Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury

Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury

Autor: Steven Pinker

  • Seria/cykl wydawniczy: –
    Wydawnictwo: Zysk i S-ka
    Data wydania: 2015
    ISBN 9788377857748
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 984
Czy żyjemy dzisiaj w najbardziej pokojowej epoce w historii ludzkości?
Nieustanny zalew informacji o wojnie, przestępczości i terroryzmie sprawia, że świat wydaje się coraz bardziej krwawy. Autor bestsellerów psychologicznych Steven Pinker pokazuje jednak, że natężenie przemocy od wielu stuleci maleje. Jak to się stało? Pinker bada wewnętrzne demony, które skłaniają nas do przemocy, i anioły, które nas od niej odciągają. Następnie pokazuje, jak ideowe i praktyczne zmiany doprowadziły do zwycięstwa lepszej, anielskiej strony naszej natury. Przy okazji autor obala wiele mitów na temat przemocy i przedstawia nowe argumenty na obronę nowoczesności i oświecenia. W książce tej Pinker, za pomocą narzędzi psychologicznych i historycznych, stwarza niezwykły obraz stopniowego zwycięstwa ludzkości nad przemocą.

„Subtelne dzieło z filozofii naturalnej dorównujące największym osiągnięciom myślicieli oświeceniowych… Pinker pisze jak anioł”.
„The Econimost”

„Jedna z najważniejszych książek, jakie czytałem – nie tylko w tym roku, ale w całym życiu”.
Bill GatesWydawnictwo Zysk i S-ka, http://www.zysk.com.pl

Może się wydawać, że nasza epoka jest najbardziej krwawą i brutalną w całej historii świata. Otwierając podręczniki historii można odnieść wrażenie, że historia ludzkości to historia wojen, a wiek XX to swego rodzaju cezura dziejów. Pojawiła się broń, której zasięg oraz pole rażenia są tak ogromne jak nigdy przedtem. II wojna światowa zmieniła też sposób postrzegania człowieka jako gatunku. Coś się złamało. Powstało pęknięcie w fasadzie cywilizacji. Ale czy na pewno?

Steven Pinker już w przedmowie książki określa jasno cel, który przyświecał mu przy pisaniu Zmierzchu przemocy. Chce udowodnić tezę, która wydaje się nie do obronienia – że żyjemy w najspokojniejszych czasach w historii świata. I nie chodzi jedynie o konflikty zbrojne, ale też w bardziej prozaicznych dziedzinach życia – choćby karaniu cielesnym dzieci.

Na szczęście nie zdecydował się na pisanie w konwencji eposu o odwiecznej walce dobra ze złem, heroicznej batalii sprawiedliwych przeciw siłom ciemności. Swoją pracę oparł na danych empirycznych, policzalnych. Jest to praca naukowa sensu stricto, choć w kanwie popularnonaukowej. Stąd znajdziemy w niej wiele liczb (statystyk), tabel, odwołań do źródeł. Pinker zrealizował swoją książkę w kilku etapach. Wpierw przedstawił po krótce rys historyczny dziejów człowieka, dzieląc je na mniejsze cząstki, epoki (sam je nazywa: „tendencjami” w historii gatunku, a wyróżnia ich sześć). Autor chciał na wstępnie przede wszystkim przedstawić w jaki sposób przemoc była postrzegana w społecznościach (początkowo plemionach, później większych społeczeństwach). Ważnym aspektem jest tutaj psychologia moralności i istnienie głęboko zakorzenionych w ludzkim umyśle wyobrażeń na jej temat. Znaczna część książki jest poświęcona psychologii przemocy i łagodności. Przeczytamy tutaj niejeden ustęp mówiący o teorii umysłu, ewolucji emocji oraz „wewnętrznych demonach” i „lepszych aniołach”. Bez obawy – nie będzie to miało nic wspólnego z ezoteryką. Tymi umownymi terminami (ze względu na ich ogólnie przyjętą semantykę) nazwał istniejące w podświadomości ludzkiej systemy psychiczne, które służą rozładowaniu kumulującej się w człowieku agresji (to demony oczywiście) oraz istniejące od urodzenia tendencje do wybierania dobra (anioły). W ostatnim rozdziale natomiast usiłuje połączyć historię z psychologią, aby stworzyć syntezę tych dwóch czynników, które wpłynęły na dzieje świata. A raczej chce zrekonstruować to, w jaki sposób myśl ludzka wpłynęła na rozwój wypadków, które znamy z kart historii. Każda epoka miała jakąś nadrzędną ideę, własny charakter. Pinker dokonuje wiwisekcji przemian w myśleniu ludzkim, które wpłynęło na przemiany, jakie dokonały się na przestrzeni wieków.

Spodziewam się, że na książkę spadnie lawina krytyki. Z co najmniej dwóch powodów. Z jednej strony pojawią się głosy, że Pinker głosi koniec wszystkich wojen i że poniosła go wyobraźnia, bo jak długo istnieje człowiek, zawsze zabijał i prowadził wojny (mniejsze bądź większe, ale zawsze). Autor nigdzie w książce nie rozwija takiej tezy, a w kilku miejscach daje nawet do zrozumienia, że nie jest na tyle łatwowierny, aby coś takiego zasugerować. Twierdzi natomiast, że wraz z upływem czasu i przemian w świadomości ludzkiej, wraz z rozwojem wartości i idei humanistycznych, nasz gatunek poddaje w wątpliwość sens prowadzenia konfliktów zbrojnych, jako tych, które ostatecznie są równaniami o sumie ujemnej. Konflikty zbrojne istniały od zawsze, ale teraz jest ich po prostu mniej.

Drugi zarzut, który zapewne będzie się pojawiał jeszcze częściej, to teza, że Pinker bagatelizuje ofiary wojen. Że ofiary Holocaustu to dla niego jedynie statystyka, nic więcej. Tutaj również należy pewną rzecz sprostować. Rzeczywiście miejscami narrację jest prowadzona dosyć suchym, beznamiętnym tonem statystyka, który zdanie się nie zauważać, że liczby, które przywołuje to w istocie ludzkie życia. Tak jest w rozdziałach, w których przywołuje metody matematyki statystycznej dla porównania odległych od siebie o setki lat konfliktów między ludzkich. A to z tego prostego powodu, że ludności na Ziemi przebywa i te same 100 przypadków udokumentowanych śmierci 500 lat temu znaczy coś innego dla społeczeństwa nić 100 dzisiaj. Kiedyś te 100 osób to mogła być populacja całego powiatu, dzisiaj jedynie małej wsi (tylko i aż). W swoich statystykach przypomina również, że samych konfliktów jest też mniej (licząc sam fakt ich wystąpienia, bez wglądu w liczbę ofiar).

Zdaję sobie sprawę z tego, jak brzmią powyższe akapity. Jednakże Pinker nie jest cynikiem ani maniakiem statystyki. W ostatnich rozdziałach (obszernych zresztą) sięga do psychologii, aby wyjaśnić, w jaki sposób doszło do przemiany myśli w społecznościach ludzkich. Do liczb dodaje narrację psychologiczną, nie zostawia suchych cyfr, w różnorakich tabelach i zestawieniach. Zadaje sobie trud zrekonstruowania przemian cywilizacyjnych, które zaszły na przestrzeni wieków i sprawiły, że ludzie zdecydowali, że bardziej chcą ze sobą handlować niż walczyć.

Zmierzch przemocy to książka, która wzbudzi wiele emocji i kontrowersji (o ile już tego nie zrobiła), ale wzbudzi również – merytoryczną mam nadzieję – dyskusję. Nie twierdzę, że należy ślepo i bezrefleksyjnie przyjąć wszystko, co Pinker pisze za jedyną i właściwą prawdę, ale też po lekturze książki mam nieodparte wrażenie, że nastąpiło zbyt wiele różnego rodzajów przemian na przestrzeni wieków i przemoc wszelkich rodzajów (nie tylko konflikty zbrojne, ale również choćby przemoc w rodzinie, szkole itp.) ma tendencję malejącą, a to wszystko sprawia, że trudno mówić o przypadku.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo:
Format: ,
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Historia człowieka to historia wojen. Nasz gatunek nosi znamię Kaina od samego początku swojego istnienia, jednakże wydaje się, że weszliśmy w nową erę. Świat zmienia się. Narody wolą ze sobą handlować niż walczyć. Nie jest to naiwna mrzonka, ale za tą tezą stoją twarde dowody. Pinker oczywiście nie jest na tyle naiwny, aby twierdzić, że konflikty zbrojne już nigdy nie będą miały miejsca, ale twierdzi, że przemoc w cywilizowanym świecie zanika.

Autor

Absolwent filologii polskiej. Zgodnie z wykształceniem pracuje w Ubezpieczeniach. Uwielbia Metallikę, poezję Herberta, Miłosza i Szymborskiej oraz prozę Camusa i Vargasa-Llosy. Literatura piękna, filozofia, teatr oraz muzyka to jego pasje. Współpracuje z kilkoma portalami literackimi oraz jednym teatralnym.
Google+