kręgowego. Mimo świetnej jakości prozy (również w tłumaczeniu) i doskonałej kompozycji, nie jest to więc książka, którą „łyka” się z łatwością. Książki Thorwalda porównuje się czasem do thrillerów – a jednak w czasie, który zajmuje przeczytania jednej strony „Kruchego domu” można by przeczytać dziesięć stron Roberta Ludluma. Temat jest po prostu tak… potwornie… ciężki…

Wyśmienite „Stulecie chirurgów” Thorwalda, które opowiada o nieco wcześniejszej epoce chirurgii, kiedy to powstały zręby antyseptyki i anestezji, jest książką równie „krwawą”, ale przynajmniej z happy endem. Wiele zabiegów chirurgicznych ma dziś charakter niemal rutynowy, a przy doskonałym zarządzaniu bólem operacyjnym i pooperacyjnym i minimalnym ryzyku zakażenia operacja jako taka bywa dziś niewiele bardziej przerażająca od wizyty u fryzjera. „Stulecie chirurgów” czyta się więc radośnie, jako szczęśliwą historię wyjścia ludzkości z epoki lęku, paraliżującego bólu, widma gorączki pooperacyjnej i niezatamowanych krwotoków. „Kruchy dom duszy” opowiada o walce, którą wciąż przegrywamy. W trakcie lektury nie towarzyszy nam więc znane z literatury poczucie, że zaciskamy zęby tylko na czas trwania jednego rozdziału, a nasz niepokój zostanie ukojony. Neurochirurgia, zwłaszcza onkologiczna, to wciąż pole bitwy, na którym tyleż poczucia triumfu, co porażki.

Struktura książki powiela model sprawdzony już wcześniej przez Thorwalda w „Stuleciu chirurgów” czy „Stuleciu detektywów”. Wprowadzona zostaje postać – tutaj są nimi pionierzy neurologii i neurochirurgii: Victor Horsley, Harvey Cushing, William Gowers, Otfrid Foerster i inni. Osią tekstu jest fabularyzowana (tutaj niestety bez dialogów, które były silną stroną „Stulecia chirurgów”) historia ich dokonań, która ujawnia nam ich charakter i motywację. Poznajemy ich idiosynkrazje i ekscentryczności, ich choroby i problemy rodzinne. Na przykładzie konkretnych operacji, których opisy Thorwald pracowicie poodnajdywał w archiwach medycznych i starych artykułach i raportach, poznajemy przy tym kolejne zagadnienia neurologii i neurochirurgii, wzbogacone tylko w minimalnym stopniu o komentarz „teoretyczny”. Po przeczytaniu tej książki pozostaje silne, choć bardzo nieusystematyzowane, poczucie, czym jest mózg i neurochirurgia. Siłą tekstu nie jest jednak teoria, tylko historie pacjentów. Również i o nich dowiadujemy się dużo (pozostanie chyba tajemnicą historii, ile szczegółów Thorwald zmyślił), co wytwarza niezwykle silną więź. Historia Dorothy Russell, młodej skrzypaczki zmagającej się z powracającym nowotworem mózgu, emocjonalnie rozłożyła mnie na łopatki

W przypadku tego typu książek trudno o rekomendację. Jest to na pewno wysokiej klasy literatura, chociaż natłok detali, tylko częściowo wyjaśniona terminologia fachowa, makabryczne opisy i ciężar emocjonalny sprawiają, że nie jest to tekst dla każdego. Osoby zainteresowane tematem odesłałbym najpierw do „Stulecia chirurgów”, które ma wyraźniejsze i mniej liczne dramatis personae, klarowniejszą strukturę; no i happy end, który ułatwia przedzieranie się przez krew i łzy. Dopiero tym, których wciągnie „Stulecie”, odesłałbym do „Kruchego domu”. Jest to równie świetna dokumentalistyka, ale o dwa ząbki trudniejsza. Jako całość jest to jednak lektura obowiązkowa, ponieważ pokazuje niebywały i budzący podziw postępujący triumf człowieka nad materią, i to, za jaką cenę przychodzi nam o niego walczyć.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Fabularyzowana historia początków neurochirurgii. Świetnie napisana, dramatyczna, momentami brutalna i emocjonalnie wycieńczająca podróż przez świat sławy i wielkich odkryć, ale też i lęku, nadziei, bólu i choroby. Trudna, ale warta wysiłku.

Autor

Z wykształcenia jestem filozofem przyrody, co w praktyce oznacza filozofowanie na temat tego, co nam mówią o świecie nauki przyrodnicze. W wolnych chwilach popularyzuję naukę: jako wykładowca, autor artykułów dla czasopism i w internecie, a ostatnio także jako autor książki: "Przekrój przez Wszechświat" (Copernicus Center Press, 2014) oraz "Granice Kosmosu - granice kosmologii" (Copernicus Center Press, 2015).
Inline
Inline
Google+